Trudno jest ratować zwierzęta, ale jeszcze trudniej przejść obojętnie wobec ich cierpienia. Członkowie płockiego oddziału OTOZ Animals doskonale o tym wiedzą. Nie poddają się jednak w swojej walce, choć są w bardzo trudnej sytuacji. Tylko w marcu faktury za leczenie i utrzymanie zwierząt wyniosły łącznie 10 000 zł. - Jesteśmy wolontariuszami, robimy wszystko by pomóc. 100% pieniędzy przeznaczamy na ratowanie i utrzymanie naszych podopiecznych. Codziennie walczymy o poprawę losu zwierząt skrzywdzonych przez człowieka. Jednak nasza sytuacja jest dramatyczna. Koszty utrzymania zwierząt rosną... Zaczynają nas przerastać, dlatego postanowiliśmy zorganizować internetową zbiórkę funduszy – apelują o pomoc.
Dla kogo? Pod ich opieką jest m. in. Rico. To psi senior. Cały czas ma ogromne problemy ze zdrowiem. Cierpi m. in. na zanik mięśni i stan zapalny układu moczowego, wynikające z wieloletniego zaniedbania przez byłych ,,opiekunów”. Musi obecnie przyjmować aż 6 różnych leków dziennie oraz spożywać wysoko jakościową karmę. Rico wymaga stałej opieki - przebywa w hotelu, gdzie ma zapewnione wszystko, co potrzeba i w końcu może biegać do woli.
Antoś był bity, a na widok człowieka oddawał pod siebie mocz. Choć to szczeniak z powodu dysplazji oraz zwyrodnień musiał przejść operację ortopedyczną. Inaczej zostałby kaleką i już nigdy nie mógłby się cieszyć z zabawy, czy choćby spacerów. M8usi przyjmować leki 5 razy dziennie. Swoje kosztuje też 8 kociaków odebranych przez Animalsów z dwóch interwencji. Wszystkie chore, zarobaczone, z kocim katarem. - Bez naszej pomocy zapewne już by nie żyły – tłumaczą wolontariusze.
Pluto był wychudzony, cały w kleszczach. Okazało się, że ma babeszjozę i obrzęk płuc, ale udało mu się wygrać. Aktualnie przebywa w hotelu na terenie woj. pomorskiego. Borysa udało się uratować w ostatnim momencie. - Był już tak wycieńczony i zrezygnowany, że na nasz widok nie podniósł nawet głowy. Miał jednak to szczęście, że ktoś go zauważył i zgłosił do nas. Został odebrany podczas interwencji. Do dziś jest pod naszą opieką i przebywa w hotelu behawiorystycznym - .
Lucynka była cała w pchłach. Badania wykazały powiększone węzły chłonne, podwyższoną temperaturę, stan zapalny organizmu do tego odparzenia na łapkach, które spowodowała przyklejona sfilcowana sierść i rana na udzie, którą powodował wybijający się drut. Pierwotna waga wynosiła 5,8 kg. Po usunięciu wszystkich kołtunów spadła do 4,6 kg... Wymaga podawania leków 3x dziennie.
A to tylko niektóre ze zwierząt odebranych z interwencji. Za każdym uratowanym pupilem kryją się też koszty: leczenie, paliwo, hotele dla zwierząt, odpowiednia karma, akcesoria. Mało? To dodajmy jeszcze, że w 2022 roku Animalsi złapali i wykastrowali ponad 120 kotów wolnożyjących.
- Pragniemy, by każdy nasz podopieczny miał najlepsze życie, by już nigdy nie cierpiał. Na swojej drodze spotykamy zwierzęta, które są głodzone, bite, przetrzymywane bez schronienia lub bezmyślnie rozmnażane – wymieniają miłośnicy zwierząt.
Animalsi potrzebują 15 tys. zł, by dalej pomagać zwierzętom. Na internetowej zrzutce udało się zebrać ledwo 1 tys. zł. Czy mają przestać pomagać? Czy może znajdą się osoby, które im pomogą w ich wyjątkowej misji. Bo to ludzie, którzy pomagają w naszym imieniu. Nie każdy miałby siły i chęci do tego, by ratować tyle zwierząt w potrzebie. Podajemy link dla tych, którzy to dobrze rozumieją – www.pomagam.pl/n6p96y.
BS
fot. arch. OTOZ Animals
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze