Reklama

Dla wytrwałych biegaczy

02/06/2015 10:43
To była impreza dla zahartowanych. Uczestnicy ultramaratonu „Rykowisko” mieli do pokonania ponad 86 kilometrów. Start i meta były w Łącku. Oczekiwanie na zawodników uprzyjemniał rodzinny piknik.
Skąd pomysł, żeby ultramaraton zorganizować w regionie płockim? – Część z nas biega w ultramaratonach. Jest taki maraton „rzeźnik” w Bieszczadach. Jednak określono w nim limit uczestników, a wśród zgłoszeń dokonywane jest losowanie. Niewiele osób z Płocka może w nim wystartować. Pomyśleliśmy więc ze znajomymi, że może warto zorganizować ultramaraton dla biegaczy z Płocka i okolic. I tak pomysł przerodził się w czyn – mówi Michał Kublik, jeden z organizatorów imprezy. W przygotowanie ultramaratonu zaangażowało się 11 osób skupionych wokół grupy Nihgt Runners, a także Stowarzyszenie Gmin Turystycznych Pojezierza Gostynińskiego.
W sumie na trasę wyruszyło 36 osób, w tym dwie panie. Reprezentowali m.in. Płock, Gostynin, Warszawę, Łódź czy Radom. Biegli po trasie wyznaczonej w lasach Gostynińsko–Włocławskiego Parku Krajobrazowego. Na niej rozlokowano trzy punkty kontrolne. Niektórzy nie wytrzymali trudów trasy, inni od samego początku biegli z założeniem, że docierają tylko do drugiego punktu kontrolnego, który był na 49 kilometrze. – Na punktach kontrolnych były służby medyczne. Nad bezpieczeństwem biegaczy czuwało kilkudziesięciu wolontariuszy. Były też sytuacje niestandardowe, np. jedna z uczestniczek poprosiła, aby na metę przywieźć jej babcię. Spełniliśmy tę prośbę – mówi Barbara Chrzanowska-Pacek, dyrektor biura SGTPG.
Gdy zawodnicy biegli, na łąckim boisku trwała zabawa. Podczas pikniku rodzinnego było mnóstwo atrakcji. Płocka Akademia Karate Tradycyjnego zorganizowała dziecięce mistrzostwa Płocka i bicie rekordu świata w liczbie osób wykonujących jeden z układów karate. Był też pokaz zakładowej straży pożarnej PERN. Swoje umiejętności prezentowali członkowie sekcji woltyżerki Klubu Jeździeckiego Łąck. Nie zabrakło konkursów, zabaw, dmuchanej zjeżdżalni i laserowej strzelnicy.
W końcu po 8 godzinach, 4 minutach i 41 sekundach na linii mety pojawił się zwycięzca ultramaratonu. Okazał się nim Marcin Stańczak z Grabiny (gm. Łąck). Na mecie czekała na niego żona Sylwia, syn Wojtek i córka Zosia. Marcin Stańczak potrzebował trochę czasu na złapanie oddechu, żeby porozmawiać. – Trasa była dość trudna, selektywna. Było sporo piachu – mówił. Przyznał, że to drugi taki ultramaraton w jego karierze. Poprzednio startował w biegu na 100 kilometrów. Ale bieganie nie jest dla niego nowością. – Biegam od 12 lat i mam na koncie 22 maratony. Ultramaraton to bardziej przygoda niż sportowa rywalizacja – stwierdził Marcin Stańczak, na co dzień pracownik PKN Orlen. (gsz)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości