1 marca br. dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej opublikował „Aneks nr 2” do „listy jawnych zadań na egzamin ustny z języka polskiego”, a minister edukacji publicznie tłumaczył się z tego na konferencji prasowej. Pierwowzór listy tematów władze oświatowe ogłosiły 1 września 2021 roku, zawierał wtedy 227 zadań, obecnie 110. A więc rządzący potrzebowali aż półtora roku, żeby zmądrzeć, zweryfikować swoje nierozsądne decyzje, naprawić popełnione błędy, urealnić zestaw, uczynić go bardziej zrozumiałym, logicznym i przede wszystkim zgodnym z prawem. Pisałem już o tym, że na liście znajdowały się zadania niezgodne z podstawą programową, niezrozumiale i niepoprawnie pod względem językowym sformułowane, a nawet zawierające błędy (słynny błąd, może zwykła pomyłka, której nikt nie zweryfikował do dziś, w zadaniu domagającym się opisu „obyczajów społecznych XVIII wieku” w dziele pisarza z XVII wieku). Wprowadzone zmiany mogą tylko cieszyć i uspokajać zarówno uczniów, jak i nauczycieli. Szkoda, że nasza wykształcona kadra uniwersytecka i metodyczna nie potrafiła mądrego zestawu stworzyć za pierwszym razem, ale być może doktoraty i habilitacje wcale nie czynią ludzi mądrymi.
A może i w tym postępowaniu jest chytra metoda na podtrzymanie chałturniczych biznesów edukacyjnych, które dzięki częstym reformom oświatowym rozkwitały w III RP tak ochoczo, że już nie było wiadomo, kto rządzi oświatą – minister czy wydawnictwa. A kto w nich miał udziały, to już nie mój interes. Niech to sprawdza prezes jakiegoś NIK-u, albo i samej Rady Radiofonii i Telewizji, która rozpoczęła właśnie w ramach metodycznego tępienia jakiejkolwiek niezależności nadawców internetowych nakładać kary na takie tuzy niezależnej publicystyki jak Witold Gadowski, Jan Pospieszalski czy Leszek Sykulski. Tymczasem skoro już ukazało się tyle „publikacji” wspomagających młodych w przygotowaniu do egzaminu (kto w epoce tak łatwego dostępu do informacji urządza tego typu egzaminy, musi być niespełna rozumu), to rzutem na taśmę będzie można coś jeszcze dorobić na publikacjach „korygujących”. Dzięki temu i na biednej oświacie można zarobić.
Niezależnie jednak od okoliczności młodzieży należała się ta korekta. Ten rocznik pobierał naukę w wyjątkowo trudnych okolicznościach, momentami nawet skandalicznych (35-36 osób w klasach). Półtoraroczny pobyt na nauczaniu zdalnym ograniczał możliwości ćwiczenia zarówno wypracowania maturalnego, jak i wypowiedzi ustnej. Zwolnienie z egzaminu ustnego należało się młodzieży z tych samych powodów, z których zwolnione zostały dwa poprzednie roczniki licealistów. Apele uczniów i nauczycieli o to nic nie dały. Także apele o naprawę kompromitującego zestawu zadań egzaminacyjnych długo nie przynosiły skutku, w końcu władza jednak spuściła z tonu, przypuszczam, że w dużym stopniu ze względu na strach przed ostateczną kompromitacją, którą stałyby się wyniki tego w gruncie rzeczy mało potrzebnego egzaminu, a może i w nadziei, że młodzież odwdzięczy się rządzącym w nadchodzących wyborach. No cóż, czas pokaże, czy trzymani w ryzach ogłupiającym systemem oświatowym i upokarzającą propagandą młodzi będą zdolni się zbuntować i wyartykułować wolne i niezależne od propagandy zdanie.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze