Reklama

Eksperci w sprawie podziału Mazowsza

22/02/2021 14:55

Mazowsze stało się polem politycznej bitwy. Tym razem chodzi o administracyjne podzielenie naszego regionu, a konkretnie podział na dwa województwa. Co na ten temat mają do powiedzenia samorządowcy i eksperci z zakresu prawa, ekonomii i socjologii?

Marszałek województwa Adam Struzik wprost mówi o planach podziału Mazowsza: – To cyniczna próba odebrania władzy w regionie, w którym PiS-owi nie udało się wygrać wyborów samorządowych. Podział województwa zniszczy Mazowsze! Jest absurdalny, prawnie niedopuszczalny i destrukcyjny – podkreśla marszałek.
Przewodniczący klubu radnych Koalicji Obywatelskiej w Sejmiku Województwa Mazowieckiego Krzysztof Strzałkowski zwraca uwagę na polityczne cele planowanego podziału. – Jesteśmy absolutnie oburzeni, że już chwilę po wyborach prezydenckich tego typu pomysły są ujawniane. Mieszkańcy Mazowsza doskonale wiedzą, że nie chodziłoby tutaj o poprawę ich bytu, a jedynie o politykę – twierdzi Krzysztof Strzałkowski. Jego zdaniem pomysł PiS-u ma za zadanie skłócić sejmikową koalicję na Mazowszu i nastraszyć koalicjanta KO – Polskie Stronnictwo Ludowe – by weszło w koalicję z PiS-em na Mazowszu. – Ale jesteśmy spokojni. Kosztem mieszkańców naszego regionu nie uda się podzielić województwa – podkreśla Strzałkowski.
Zdaniem Jerzego Stępnia, prezesa Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, wyodrębnienie Warszawy i uczynienie jej enklawą na Mazowszu jako kolejnego województwa może być dyktowane wyłącznie względami wyborczymi, nie politycznymi. – (...) bo w polityce powinno chodzić o coś więcej niż wyborczy interes partyjny, a tu jest wyjątkowo czytelny. Mazowsze z Warszawą daje nikłe szanse partii rządzącej na zwycięstwo w całym regionie. Mazowsze bez stolicy tak, a może nawet na pewno tak. Nie są więc ważne więzi historyczne, kulturowe i gospodarcze (...), a tym bardziej komunikacyjne – zaznacza prawnik na łamach „Rzeczpospolitej”.

Zero konkretów

Reklama

Co ciekawe, mimo szeregu wypowiedzi w mediach, strona rządowa nadal nie przedstawiła analiz ani konkretnych scenariuszy planowanego podziału. Nie było też żadnych konsultacji z gronem ekspertów, z mieszkańcami czy samorządowcami, którzy nie kryją zdziwienia. – Czy nam ten pomysł się podoba? Trudno powiedzieć bez odpowiednich analiz – skomentował Andrzej Sitnik, prezydent Siedlec. – Nie dostaliśmy żadnych informacji na ten temat, nikt z nami nie rozmawiał – dodaje. Wtóruje mu burmistrz Przasnysza, Łukasz Chrostowski. – To podstawowy zarzut do PiS, bo o tak ważnych sprawach należałoby jednak w pierwszej kolejności porozmawiać z władzami samorządowymi – mówi Chrostowski.
Prof. Paweł Swianiewicz z Uniwersytetu Warszawskiego ocenia krótko: – Tak ważkie decyzje nie powinny zapadać pod wpływem chwilowego impulsu, ani też w połowie trwania kadencji władz samorządowych. Poprzedzać je powinna poważna, rozłożona w czasie debata z udziałem wielu środowisk, a zmiany należałoby wdrażać w ciągu kilku lat – podkreśla ekonomista.
Wieści dotyczące kolejnych rozwiązań, np. sposobu dzielenia powiatów, pojawiały się w mediach ogólnopolskich i lokalnych. Doniesienia wywoływały dyskusję i mnóstwo głosów sprzeciwu. PiS nie zaprezentował jednak żadnych danych ani ewentualnych korzyści podziału. Merytoryczne argumenty przeciw pomysłowi dał za to Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego, który krok po kroku wyliczył straty oraz wskazał inne konsekwencje, jakie może nieść ze sobą podział.

Łatwiej dzielić niż łączyć

Reklama

Pytań o przyszłość regionu jest mnóstwo. Podobnie, jak i absurdów, z którymi być może przyjdzie nam żyć. Przykłady? Gdzie będzie stolica województwa? Jak podzielić jego zadłużenie? Jak rozliczyć dotychczasowe dotacje unijne? Jak będzie wyglądał podział środków z UE? Jak podzielić spółki kolejowe?
– Z punktu widzenia Mazowsza nie da się przejechać z Garwolina do reszty województwa inaczej niż przez jedno z sąsiednich województw. Więc to będzie jeden z absurdów. Pojawi się pytanie o dostępność komunikacyjną. Urząd marszałkowski nie w Warszawie, lecz w Radomiu albo Płocku to dla Siedlec albo Ostrołęki będzie oznaczać duży problem, więc może się okazać, że województwo mazowieckie będzie zdezintegrowane – alarmuje socjolog Jarosław Flis. – Problemy, które mają województwa: kujawsko-pomorskie, lubuskie czy śląskie, gdzie są wyraźne napięcia między poszczególnymi częściami województw, na Mazowszu będą podniesione do kwadratu. Trudno będzie uzgodnić wspólne interesy ośrodków subregionalnych, czyli byłych miast wojewódzkich w ramach wspólnego województwa, gdy zabraknie spójnika, którym jest w tym momencie Warszawa. Jest ona osią komunikacyjną i też wszyscy mają wspólne interesy względem Warszawy. Ale czy będą mieć wspólne interesy względem siebie? – ekspert pyta retorycznie.

Na programy wsparcia
nie ma co liczyć

Reklama

Wicemarszałek Sejmu RP Piotr Zgorzelski dodaje, że – budując relacje interpersonalne, społeczne, biznesowe czy gospodarcze – mieszkający i pracujący na Mazowszu tworzą pomyślność tego najszybciej rozwijającego się regionu w Europie. Ta sieć wzajemnych powiązań oplata całe województwo, a wspólnota trwa już ponad 20 lat. – Władze samorządowe transferują środki do mniej zamożnych subregionów oraz zadbały o podział statystyczny województwa. Na wyrównanie różnic potrzeba oczywiście czasu, ale każdy, kto ma dobrą wolę, musi dostrzegać, jak bardzo nasza wspólnota jest zintegrowana i jak się zmienia – zaznacza Piotr Zgorzelski.
Tymczasem wraz z podziałem administracyjnym pieniędzy nowemu województwu zdecydowanie ubędzie. Nie będzie więc funduszy na dotychczasowe programy wsparcia, które każdego roku cieszą się ogromną popularnością wśród Mazowszan, m.in. strażaków, działkowców, nauczycieli. Zabraknie środków na stypendia dla uczniów, na remonty kościołów, zabytków czy budowę boisk, świetlic wiejskich albo doposażenie szkół. Mazowsze pozbawione Warszawy nie będzie mogło być solidarne z lokalną społecznością i samorządami, jak było do tej pory.
– Pozbawione metropolii warszawskiej Mazowsze będzie zdecydowanie słabsze i biedniejsze. Konsekwencje uderzą więc bezpośrednio w najsłabsze gminy oraz mieszkańców. Ich szanse na wsparcie finansowe zdecydowanie zmaleją – przekonuje Mirosław Adam Orliński, wiceprzewodniczący sejmiku województwa.
Tylko w 2019 r. w ramach programów wsparcia do regionu warszawskiego stołecznego trafiło 31 mln zł, a do regionu mazowieckiego 96 mln zł!

Metropolia warszawska
impulsem rozwojowym Mazowsza

Reklama

Mazowsze bez serca, czyli bez centralnej części – Warszawy i okolicznych powiatów, nie będzie mogło pozwolić sobie na tak ważne dla mieszkańców wsparcie. A to właśnie stolica z obwarzankiem generuje wysokie dochody regionu. Jak wynika z analiz urzędu marszałkowskiego, firmy z aglomeracji warszawskiej zapewniają aż 87 proc. dochodów województwa z podatku CIT. To właśnie w stolicy i sąsiadujących powiatach jest w sumie 75 proc. firm krajowych i zagranicznych. Są one impulsem rozwojowym Mazowsza.
Kwestia zamożności województwa to jedno z kluczowych zagadnień, które ma wpływ na przyszłość regionu. Metropolia warszawska wytwarza dochody, dzięki którym możliwe jest utrzymanie instytucji kultury, szpitali, dróg czy połączeń kolejowych. Po wyłączeniu jej nowe województwo będzie miało dużą powierzchnię (86 proc. dotychczasowej) oraz znikome dochody.
– Pamiętać trzeba, że lwia część środków finansowych jest wypracowywana w Warszawie i jej najbliższych okolicach. W związku z tym nowe województwo będzie najbiedniejsze w skali kraju – przestrzega prof. dr hab. inż. Zbigniew Kruszewski, rektor Szkoły Wyższej im. Pawła Włodkowica w Płocku, prezes Towarzystwa Naukowego Płockiego.


Bieda zamiast rozwoju

Reklama

Najważniejszy dochód województwa, czyli podatek CIT, wyniósłby w nowym województwie zaledwie 13 proc. obecnych wpływów z tego tytułu.
Za tak drastycznym spadkiem dochodów nie idzie jednak redukcja zadań i obowiązków. 58 wojewódzkich placówek i spółek (szpitale, instytucje kultury, biblioteki, centra kształcenia, spółki kolejowe) ma siedzibę w metropolii warszawskiej, a 59 w pozostałej części województwa. Wśród jednostek zlokalizowanych w Warszawie są instytucje o charakterze ogólnowojewódzkim. Są to m.in.: spółki Koleje Mazowieckie, Agencja Rozwoju Mazowsza, Mazowiecka Agencja Energetyczna czy Mazowiecki Regionalny Fundusz Pożyczkowy oraz Mazowiecki Fundusz Poręczeń Kredytowych. To samo dotyczy instytucji i jednostek podległych wojewodzie.
– Nowe województwo mazowieckie, z którego by wyłączono Warszawę i przyległe do niej gminy, byłoby jednostką o dużym obszarze i niskich środkach budżetowych. Może to stanowić istotny problem dla skuteczności finansowania zadań publicznych: ochrony zdrowia, transportu publicznego (koleje regionalne) czy kultury. Efektywne świadczenie tych usług uwarunkowane jest odpowiednio wysokimi środkami budżetowymi, a po wyłączeniu Warszawy budżet Mazowsza będzie dysponował znacznie niższymi wpływami z podatku CIT – zwraca uwagę dr Jacek Sierak z Katedry Ekonomiki i Finansów Samorządu Terytorialnego SGH w Warszawie.

Podwójne koszty

Reklama

Ekspert wskazuje, że podział województwa mazowieckiego podwyższy także koszty funkcjonowania administracji publicznej. – Powstanie konieczność finansowania dwóch urzędów marszałkowskich i wojewódzkich, dwóch sejmików, a także odrębnych służb podlegających wojewodzie i marszałkowi – mówi naukowiec SGH.
Dodaje, że nastąpi zapewne także podział podmiotów ogólnowojewódzkich, np. przewoźników kolejowych. Stałe koszty administracyjne wzrosną więc zdecydowanie. – A Polska i tak jest pod tym względem bardzo drogim krajem. Są to więc ogromne, niepotrzebne wydatki – twierdzi prof. Zbigniew Kruszewski. I wskazuje, że Warszawa zapłaci „janosikowe”, ale to nie oznacza, że pieniądze dostanie nowe województwo mazowieckie, a nie inne.
– My jako społeczeństwo zapłacimy za to, a wolałbym te pieniądze przeznaczyć na modernizację dróg, szkół, oświatę, zdrowie i inne cele społeczne, a nie na podwajanie instytucji do obsługi tej samej liczby mieszkańców. Na obecnym Mazowszu powstaną więc dwa urzędy marszałkowskie, będzie dwóch wojewodów. Warszawa ma silne uczelnie – Uniwersytet Warszawski, Politechnikę... Mazowsze pozostaje pod ich wpływem. To działa w obie strony. Po podziale nie będzie w nowym województwie silnych uczelni, znaczących instytucji kultury, placówek ochrony zdrowia itp. – tłumaczy prof. Kruszewski.

Mazowsze bez
wsparcia unijnego?

Reklama

A co ze środkami unijnymi? Orędownicy dzielenia Mazowsza twierdzą, że dzięki podziałowi administracyjnemu funduszy z Unii przybędzie.
– Niestety, tak to nie działa – podkreśla dr Marcin Wajda, SGH, dyrektor departamentu ds. funduszy UE urzędu marszałkowskiego. – Unia Europejska, dzieląc środki na lata 2021–2027, nie widzi województw, a widzi NUTS2. Liczba województw jest więc tutaj bez znaczenia – wyjaśnia dr Marcin Wajda. A od 2018 r. Mazowsze jest już podzielone statystycznie na dwa NUTS-y – warszawski stołeczny i regionalny.

Podział administracyjny
Unii niepotrzebny

Reklama

Dr Jacek Sierak potwierdza, że pomysł podziału województwa mazowieckiego w rzeczywistości nie ma związku z pozyskiwaniem funduszy europejskich.
– Obecnie bowiem, na podstawie rozporządzenia Komisji Europejskiej z listopada 2016 r. w sprawie klasyfikacji NUTS, Mazowsze formalnie składa się z dwóch jednostek statystycznych: regionu warszawskiego stołecznego, obejmującego m.st. Warszawę wraz z dziewięcioma przyległymi powiatami i regionu mazowieckiego regionalnego, w którego skład wchodzi pozostała część województwa – mówi ekspert i przypomina, że w nowej perspektywie finansowej UE, obejmującej lata 2021–2027, jest to podstawa do ubiegania się o pomoc unijną przez podmioty zlokalizowane w biedniejszej części Mazowsza.
– Zatem koronny argument pomysłodawców podziału dotyczący troski o zachowanie po 2020 r. środków unijnych stracił rację bytu – przekonuje radna województwa Izabela Ziątek. Dodaje, że zgłaszanie teraz nowego województwa zdezaktualizuje wszystkie analizy, projekty, a także oznacza konieczność wyrzucenia do kosza strategii i dokumentów planistycznych. – Przestaną obowiązywać opracowane do tej pory dokumenty i ustalenia wynegocjowane z Komisją Europejską – zaznacza radna, która podkreśla też, że podział administracyjny spowoduje nie tylko opóźnienia, ale również grozić będzie utratą środków z UE dla Mazowsza i metropolii warszawskiej w latach 2021-2027.

 

Reklama

* Materiał stanowi część projektu informacyjno - reklamowego zleconego przez Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego do opublikowania przez Tygodnik Płocki w ramach cyklu: Mazowsze - Lider Rozwoju.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Profesor - niezalogowany 2021-02-22 15:48:52

    Profesor Kazimierz Kik nie zgadza się z tymi argumentami: Prof. Kazimierz Kik: Status miasta wojewódzkiego to realny rozwój [WYWIAD] - Radom został marginesem Warszawy z niewielkimi możliwościami wybicia się na niepodległość. Samodzielność jest o wiele wyższą wartością niż datki płynące ze stołu Pana – uważa prof. Kazimierz Kik. Politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach ocenia, że Prawo i Sprawiedliwość doprowadzi do podziału województwa mazowieckiego, bo jest to w interesie politycznym partii rządzącej, ale także pomoże w aktywizacji zmarginalizowanej części kraju. Co w polskich uwarunkowaniach oznacza posiadanie statusu miasta wojewódzkiego? - Przede wszystkim przekłada się to na realny rozwój. Dany region ma podmiotowość prawną, czyli formalne uprawnienia do korzystania ze wszystkich przywilejów należących formalnym województwom w Polsce. Dyskusja na temat podziału województwa mazowieckiego budzi duże emocje w regionie. Pan Marszałek Adam Struzik uważa, że jest to pomysł absurdalny, nie mający żadnego uzasadnienia merytorycznego. Czy Pan Profesor podziela tą opinie? - Nie, nie podzielam. Ja rozumiem oczywiście Pana Marszałka, bo jest marszałkiem dużego województwa. PSL może utrzymać to województwo w swojej sferze oddziaływania tylko i wyłącznie, jeżeli będzie to województwo mazowieckie. Ja go rozumiem… interesy PSL-u, interesy Pana Marszałka Struzika. Natomiast Radom zawsze będzie marginesem przy Warszawie. Z ust przeciwników podziału słyszymy również, że województwo bez Warszawy będzie zrujnowane i stanie się najbiedniejszym w Polsce. Czy podział województwa mazowieckiego będzie oznaczał katastrofę dla takich miast jak Radom czy Płock? - Nieprawda. Będzie to raczej formuła wybicia się na niepodległość. Warszawa ma duże, i coraz to większe potrzeby. Radom czy Płock znajdują się gdzieś w drugim lub trzecim szeregu potrzeb Zarządu czy Marszałka Województwa Mazowieckiego. To nie są równorzędne podmioty, żeby mogły równorzędnie korzystać z tego stanu rzeczy. Jeżeli wytworzyłyby się nowe, stosunkowo silne podmioty, to miałyby one więcej do powiedzenia. Uczestniczyłyby w podziale tego tortu na bardziej podmiotowych warunkach. A więc na podziale województwa możemy zyskać. Czy poradzimy sobie jako osobny region? - Radom został marginesem Warszawy z niewielkimi możliwościami wybicia się na niepodległość. Samodzielność jest o wiele wyższą wartością niż datki płynące ze stołu Pana. Oddanie troski o podnoszenie poziomu gospodarczego regionu w ręce obywateli to jest wartość dodana. Ja myślę, że to jest taki strach, że jak odczepimy się od stołu Pańskiego to nam nic nie zostanie. Nieprawda. Wejdziemy w nowy mechanizm funkcjonowania i podziału. Na pewno nie mniej korzystny. A Warszawa? - Warszawa także na tym nie straci. Odpadnie troska o regiony słabsze. Stolica będzie mogła w tej nowej sytuacji bardziej elastycznie i dynamicznie rozwijać się w oparciu o zupełnie inne przesłanki i inne zasady funkcjonowania. Warszawa zawsze da sobie radę. Skąd w takim razie opór przed podziałem województwa, zwłaszcza w Warszawie? - To jest taki przykład swoistego, regionalnego feudalizmu. W interesie feudała jest mieć jak najszersze wpływy, możliwości oddziaływania. Oczywiście do granic kiedy jest to korzystne, ale czasami władza, szerzej pojmowana, jest wyżej stawiana niż ewentualne korzyści finansowe z tego wynikające. Prawo i Sprawiedliwość już od dłuższego czasu zapowiada podział województwa mazowieckiego. Do dziś jednak nie widzimy projektu ustawy w tej sprawie. Czy Pana zdaniem PiS dotrzyma słowa danego mieszkańcom regionalnej części województwa? - Jest to w interesie Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ powstanie nowa konstrukcja, która doprowadzi z jednej strony do izolowania bardzo liberalno-lewicowej Warszawy i stworzenia szańca, wygląda na to propisowskiego, wokół stolicy. Ale to nie tylko interes polityczny, bo także jest to interes gospodarczy Polski – aktywizować, w tej chwili, zmarginalizowaną część środka kraju. Źródło:WR

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości