Reklama

Dramat, co ludzie wyprawiają ze zwierzętami. Czy płoccy Animalsi mają przestać pomagać? [ZDJĘCIA]

24/05/2023 13:49

Trudno jest ratować zwierzęta, ale jeszcze trudniej przejść obojętnie wobec ich cierpienia. Członkowie płockiego oddziału OTOZ Animals doskonale o tym wiedzą. Nie poddają się jednak w swojej walce, choć są w bardzo trudnej sytuacji. Tylko w marcu faktury za leczenie i utrzymanie zwierząt wyniosły łącznie 10 000 zł. - Jesteśmy wolontariuszami, robimy wszystko by pomóc. 100% pieniędzy przeznaczamy na ratowanie i utrzymanie naszych podopiecznych. Codziennie walczymy o poprawę losu zwierząt skrzywdzonych przez człowieka. Jednak nasza sytuacja jest dramatyczna. Koszty utrzymania zwierząt rosną... Zaczynają nas przerastać, dlatego postanowiliśmy zorganizować internetową zbiórkę funduszy – apelują o pomoc.

Dla kogo? Pod ich opieką jest m. in. Rico. To psi senior. Cały czas ma ogromne problemy ze zdrowiem. Cierpi m. in. na zanik mięśni i stan zapalny układu moczowego, wynikające z wieloletniego zaniedbania przez byłych ,,opiekunów”. Musi obecnie przyjmować aż 6 różnych leków dziennie oraz spożywać wysoko jakościową karmę. Rico wymaga stałej opieki - przebywa w hotelu, gdzie ma zapewnione wszystko, co potrzeba i w końcu może biegać do woli.

Antoś był bity, a na widok człowieka oddawał pod siebie mocz. Choć to szczeniak z powodu dysplazji oraz zwyrodnień musiał przejść operację ortopedyczną. Inaczej zostałby kaleką i już nigdy nie mógłby się cieszyć z zabawy, czy choćby spacerów. M8usi przyjmować leki 5 razy dziennie. Swoje kosztuje też 8 kociaków odebranych przez Animalsów z dwóch interwencji. Wszystkie chore, zarobaczone, z kocim katarem. - Bez naszej pomocy zapewne już by nie żyły – tłumaczą wolontariusze.

Reklama

Pluto był wychudzony, cały w kleszczach. Okazało się, że ma babeszjozę i obrzęk płuc, ale udało mu się wygrać. Aktualnie przebywa w hotelu na terenie woj. pomorskiego. Borysa udało się uratować w ostatnim momencie. - Był już tak wycieńczony i zrezygnowany, że na nasz widok nie podniósł nawet głowy. Miał jednak to szczęście, że ktoś go zauważył i zgłosił do nas. Został odebrany podczas interwencji. Do dziś jest pod naszą opieką i przebywa w hotelu behawiorystycznym - .

Lucynka była cała w pchłach. Badania wykazały powiększone węzły chłonne, podwyższoną temperaturę, stan zapalny organizmu do tego odparzenia na łapkach, które spowodowała przyklejona sfilcowana sierść i rana na udzie, którą powodował wybijający się drut. Pierwotna waga wynosiła 5,8 kg. Po usunięciu wszystkich kołtunów spadła do 4,6 kg... Wymaga podawania leków 3x dziennie.

Reklama

A to tylko niektóre ze zwierząt odebranych z interwencji. Za każdym uratowanym pupilem kryją się też koszty: leczenie, paliwo, hotele dla zwierząt, odpowiednia karma, akcesoria. Mało? To dodajmy jeszcze, że w 2022 roku Animalsi złapali i wykastrowali ponad 120 kotów wolnożyjących.

- Pragniemy, by każdy nasz podopieczny miał najlepsze życie, by już nigdy nie cierpiał. Na swojej drodze spotykamy zwierzęta, które są głodzone, bite, przetrzymywane bez schronienia lub bezmyślnie rozmnażane – wymieniają miłośnicy zwierząt.

Reklama

Animalsi potrzebują 15 tys. zł, by dalej pomagać zwierzętom. Na internetowej zrzutce udało się zebrać ledwo 1 tys. zł. Czy mają przestać pomagać? Czy może znajdą się osoby, które im pomogą w ich wyjątkowej misji. Bo to ludzie, którzy pomagają w naszym imieniu. Nie każdy miałby siły i chęci do tego, by ratować tyle zwierząt w potrzebie. Podajemy link dla tych, którzy to dobrze rozumieją – www.pomagam.pl/n6p96y.

BS

fot. arch. OTOZ Animals

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości