Ferma jajaczarska to w dzisiejszych czasach same kłopoty. Od kilku lat produkcja sprzedaje się słabo (lepiej przed Bożym Narodzeniem, niż Wielkanocą!) i jest nierentowna. Z jajkami na rynek bardziej opłaca się pojechać do dalszego Płońska niż bliskiego Płocka.Wysokie koszty utrzymania i podatki zniechęcają do pracy na fermie. W takich realiach funkcjonuje jedna z niewielu ferm jajaczarskich w regionie, należąca do Bogumiły i Hieronima Gawlików z Ciółkówka. Ferma Gawlików to jeden biały, długi, dwupiętrowy budynek. Wchodzimy do kurnika. W korytarzu poukładano jedne na drugich w tekturowych wytłaczankach jajka. Otwieramy drzwi. Przed nami niesamowity widok. W jednym miejscu 1.200 kur niosek i koguty. – W tym musi być 10 % kogutów czyli jeden przypada na 10 kur. Koguty dają sobie radę, bo wyniki wylęgowe są dobre – mówią właściciele. Kury na kurachKury już dawno straciły większą część piór, tylko koguty wyróżniają się jeszcze posiadaniem brązowego lub pstrokatego upierzenia. Wzdłuż ścian – drewniane siedliska dla niosek. Dużo kurzu i charakterystyczny hm.. zapach.Idziemy na pierwsze piętro. Tutaj kur jest jeszcze więcej. Prawie 2.000! Dla odmiany są upierzone biało, a koguty są dumne ze swych ciemnobrązowych, niemal czarnych piór. Ile znoszą jaj: - Jedna kura w ciągu tygodnia znosi 6 jaj. Zbiór jest w granicach 80 %. Musimy liczyć jaja, bo takie są wymogi. Jaja zbieramy co dwie godziny. Z naszych obliczeń wynika, że w zeszłym roku jedna kura znosiła 86 jaj wylęgowych, reszta idzie do konsumpcji. Wylęgowe trafiają do płockiego “Sadrobu”, Turka, Koła. Konsumpcyjne: do Bieżunia do hurtowni, cukierni, Zakładu Karnego w Płocku i gdzie się da. Pomysł na własny interes Pani Bogumiła była kierowniczką wylęgarni. Niezbędne doświadczenie zdobyła w szkole drobiarskiej w Rawie Mazowieckiej. Ponieważ mąż został hodowcą, musiała zwolnić się z pracy. Wtedy Gawlikowie postanowili, że z Płocka przeniosą się na stałe do Ciółkówka i na miejscu będą pilnować interesu: - Kupiliśmy tu trzyhektarowe gospodarstwo. Zawarliśmy w wylęgarnią w Płocku umowę na dostawę jaj wylęgowych do zakładu. Zaczął się nimi najpierw zajmować mąż, który przeszedł na rentę. – opowiada Bogumiła Gawlik.Od początku obsada liczyła taką samą ilość kur. Nioski pochodzą z zarodowej fermy kur w Mieni koło Mińska Mazowieckiego i Rszewa koło Łodzi. Kurczak za 250mln Jedno jednodniowe pisklę kosztuje 6 zł. Jedna obsada to wydatek rzędu 250 mln starych złotych. Zakup ma miejsce w czerwcu-lipcu, odchów trwa 5 miesięcy, młode pisklęta muszą mieć w pomieszczeniu temperaturę min. 32 stopnie C. Stado sprzedaje się w maju następnego roku. Nie trzeba tego nawet ogłaszać. Klienci są stali, poza tym jedni przekazują drugim. Kura, która pochodzi z jajczarskiej fermy, zawsze znajdzie nabywcę. Ferma musi co jakiś czas być “uznawana” przez odpowiedzialne instytucje z Łodzi i Płocka, potem trafia to do okręgu w Poznaniu: - Uznanie jednego stada kosztuje 350 zł. Bez tego nie ma co liczyć na umowę z wylęgarnią – wyjaśniają Gawlikowie.Żarłoczny drób Produkcja jajek nie opłaca się w ogóle: - 10 baniek kosztuje tona paszy, a jajko w cenie 45 groszy. Kury jedzą jej 15 dkg dziennie. Tona wystarcza więc na półtora dnia. Gdzie się pani dorobi? – pyta retorycznie Hieronim Gawlik. – Jak tę paszę robię sam, to mnie ona kosztuje półtora milona mniej. Dobra sytuacja na rynku jajczarskim była przez pierwsze 2-3 lata hodowli, czyli w latach 1995-97: - Pasza kosztowała wtedy 3 mln 600 zł, jajko 45 gr plus premia od wylęgarni za dobre wyniki. Dziś jajko jest mniej więcej w tej cenie, a pasza podrożała prawie trzy razy. – mówi właściciel fermy. – Przedtem płaciłem 5 milionów za prąd, teraz 12. Dzierżawa butli gazowej to 2,5 miliona na miesiąc (kurnik musi być ogrzewany gazem), a miesiąc leci szybko. Miesięcznie na ogrzanie zużywa się 80 litrów gazu.Nie łudźmy się – do pierwszego jajka hodowca musi mieć 800 starych mln złotych. Inaczej hodowla padnie z głodu, chorób (w ciągu rzutu trzeba wykonać 4 szczepienia, są badania na salmonellę) i niskiej temperatury. Służby weterynaryjne bardzo interesują się produkcją i często ją kontrolują. Kury zaczynają się nieść już w końcu października, ale ponieważ wylęgarnie biorą je dopiero w styczniu, te z listopada i grudnia idą na konsumpcję. Były lata, że jeszcze i w lutym wylęgarnie nie brały: - Dobrze, że teraz na Zachodzie nie jedzą wołowiny i wieprzowiny, tylko idzie drób. Polska też wreszcie otworzyła się na jajka – dodaje optymistyczniej H. Gawlik. – Ale tak to może będzie tylko rok... Ciągła harówka Rano trzeba rozdać 600 kg paszy, cztery razy w tygodniu pościelić gniazda, zebrać i poukładać jajka, codziennie umyć rynienkowe poidła, przeprowadzić dezynfekcję, dać witaminy. Jak by się człowiek uparł, to by pracował od piąterj rano do dwudziestej, bo później to już kury idą spać. Dobrze, że do paszy jest podajnik, bo wcześniej wszystko trzeba było wnosić w workach na górę. A efekty? - Żadnego rarytasu ja nie widzę. Za duże nakłady pieniężne, a za małe zyski. I tu jest ryzyko – podsumowuje Gawlik. Upadek polskiej kury Polskie kury są gatunkowo stare i słabe genetycznie. Państwo nie ma pieniędzy na badania i tworzenie nowych. Z roku na rok maleje na nie zapotrzebowanie na wsi.Kurczy się sezon lęgowy: trwa tylko około 5 miesięcy. Popyt na jajka nie rośnie, ale maleje: - Wielkanoc niby jajowe święta, ale jajka nie idą. To już na Boże Narodzenie więcej się sprzedaje, bo po nim jest świąteczny Nowy Rok. Tak jest chyba od 2 lat. Za to teraz idą do wylęgarni – mówią właściciele fermy, którzy nie chcą sprzedawać swoich jajek na rynku w Płocku: - Ani jednego, nawet, jakbym miał wyrzucić. – Dlaczego? – Kiedyś zapłaciłem 10 zł za wjazd na Rembielińskiego, sprzedałem mendel jajek i już mnie więcej w Płocku nie zobaczą – zarzeka się Gawlik. Jajka z oddalonego od Płocka o 13 km Ciółkówka trafiają na rynek w Płońsku. Tam handel odbywa się tylko dwa razy w tygodniu. Jajko czy kura? Na koniec naszej wizyty zadaliśmy naszym gospodarzom nieśmiertelne pytanie, czy pierwsze było jajko, czy kura. Odpowiedź brzmiała: - Jajko, a z niego wylęgła się kura. Ale też można powiedzieć, że kura i kogut, a dopiero potem powstało jajko. Do końca jednak to nawet naukowcy nie potrafią na to pytanie odpowiedzieć.(eg)Fot. D. Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze