Reklama

Do pożucia

12/12/2017 10:34
Święty Mikołaj rozpoczął już swój coroczny rajd z prezentami. Czekających na podarki jest zawsze wielu, wśród małych, jak i dużych ludzi, stąd sanie Świętego są niezmiennie bardzo ciężkie. Trudny zatem jest los reniferów, które muszą ciągnąć ten balast, dodatkowo zwiększony przez samego Świętego, uparcie niestosującego się do oczekiwań współczesnej mody, nakazującej utrzymywanie szczupłej sylwetki. Święty pozostał gruby (przynajmniej w dziecięcych wyobrażeniach, na które z pewnością wpływ mają świąteczne reklamy). W północnych Niemczech los mikołajowych reniferów nie jest obojętny dzieciom. Myśląc o tych zapracowanych zwierzętach, w dniu spodziewanej wizyty Świętego Mikołaja pozostawiają na progu domu dwa listki jarmużu dla jego zaprzęgu. Dzięki temu czują, że zwabione pokarmem renifery nie ominą ich domu, a szanse na prezent znacząco wzrosną. Choć pewnie i tak renifery pamiętałyby o każdym grzecznym dziecku, ale dobrze jest je podkarmić, zwłaszcza że tę katorżniczą pracę wykonują „dziewczynki”. Bowiem zaprzęg Świętego Mikołaja ciągną renifery z porożem, a zimą poroże mają tylko samice, gdyż samce zdążyły się swojego pozbyć tuż przed tą mroźną porą roku. Samice swojego pozbędą się dopiero na wiosnę, zatem to one muszą pracować razem ze Świętym. Kupując nieco jarmużu dla reniferów, warto pozostawić sobie kilka listków na pożywną zimową sałatkę.

Sałatka z jaj, jarmużu, ogórków kiszonych i selera


Skład:

 2 jajka;
 2 listki jarmużu,
 2 ogórki kiszone;
 1/2 selera;
 1 cebula;
 1/2 szklanki majonezu;
 sól, pieprz

Wykonanie:
Jajka gotujemy na twardo. Dokładnie oczyszczamy i myjemy seler oraz listki jarmużu. Obieramy cebulę i kroimy w drobną kostkę. Ogórki kiszone ścieramy na tarce o dużych oczkach. Kroimy w drobną kostkę seler i jajka. Osuszone listki jarmużu kroimy w cienkie paski. Wszystkie składniki sałatki przekładamy do miseczki i starannie mieszamy. Następnie dodajemy majonez, który delikatnie mieszamy ze wszystkimi składnikami sałatki. Na koniec doprawiamy sałatkę solą i pieprzem.

Renifery są jednymi z najstarszych udomowionych zwierząt. Prawdopodobnie stało się to około 13 tysięcy lat temu, przy udziale ludów północnej Eurazji. Dzisiaj hodowlą tych zwierząt zajmują się nieliczni mieszkańcy Laponii, zwani Samami (określenie Lapończyk jest pejoratywne, w wolnym tłumaczeniu oznacza „szmaciarz”, stąd zrozumiała jest niechęć do tej nazwy mieszkańców północnych krańców naszego kontynentu). Życie mieszkańców Laponii od zawsze skupiało się wokół reniferów. Początkowo na nie polowali, aby później je oswoić. Bowiem od wieków byt Samom zapewniało wędrowanie za stadami reniferów, które pod kontrolą pomagały im utrzymać psy (dzisiaj zastąpiły je telefony komórkowe i skutery śnieżne). Samowie podążając za swoimi zwierzętami, nocowali w szałasach, których dach często wykonany był ze skóry renifera. Zaś mięso i mleko tych zwierząt było ich głównym pokarmem. Obecnie hodowla reniferów dla Samów stała się działalnością prowadzoną głównie pod kątem rozwijającego się ruchu turystycznego. Turysta ma możliwość spędzenia wygodnych wakacji w północnej Skandynawii, gdzie jedną z atrakcji jest spotkanie przedstawicieli jednego z najstarszych ludów Europy, czyli Samów. Dodatkowo odwiedzając Samów może posłuchać ich muzyki, jak też skosztować ich tradycyjnych dań z reniferowego mięsa. Może również popatrzeć, jak renifery skubią reniferowy chrobotek i jak zupełnie nie mają ochoty latać, a przynajmniej do chwili, gdy Święty o to nie poprosi.

dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia


 
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości