Jeszcze tak niedawno było pięknie. A dziś… O czym mówię? Ano, o kryzysie humanitarnym na naszej wschodniej granicy. Tłum uchodźców z krajów ogarniętych wojną, czy krwawą dyktaturą szturmował granicę, ale na próżno. Nadwiślański reżim, emanacja, a może lepiej użyć słowa esencja tutejszego ksenofobizmu bynajmniej nie witał nieszczęśników po staropolsku chlebem i solą. Przeciwnie, wojsko na terenach przygranicznych rozlokował, zasieki z drutu kolczastego rozpostarł, do budowy muru się zabrał… Słowem: raj dla ludzi przyzwoitych, o umysłach i sercach otwartych w obliczu ludzkiego nieszczęścia. Toteż pojawiły się na granicy zastępy chętnych do pomocy… Bo skoro można pomóc ludziom w potrzebie, pizzę podrzucić, z reklamówką z bliżej nieokreśloną zawartością przez kordon pograniczników się przedrzeć, to czy człowiek przyzwoity będzie się zastanawiał? Bierze tę pizzę i idzie! A telewizje pokazują! „Nasze” z podziwem, „rządowe” z drwiną, ale czy to ważne? Absolutnie! Byle nazwiska nie przekręcali…
A dziś? Cóż, dziś znów tłum uchodźców na granicy. I co na to „celebryci”? Dwa cytaty. Sławna filozofka w niemniej sławnym dzienniku. „Dziś staramy się to odrobić i otwieramy ramiona, ale… selektywnie: przyjmujemy białych, ale już nie ciemnych, o czarnych nie wspominając. Syryjczycy? Afgańczycy? Nic o nich nie słychać, może głosy cierpiących i umierających przybyszy stłumił już wielki mur, na którym pasie się biznes przyjazny władzy”. I nie mniej znana działaczka humanitarna. „Pomoc, wsparcie, ciepło i dawanie nadziei są zarezerwowane tylko dla niektórych uchodźców. Tych bliższych kulturowo, mówiących podobnym językiem”.
I już Szanowni Czytelnicy wiedzą czemu tym razem jakoś nie widać naszych „bohaterów” przy granicy. Nie witają uchodźców z reklamówką, z pizzą…
I tylko dziwne może się wydawać, że cytowane wyżej panie nie dostrzegają jeszcze jednej różnicy między opisywanymi falami uchodźców. Dziś granicę przekraczają wyłącznie kobiety i dzieci, a nie młode, zdrowe „byczki”! Mężczyźni, młodzi i starsi zostali na Ukrainie, by walczyć z najeźdźcą. Tak to jest w społecznościach „bliższych kulturowo”, że to faceci w razie potrzeby chwytają za broń i walczą, a kobiety i dzieci są chronione. Czyżby u „ciemnych, o czarnych nie wspominając” było odwrotnie? Prawdę mówiąc „przypuszczam, że wątpię”… I dalszy ciąg tych wątpliwości zamienia się w pytanie, w jakim zatem celu naprawdę ciągną na stary kontynent te hordy młodych, zdrowych mężczyzn z krajów, w których, tak się przypadkiem składa, dominującą religią jest… Szanowni Czytelnicy bez trudu sobie dopiszą ciąg dalszy powyższego zdania!
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze