Sympatycy lekkiej atletyki (nie tylko ci z Płocka) doskonale znają Dariusza Bednarskiego – skoczka wzwyż, który osiąga wielkie sukcesy w zawodach masterskich. W rozpoczynającym się właśnie sezonie będzie debiutował w kategorii wiekowej M-70. W starszej grupie też będzie najlepszy na świecie.
Sezon startowy w 2023 r. rozpoczął się w hali lekkoatletycznej Arena Toruń – najlepszej, nawiasem mówiąc, hali w kraju. - Na początku roku, w styczniu i lutym uczestniczyłem w mityngach. W Płocku nie ma hali, w której można trenować lekką atletykę, dlatego były to najczęściej treningo-starty przygotowujące do imprez halowych, czyli Halowych Mistrzostw Polski Masters oraz Halowych Mistrzostw Świata Masters – rozpoczyna podsumowanie Dariusz Bednarski.
Wyniki startów kontrolnych w 2023 roku były jego zdaniem obiecujące, bowiem mając 69 lat plasował się w światowym rankingu na pozycjach 1-3. 4 marca wystartował w 32. HMP, zdobywając po raz 16. z rzędu złoty medal i tytuł mistrza Polski wynikiem 151 cm.
Kolejnym wydarzeniem był start w 9. Halowych Mistrzostwach Świata, które 26 marca odbyły się w Toruniu. Startując w kategorii M65-69, Bednarski zdobył brązowy medal. Dodać trzeba, że był najstarszym zawodnikiem w tej grupie.
Po sezonie startów halowych rozpoczął się etap przygotowań do startów stadionowych z wyznaczonym celem, czyli Mistrzostwami Polski Masters oraz Mistrzostwami Europy w Pesara we Włoszech, które były najważniejszym startem.
Między marcem a wrześniem Bednarski startował – głównie na warszawskiej AWF – jako reprezentant MUKS PŁOCK. - Uzyskiwane rezultaty były bardzo obiecujące, wyniki na wysokościach 150-155 cm dawały, a nawet gwarantowały sukces na imprezie docelowej. Tym zmotywowany systematycznie i konsekwentnie realizowałem swój plan treningowy – zapewnia lekkoatleta.
I wszystko szło zgodnie z planem... - Aż nagle, pod koniec sierpnia, dzień przed mistrzostwami w Łodzi podczas treningu siłowego niefortunnie wskoczyłem w 6-kilogramowej kamizelce na step wysokości 80 cm, który przesunął się w przód, powodując utratę mojej przyczepności. Runąłem na ziemię, podpierając się dłonią. Wezwana została karetka pogotowia, znalazłem się w szpitalu i usłyszałem diagnozę – wieloodłamowe złamanie kości promieniowej. Zabieg wykonał mój medyczny guru – dr Konrad Bielecki, któremu bardzo dziękuję za szybką pomoc i opiekę medyczną. Bezpośrednio po zabiegu mój stan psychiczny był bardzo słaby, lecz moja złość dodawała mi motywacji, by jednak podjąć aktywność na miarę moich możliwości – wyjaśnia zawodnik.
Zbliżały się główne zawody, a próby na treningach skoku wzwyż w ortezie w pierwszych dniach były bardzo zachowawcze. Istniała duża obawa, a z tyłu głowy – strach. - Lecz każdy kolejny dzień utwierdzał mnie w przekonaniu, że warto walczyć o marzenia i start w Mistrzostwach Europy w ostatni weekend września – twierdzi lekkoatleta. Przyznaje, że początkowo chciał zrezygnować ze startu, ale miał już wszystko opłacone i nie mógł odzyskać pieniędzy.
- Podjąłem decyzję, że jadę. Jeśli dam radę, wystartuję, jeśli nie, to będzie urlop. Udałem się w podróż na zaplanowane zawody. Po dotarciu do Pescary i zarejestrowaniu się odebrałem pakiety, do startu zostały 4 dni. To czas na ostatnie szlify treningowe, koniecznie z konsekwencją i planem realizacji. Niestety, czekała mnie kolejna niespodzianka, a raczej pech. Podczas jednego z treningów na bocznym boisku zdejmując dres, zdjąłem też na chwilę ortezę i niefortunnie podparłem się tą złamaną ręką, a ta wygięła się w drugą stronę. Poczułem ogromny ból, dowlokłem się hotelu i przez dwa dni uśmierzałem ból tabletkami przeciwbólowymi. Udało mi się zminimalizować ból i dzień przed startem udałem się na rozruch dynamiczny – opowiada Bednarski.
I tu trzeba dopisać kolejne „niestety”. - Z powodu nieuwagi podczas wyskoków boso spadłem piętą prawej, odbijającej nogi na metalowy odważnik, który leżał na podłodze za mną. Kolejny dramat – odbita pięta, ból podwójny, a do startu zostało mniej niż 15 godzin – wspomina D. Bednarski.
A jednak zawodnik wystartował, choć był na środkach przeciwbólowych, a w kolcu pod piętą miał pół rolki papieru toaletowego. Rywalizował z 19 skoczkami, był najstarszy w kategorii wiekowej M65-69. Ostatecznie zajął czwarte miejsce. Nie trzeba dodawać, że był zniesmaczony, przygnębiony i sfrustrowany, ale musiał pogodzić się z wynikiem. - Stwierdziłem, że to jednak jest dobre miejsce, w końcu startowałem ze złamaną ręką i blachą oraz śrubami w środku, a pokonałem swoją niemoc oraz wielu konkurentów – pociesza się.
Po powrocie do kraju (w październiku) na zaproszenie organizatora mityngu Mariusza Kielinga Bednarski wystartował w gościnnych Barwicach w integracyjnym mityngu w skoku wzwyż. - To fantastyczny mityng z udziałem wspaniałej publiczności i całej krajowej czołówki skoczkiń i skoczków, który zakończył sezon startowy 2023.
W planach na 2024 rok jest udział w zawodach w nowej kategorii M70-74. Imprezami docelowymi są Halowe Mistrzostwa Polski Masters, Mistrzostwa Europy Masters oraz Mistrzostwa Świata w Goteborgu. - Oczywiście wystartuję z moim mottem:„rywalizować do ostatnich chwil i dni życia” - zapewnia D. Bednarski.
Jol.
fot. Archiwum D. Bednarskiego
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze