Reklama

Dariusz Bednarski kończy sezon lekkoatletyczny

24/10/2018 10:51
Skoczka wzwyż, Dariusza Bednarskiego znają doskonale sympatycy lekkiej atletyki nie tylko w całym kraju, ale także za granicą. Płocczanin stara się startować we wszystkich ważniejszych imprezach mastersów, czyli „starszych” sportowców. Z mistrzostw świata, Europy oraz Polski zawsze przywozi medale.
Sezon 2018 zupełnie inaczej zapisze się w karierze Dariusza Bednarskiego. – Do marca zgodnie z założeniami przygotowywałem się do sezonu. W marcu, w Madrycie, wywalczyłem tytuł wicemistrza Europy. Na zawody jechałem martwiąc się o moją 96-letnią mamę, którą się opiekowałem, a która była wspaniałym człowiekiem, mocno doświadczonym przez los. Miała za sobą Pawiak, Oświęcim, ale nigdy się nie poddała. Zmarła na moich rękach w czerwcu. Kolejnych tygodni po pogrzebie nie pamiętam, wszystko jest w czarnych barwach. Dopiero od września wróciłem do normalności, znowu zacząłem uprawiać sport, startować w zawodach – wspomina.
I od razu wpadł w sezon startowy. Został wspaniale powitany w Barwicach, gdzie kochają skoki wzwyż i gdzie czuje się jak ryba w wodzie. Niesamowitą niespodziankę sprawiła mu także społeczność Specjalnego Ośrodka Szkolno – Wychowawczego nr 1 w Płocku z dyrektor Izabelą Cierpikowską.
– Z okazji 40-lecia współpracy, w przeddzień Dnia Nauczyciela, w szkole zorganizowany został pierwszy wewnątrzszkolny konkurs skoku wzwyż. I choć była nagroda – mój puchar, to nie o wyniki chodziło, ale o zabawę. Na pamiątkę tego wydarzenia otrzymałem medal od uczniów i nauczycieli, byłem bardzo wzruszony i wdzięczny. Cieszę się, że moja praca w szkole została w ten sposób uhonorowana – tłumaczy.
Szkolny konkurs skoku wzwyż był okazją do zaprezentowania, jak się skacze stylem przerzutowym. – Jest nas tylko kilku na świecie, ale jestem jedyny, który skacze poprawnie w tym przedziale wiekowym i uzyskuje takie rezultaty. Może to zabrzmi nieskromnie, ale w końcu teraz niemal wszyscy preferują inny styl, a ja chcę ten mój ocalić od zapomnienia – zapewnia.
Dariusz Bednarski uprawia swoją dyscyplinę w kategorii masters od 2005 roku. Przez te wszystkie lata, biorąc pod uwagę światowe przeliczniki, cały czas trzyma równy poziom. – Oczywiście skaczę coraz niżej, w końcu mam 63 lata. Ale stale, co bardzo mnie cieszy, jest to równy poziom. Na wszystkich kolejnych zawodach, także mistrzostwach świata i Europy, stoję na podium, mimo że lat przybywa – tłumaczy.
Ale ważniejsze niż wyniki sportowe są spotkania z młodymi sportowcami, dla których jest inspiracją i wzorem do naśladowania. Podczas zawodów chętnie ucinają sobie pogawędki, proszą o rady, robią wspólne zdjęcia i podsuwają koszulki z prośbą o autograf.

Jol.
fot. D. Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości