W dwa dni pod upowszechnionym w Internecie apelem o odwołanie nowego ministra edukacji podpisało się 60 tysięcy ludzi. Najczęściej uczniowie i studenci, stosunkowo rzadko nauczyciele. Otworzyłem rekomendowaną w prasie stronę i czytam: „Roman Giertych w swojej działalności publicznej posługuje się językiem nienawiści i pogardy, głosi pochwałę przemocy, neguje wartość tolerancji. Jego doświadczenie pedagogiczne ogranicza się do reaktywowania Młodzieży Wszechpolskiej, organizacji nawiązującej do tradycji faszystowskich. Zgłaszane przez niego projekty dotyczące oświaty są absurdalne i groźne. Proponowane represyjne metody wychowawcze, odwrót od demokracji i dialogu, z pewnością nie rozwiążą żadnego z problemów polskiej szkoły”. Wziąłbym to wszystko może nazbyt pochopnie za bzdurę, ale podpisały się pod tym takie „autorytety moralne” jak profesor Maria Janion, Agnieszka Holland, Andrzej Wajda, Marek Edelman, trzon intelektualny tzw. „demokratów. pl”, ludzie inteligentni i twórczy, którym niewątpliwie głęboko leży na sercu dobro polskiej szkoły i którzy nawet nie ukrywają w cytowanym liście, że problemów tych szkoła ma moc. Nie wątpię, że nawet przy braku tak jednoznacznego pretekstu to najzacniejsze grono szlachetnych mężów i wielce cnotliwych dam o pilność rozwiązania nękających szkołę problemów i tak by się niebawem upomniało. Nominacja tylko decyzję przyśpieszyła i dała okazję do bardziej spektakularnego wyrażenia szczerej troski o poziom edukacji i wychowania dziatek i młodzieży. Szaty Rejtana tylko sprawie przydają poloru.
I pora najwłaściwsza, bo pierwsze wystąpienia ministra muszą budzić grozę, burzą bowiem dotychczasową tradycję mówienia, niestety wciąż tylko mówienia, o sprawach oświaty. Językiem nienawiści i pogardy upomniał się przecież o odbudowę prestiżu zawodu nauczyciela, który grzebali z powodzeniem, przy zgodzie wyżej wspomnianych autorytetów, wszyscy dotychczasowi kierownicy resortu, niezależnie czy pochodzili z postbolszewii, czy z tak zwanej centroprawicy. Z godną podziwu determinacją odgrywali rolę żandarma ministra finansów, stojąc na straży „dyscypliny budżetowej”, nie pozwalającej na to, by polska oświata rozkwitała wzorem innych państw europejskich. Niestety oskarżany o jeden z najcięższych grzechów demokracji, czyli o „radykalizm” nowy szef resortu pewnie skończy tak samo jak jego poprzednicy. Dał zresztą na to dowód, kompromitując się zapowiedzią walki o pięcioprocentowe podwyżki dla pedagogów. Związki zawodowe lekarzy biją tu „radykała” na głowę, żądając raz 30% podwyżki, a innym razem nawet kwoty 7 i pół tysiąca złotych, a mimo to nikt ich przywódców bynajmniej o radykalizm nie posądza. Nie są przecież faszystami.
Niestety klakierzy z tzw. Inicjatywy Uczniowskiej, inspirowani modną ideologią moralnego permisywizmu, broniącej szkolnego luzu w jak najszerszym zakresie, wspierani przez największe ogólnopolskie media wyprowadzili na ulice tysiące skołowanych młodych ludzi, dla których zagrożeniem dla oświaty nie był w minionych latach ani ideolog profesor Wiatr, ani ideolog Krystyna Łybacka, a będzie nim ideolog Roman Giertych. Nic dziwnego, tamci to tylko postkomuniści, a ten przecież faszysta. Faszyzmu zaś, nawet urojonego, nie daruje się tak łatwo jak komunizmu. A ponieważ faszyzm współczesny najczęściej przejawia się w niezgodzie na promocję ideologii usprawiedliwiającej niemoralne zachowania pederastyczne w prawie, mediach i w szkole (co już zaczęto robić), stąd Giertych, którego w tej dziedzinie nawrócić żadną miarą się nie da, stanowi poważne zagrożenie dla architektów nowego porządku świeckiego w zrelatywizowanym świecie, w którym wszystko jedno kto z kim kopuluje i w jaki sposób. Każda próba nazywania grzechu po imieniu i starań o przywrócenie klasycznego ładu moralnego będzie poczytana za faszyzm, podważanie istoty demokracji, przejaw nietolerancji, przemawianie językiem nienawiści i pogardy. Tak powoli triumfuje popkulturowa mentalność chama nad mentalnością inteligenta. Edek zaprasza do tanga.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze