Reklama

Flamandowie tańczą tak

08/01/2019 11:36
„Flamandowie tańczą milcząc wciąż, przy niedzieli tańczą Flamandowie
Nie pogadasz z nimi w tańcu, bo Flamandowie nierozmowni są”.
W ten oto sposób belgijski bard Jacques Brel (1928-1978) śpiewał o rodakach swojej matki. Stąd też trudno uwierzyć, że Belgowie to lud skory do zabaw. A jednak, w wielu miastach Belgii przetrwała tradycja parad karnawałowych. Najczęściej mają one postać barwnego, ulicznego pochodu przebierańców, który często związany jest z lokalną tradycją. W Stavelot są to odziane na biało postacie, których twarz zakrywa maska z charakterystycznym, długim czerwonym nosem, w Alost to „brudne Żanety”, czyli mężczyźni przebrani za kobiety. Równie chętnie przebierają się w karnawale mieszkańcy Brabancji i Limburgii w Holandii. Wówczas, czując anonimowość, którą daje maska, chętnie komentują sytuację polityczną w kraju, a ogrom wypijanego piwa sprawia, że nie boją się przekroczyć granicy poprawności politycznej. Poza tym, to co ich poza karnawałem irytuje, w jego trakcie tylko śmieszy. Szkoda tylko, że zakończenie zabaw przynosi otrzeźwienie i milczącą bezradność. Ostatnio Flamandowie jednak nie dotrwali do karnawału, który pozwoliłby im rozładować narastające frustracje. W grudniu wyszli na ulice, bo postanowili przerwać milczenie (w efekcie tych wystąpień rząd belgijski opuściła jedna z flamandzkich partii). Cóż, każdy z nas ma inne granice wytrzymałości, choć faktem jest, że więcej znosimy, gdy jesteśmy syci.

Kurczak po flamandzku


Skład:

 800 g filetów z kurczaka;
 1 szklanka ciemnego piwa;
 1 szklanka bulionu drobiowego;
 2 duże czerwone cebule;
 4 nielukrowane pierniczki;
 1 łyżka mąki;
 1 łyżka klarowanego masła;
 sól i pieprz.

Wykonanie:
Filety starannie płuczemy i osuszamy papierowym ręcznikiem. Dzielimy mięso na mniejsze porcje, grubsze kawałki przekrawamy dodatkowo wzdłuż. Na głębokiej patelni rozgrzewamy masło. Mięso oprószamy solą, pieprzem oraz mąką. Obsmażamy kawałki mięsa na rozgrzanym tłuszczu, tak aby z każdej strony pokryły się rumianą skórką. Oczyszczamy cebule i kroimy je w kostkę. Pokrojoną cebulę przesmażamy z mięsem do momentu, aż stanie się szklista, wówczas dodajemy piwo. Odparowujemy je, a w międzyczasie namaczamy pokruszone pierniczki w bulionie. Dodajemy bulion z pierniczkami do mięsa i całość dusimy ok. 30 minut. W tym czasie cebula powinna się rozpaść, a sos nabrać gęstej konsystencji i brązowej, szklistej barwy. Kurczaka po flamandzku serwujemy z ziemniakami z wody i warzywami konserwowanymi w occie.

W okolicach Wilamowic (woj. śląskie) żyją „polscy Flamandowie”. Sprowadził ich na Śląsk w połowie XIII wieku książę opolsko-raciborski Władysław I. Mieli oni zagospodarować ziemie spustoszone w czasie najazdów tatarskich. Przez kolejne wieki żyli w swojej hermetycznej społeczności, zachowując wilamowski język (specyficzna odmiana języka flamandzkiego) i obyczaje. Do 1945 roku nie stanowiło to problemu, ale dla nowej władzy ta odrębność stała się niepokojąca. Dlatego zakazano używania wilamowskiego języka i demonstrowania lokalnej kultury (a szykany były dotkliwe – zdarzało się, że ubraną w strój ludowy kobietę odzierano z niego i publicznie bito). Prześladowania ustały dopiero w 1956 roku, ale zaniku tej mini kultury nie można było już zatrzymać. Kulturę flamandzką przed zupełnym odejściem w niepamięć uchroniła moda na lokalność i zapał do ocalenia dziwnego języka kilku osób, które jeszcze go znały.

dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
fot. Piotr Chudzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości