Reklama

Debiutant w finale

27/03/2013 10:30
Nigdy wcześniej nie brał udziału w żadnym telewizyjnym teleturnieju, jego ulubionym był „Jeden z dziecięciu”. Podobnie jak duża grupa Polaków siedział przed ekranem i wspólnie ze startującymi starał się odpowiadać na pytania. Bywało różnie, wcale nie uważał się za eksperta, ale myślał o tym, by sprawdzić swoje możliwości. Wystarczyło tylko wypełnić zgłoszenie, ale zwlekał z tym, nie do końca wierząc, że to dobry pomysł. A jednak Piotr Wójcik, absolwent Jagiellonki i UMK w Toruniu, wziął udział w swoim ulubionym programie.
Siedzenie przed ekranem i odpowiadaniem na większość pytań to jedno, ale wysłanie zgłoszenia to drugie. Ktoś musiał zmotywować Piotra i wtedy sprawy w swoje ręce wzięła jego dziewczyna Joanna. Namówiła go, by wypełnił internetowy test i wysłał na adres redakcji. To było gdzieś przed rokiem, w kwietniu. A potem o tym zapomniał.
W październiku 2012 roku Piotr otrzymał zaproszenie na eliminacje. Zdziwił się bardzo, myślał, że źle wypełnił test i o nim zapomniano, a tu taka niespodzianka. Pojechał na eliminacje do Warszawy i otrzymał do wypełnienia kwestionariusz, w którym trzeba było poprawnie odpowiedzieć przynajmniej na 15 pytań. Wszystkie były mniej więcej na poziomie pierwszego i drugiego etapu teleturnieju. Trudno powiedzieć, czy były łatwe, czy trudne, bo jak wiadomo łatwe są tylko te, na które znamy odpowiedź.
Większość zainteresowanych, które przyjechały do Warszawy, uzyskała odpowiednią liczbę poprawnych odpowiedzi. Na sali siedziało bardzo dużo osób, prawdopodobnie były to eliminacje na całą serię teleturnieju. Wychodziła jedna grupa, wchodziła następna.
Po eliminacjach wrócił do Płocka, do swoich zwykłych zajęć. Najpierw czekał na informację od organizatorów, potem coraz rzadziej zaglądał do skrzynki na listy, wreszcie uznał, że widocznie coś poszło nie tak. A jednak zaproszenie przyszło, tyle że dopiero w lutym 2013 roku.

Nagranie w Lublinie

Program nagrywano w marcu w ośrodku telewizji w Lublinie. Całą grupę organizatorzy odebrali z dworca, a potem trzeba było poczekać na rejestrację, gdyż w studiu była akurat inna grupa. Jeden odcinek nagrywany był około półtorej godziny, a w telewizji jego emisja trwała 20–25 min. Dla Piotra to nie był pierwszy występ przed kamerami, choć debiut w roli startującego w teleturnieju. Wcześniej statystował w filmie i serialu.
Zanim uczestnicy weszli do studia, spotkali się z wychodzącymi z wcześniejszego nagrania. Oczywiście były rozmowy o tym, jak przebiega nagranie, czy trudne są pytania, jaka panuje atmosfera. Trudno jednak powiedzieć, czy ktokolwiek coś z tych rozmów pamięta. W chwili nagrania uczestnicy zapominają o tym, że są w studiu, że każdy ich ruch śledzą kamery. Są tylko: prowadzący, który zadaje pytania, i uczestnicy. Tadeusz Sznuk to gospodarz teleturnieju, człowiek o ogromnej kulturze, z ciepłym i miłym głosem, który swoim spokojem wprowadza wspaniałą atmosferę. Piotr przyznał, że wszyscy realizatorzy byli niesamowicie mili, cierpliwi, pomagali uczestnikom przejść przez nagranie bez stresu.
Na początku każdy ma trochę tremy, dla większości bowiem to pierwszy występ w studiu. Ale nie jest to trema związana z występem w telewizji, tylko z pytaniami. Jest obawa, że się odpadnie po pierwszej rundzie albo, co gorsza, nie będzie się znało dopowiedzi na banalne pytanie, a i tak przecież bywa. Najtrudniejsze jest pierwsze pytanie i ta świadomość, że za chwilę usłyszy się głos Tadeusza Sznuka skierowany do siebie. Potem wszystko idzie szybko, sprawnie, pytanie goni pytanie. Zdarzają się krótkie przerwy, bo ktoś, np. źle stanie, ale chodzi tu głównie o dopilnowanie szczegółów, o to, co widz potem zobaczy na ekranie.

Wiedza i szczęście

Na pytanie, co jest ważniejsze w teleturnieju: wiedza, szczęście czy opanowanie, Piotr najpierw długo się zastanawia, a potem nie do końca jest pewny. Odpowiada, że raczej wiedza, ale szczęście na pewno nie zaszkodzi. Wszystkiego wiedzieć się nie da, ale ważne jest też opanowanie, zwłaszcza na początku.
Piotr pojechał na nagranie z tym, co wiedział, nie przygotowywał się specjalnie, nie czytał więcej. Powtarzał sobie tylko wartości sinusów i cosinusów kątów, bo często o nie pytają. Zresztą, jak przygotować się do takiego teleturnieju, w którym jest potrzebna tak ogólna wiedza? Wchodzi się z tym, co ma się w głowie, z wiedzą oraz doświadczeniem życiowym.
Pytań nie pamięta, dlatego czeka z niecierpliwością na emisję odcinka. Zainteresowanym zdradzimy, że planowana jest ona na początek kwietnia, być może będzie to 5, 7 lub 8 dzień miesiąca. Trudno podać dokładną datę, wynika to z wielu czynników, zależnych jedynie od telewizji. Nie zdradzimy też, jaki wynik osiągnął Piotr, ile dostał pytań. Napiszemy tylko, że ostatnie z nich, na które nie odpowiedział, było z historii, z której czuł się najbardziej pewnie.
To było bez wątpienia niezapomniane przeżycie i dlatego dziś Piotr zachęca wszystkich, którzy siedzą przed telewizorem i odpowiadają na pytania: wyślijcie zgłoszenie, warto.
Jola Marciniak
fot. Archiwum
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości