Najbardziej znanym na świecie konsumentem szpinaku był bohater amerykańskiego komiksu żeglarz Popeye. To jemu Ameryka zawdzięcza wzrost o 33 proc. sprzedaży tego warzywa w latach 30-tych XX wieku. Tenże bohater komiksu, a później filmu animowanego, swoją siłę czerpał ze spożywania ogromnych ilości szpinaku. Właśnie w tym czasie, gdy amerykańskie dzieci bawił „szpinakożerny” żeglarz, w świecie nauki funkcjonował pogląd (oparty o badania niemieckiego naukowca z końca XIX wieku), że warzywo to jest porównywalnie bogate w żelazo jak czerwone mięso. Jednak mit ten, już na początku 50-tych lat XX wieku (o którego rozprzestrzenianie obwiniano Popeya), zaczęto obalać. Szpinak owszem, miał w swoim składzie żelazo, ale trudno przyswajalne i wcale nie było go w nim aż tak dużo. Tymczasem w prasie (w tym też naukowej) pod adresem Popeya zaczęły ukazywać się kąśliwe uwagi typu – lepiej by było, gdyby zamiast szpinaku żuł puszkę po nim. Niestety wiedza tychże krytykantów była płytka. Nie wiedzieli, iż Popeye nie jadł szpinaku z powodu żelaza, a witaminy A. Dowodem na to jest komiks z lipca 1932 roku, a w nim scenka, gdzie dziewczyna Popeya o imieniu Oliwia pyta go (widząc jak spożywa szpinak prosto z grządki):
– Dobry Boże! Czy ty jesteś koniem?
Na co żeglarz odpowiada:
– Szpinak jest bogaty w witaminę A, a ona czyni człowieka silnym i zdrowym.
Skoro zatem Popeye jadał szpinak ze względu na witaminy, a nie żelazo, to wydaje się być dobrym powodem, aby czynić to nadal.
Rolada ze szpinakiem i wędzonym łososiem
(wg Anetty Głowińskiej z Dąbrówczyna)
Skład:
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze