Reklama

Dopalacze nie dają szczęścia

22/12/2016 08:18
Cudowne proszki czy tabletki, pozornie zmieniające rzeczywistość na lepsze są wszędzie. W szkołach, na imprezach, w domach. Najgorsze, że sięgają po nie młodzi ludzie, szukający nowych doznań lub ucieczki od problemów. Nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, jakie niosą ze sobą dopalacze, czyli syntetyczne narkotyki. To plaga dzisiejszych czasów wśród młodzieży. W wielu przypadkach nie wiadomo, jak zażycie psychoaktywnych substancji zadziała na organizm. Lekkomyślna zabawa może skończyć się pobytem w szpitalu, uzależnieniem. Może skończyć się też jeszcze gorzej…
W zeszłym roku w Płocku działał sklep, w którym można było kupić tego typu specyfiki, sprytnie ukrywające się pod przykrywką tzw. produktów kolekcjonerskich. Udało się go zamknąć. Dopalacze jednak nie zniknęły z miasta.
Pokazują to dane policji, które mówią, że niestety, rozwija się rynek sprzedaży dopalaczy. Ze wsparciem i szeroką gamą produktów przychodzi tu internet. Wystarczy dobrze poszukać i popytać na „kolekcjonerskich” forach internetowych.
W raporcie monitorowania problemu narkotyków i narkomanii w Płocku z ubiegłego roku wyraźnie widać, że młodzież chętnie sięga po dopalacze, jak również marihuanę, amfetaminę, sterydy anaboliczne. Problem jest poważny. Świadczą o tym dwa niechlubne rekordy, jeśli chodzi o obecność narkotyków w Płocku.
W zeszłym roku pogotowie ratunkowe interweniowało aż 72 razy w przypadkach odurzenia narkotykowego. Problem dotknął 44 osoby w grupie wiekowej 19–29 lat, a także 6 nieletnich – czytamy w raporcie Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego w Płocku. To duży skok, bo w latach 2009–2012 zespoły ratownictwa medycznego udzielały pomocy w takich przypadkach średnio po 30 razy rocznie.
Kolejny niepokojący sygnał dobiega z informacji przekazanych przez Wojewódzki Szpital Zespolony w Płocku. W 2015 roku z powodu zatrucia narkotykowego przyjęto tutaj 26 osób. Najwięcej zatruć było w przedziale wiekowym 19–29 lat – 15 osób. Odnotowano również 5 takich przypadków u nieletnich. Zwiększony ruch osób używających substancji psychoaktywnych zaobserwowano także w Wojewódzkim Samodzielnym Zespole Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej im. Prof. Eugeniusza Wilczkowskiego w Gostyninie.
Nie tylko w szpitalach obserwuje się nasilający się problem narkotykowy. Aż 452 osoby (głównie mężczyźni) zgłosiły się w ubiegłym roku do Poradni Profilaktyczno-Konsultacyjnej MONAR. Choć dominują tu osoby uzależnione od alkoholu, to specjaliści potwierdzają nasilający się problem z dopalaczami. Kolejna smutna obserwacja to systematyczny wzrost młodszych osób w wieku 16–19 lat trafiających do tej placówki.
Praktycznie w każdej płockiej poradni dla osób uzależnionych jest ciągły ruch. Udzielana jest pomoc psychologiczna, organizowane są grupy terapeutyczne. To działania dla osób, które poszły o jeden krok za daleko. Co z tymi, którzy stoją przed wyborem?
Siedem stopni donikąd
Warto uczulać, warto rozmawiać, przekonywać i tłumaczyć. To rola rodziców i szkół. Można też zabrać młodzież na spektakl Teatru Kamienica „Dopalacze. Siedem stopni donikąd”, który już 16 stycznia zobaczymy w Płocku.
W tej sztuce dopalacze stają się pretekstem do rozmowy o dorastającym pokoleniu, o zaniku wartości oraz o degradacji, której są symbolem. Sztuka składa się z siedmiu odsłon, siedmiu stopni, w ciągu których obnażona zostanie brutalna prawda na temat samych dopalaczy oraz motywacji społecznej stojącej za dopalaczami.
A czym tak naprawdę są „narkotyki przyszłości”? Z jednej strony – substytutem przygody, potrzebą przeżycia czegoś, czego rzeczywistość nie dostarcza, straszliwym w skutkach „nieznanym światem”, który kusi w czasach gdy internet, media czy popkultura odzierają świat z wszelkiej tajemnicy. Z drugiej strony dopalacze są narkotykiem pustym, szybkim, łatwym, pozbawionym jakiegokolwiek kontekstu, ideologii, a tym samym wpasowują się idealnie w krytykę zmierzającego donikąd pokolenia skrótu, pokolenia komunikacji smsowej, emotikonów, żyjących dwa dni memów, bezcelowych fenomenów w stylu harlem shake czy gangnam style, hollywoodzkich trailerów, pokolenia testowych matur, myślowych skrótów, wreszcie pokolenia internetowego porno, pokolenia, gdzie wszystko jest szybkie, łatwo dostępne i przede wszystkim – zapewniające nagły, zaskakujący, mocny i najlepiej nieprzewidywalny efekt. Rosyjska ruletka naszych czasów.
Paradoksalnie dopalacze, choć noszą znamię narkotyku „pokolenia”, w swoim efekcie nie tworzą nawet wspólnoty, ale odrywają swoją ofiarę od całej sfery zewnętrznej, zamykają ją w swoim kompletnie nieokreślonym świecie. Takie właśnie są dopalacze – dopasowane do tego, co przed nami, do nieznanego – i dlatego właśnie śmiertelnie niebezpieczne.
Twórcami sztuki „Dopalacze. Siedem stopni donikąd” są Justyna Bargielska i Wawrzyniec Kostrzewski, który podjął się również reżyserii. W spektaklu występują Olga Sarzyńska, Paweł Koślik, Mateusz Lisiecki-Waligórski i Michał Meyer. Muzyka: Piotr Łabonarski. Koncepcja scenograficzna i projekcje: Maria Matylda Wojciechowska. Kostiumy: Olga Sarzyńska, Maria Matylda Wojciechowska.
W poniedziałek, 16 stycznia w Teatrze Dramatycznym w Płocku przewidziane są dwa spektakle. O godz. 12.00 obejrzą go płoccy gimnazjaliści. Dla nich będzie to pokaz darmowy. Zapisy zorganizowanych grup koordynuje kuratorium oświaty.
O godz. 17.00 przewidziany jest z kolei spektakl otwarty dla zainteresowanych płocczan. Bilety 15 zł (dorośli) i 10 zł (dzieci i młodzież) dostępne będą w sprzedaży w teatralnych kasach. Obydwa spektakle finansuje PKN ORLEN. BeeS

* Tekst przygotowany we współpracy z PKN ORLEN
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości