Reklama

Żebracy na ulicach

11/05/2006 10:36
Stoją, klęczą, zawodzą, czasami zaczepiają... Trzymają kartki, na których z reguły jest ten sam tekst: że są samotni i biedni, nie mają pracy, mają dużo dzieci, pozostawiono ich samym sobie. Na ulicach Płocka wiosną wezbrała fala żebractwa: przed sklepami, kawiarniami, bankomatami, czyli generalnie miejscami do których uczęszcza wiele osób. Na razie nie są groźni, raczej proszą niż żądają, więc nie stwarzają niebezpieczeństwa. Wszystko wygląda jednak na zorganizowaną akcję.
Powtarza się sytuacja sprzed kilku lat, gdy ulice miast zalała fala niepełnosprawnych, natrętnych żebraków. Płocczanie mieli wtedy idealny przegląd wszelakich ludzkich kalectw. Widoki były szokujące, a żebracy przekonujący. Po miesiącu policja zajęła się jednak nimi na tyle skutecznie, że tak jak nagle się pojawili, tak niepostrzeżeni zniknęli.
Tej wiosny sytuacja się powtórzyła, tyle że kalectw jakby mniej. Gdy tylko pod koniec marca stopniały zalegające chodniki śniegi i zrobiło się na tyle ciepło, że można było zająć z góry upatrzoną pozycję, na płockich ulicach pojawili się obcokrajowi żebracy (lokalnych dobrze się już zna z widzenia): – Przyglądamy się im z pewnej odległości – mówi Jolanta Głowacka, rzecznik Straży Miejskiej w Płocku. – Mamy wrażenie, że to jakaś nowa grupa żebrzących.
Stoją (lub klęczą) przed bankomatem na Tumskiej, TSS-ami na Nowym Rynku, kawiarniami na Starym Rynku, rogu ulicy Grodzkiej i Synagogalnej... Wymieniać by długo. Pojawiają się i znikają, zupełnie jakby gdzieś blisko miasta mieli tzw. metę: – To najczęściej młodzi, 16-17-letni chłopcy, ale i młode dziewczyny, podobnie ubrani, o ciemnej karnacji. Nie legitymujemy ich, ponieważ zachowują się spokojnie i nikt nie zgłasza skarg. Zgłoszenia od mieszkańców miasta dotyczą jedynie samego faktu żebrania. Osoba żebrząca ma prawo siedzieć na chodniku i prosić o datek – dodaje J. Głowacka. – Nie wiemy, czy gdy strażnik odchodzi, żebrzący nie staje się natarczywy, niemniej jednak nikt nam czegoś takiego do tej pory nie zgłosił.

O dziwo, do Straży Miejskiej dochodzi więcej zgłoszeń o działaniach osób sprzedających krzyżówki czy zbierających pieniądze rzekomo dla fundacji i stowarzyszeń pomocowych. To oni potrafią krzyknąć, że nie chcemy pomóc niepełnosprawnemu, nie mamy sumienia czy nie potrafimy pomagać śmiertelnie chorym dzieciom, co rzeczywiście może spotkać się z różną reakcją przechodniów.
Żebracy z zagranicy z reguły zachowują się spolegliwie. No, może z wyjątkiem dziewczyny, która podchodzi z kartką blisko do klientów bankomatu przy ul. Tumskiej. To może zdenerwować, ale wskazuje też na to, że coraz mniej osób decyduje się wrzucić przysłowiowy grosz do pudełka po maśle roślinnym czy tekturowego pudełeczka ze złotówką na dnie.
Rękę na pulsie trzyma Komenda Miejska Policji w Płocku: – Już od jakiegoś czasu prowadzimy rozpoznanie pod kątem osób żebrzących i bezdomnych. Zdarza się, że są w tym gronie osoby spoza Płocka i obcokrajowcy. Zareagowalibyśmy, gdyby dochodziło do zagrożenia ładu i porządku, ale zagrożenie jest marginalne – stwierdza rzecznik Mariusz Gierula.
Otrzymujemy także zapewnienie, że policja będzie reagować na poczynania żebraków bardziej stanowczo, gdy tylko zajdzie taka potrzeba. Na razie jednak potrzeba nie zaistniała, są zgłoszenia o żebrakach, ale nie ma zgłoszeń o ich natrętnych czy agresywnych zachowaniach. Są legitymowani, wielu to właśnie obcokrajowcy. Widać, że ktoś ich do miasta przywozi. Żebracze grupy nawiedzają jednak tylko duże miasta, nie uświadczysz ich w Gostyninie czy Sierpcu.
Mariusz Gierula mówił także, że w ostatnich latach policja płocka nie odnotowała drastycznych zdarzeń z udziałem żebraków z zagranicy. Na nikogo nie napadali, nie było rozbojów ani agresywnych zachowań. Łagodni i nie wadzący nikomu żebracy przyjmują swój los z pokorą, zgodnie z regułą „Prosiła rączka świętego Fronczka” (czytaj: Franciszka).
Ale nie wszystko jest w porządku: – Jeżeli żebranie jest głównym źródłem dochodu, wtedy żebractwo uznaje się za wykroczenie. Problematyczna pozostaje jednak kwestia udowodnienia, że dana osoba żyje tylko z pieniędzy, które dostanie na ulicy. Wymagałoby to sprawdzenia jej długiego okresu życia, co może być bardzo długotrwałą czynnością.
Póki co jednak nikt żebraków nie lustruje, restauratorzy i bankowcy na ich obecność się nie skarżą, a jeśli osoby żebrzące zaburzają czyjeś poczucie estetyki, pozostaje przyzwyczaić się do sytuacji, na którą nie ma się wpływu.
Elżbieta Grzybowska
Zdjęcie – Dariusz Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości