Siedemdziesiąt jeden lat temu w te sierpniowo-wrześniowe dni niektórzy w Radziwiu podobno słyszeli odgłosy walk powstańczych w Warszawie. Mieszkałem wtedy z rodzicami w tej dzielnicy przy ulicy Ogrodowej.
Ogrodowa na całej długości miała dość grubą warstwę sypkiego, lotnego piasku, który nawet przy słabym wietrze stawał się uciążliwością dla ludzi z domostw położonych bliżej tej ulicy. Pamiętam, że lato wtedy było upalne, gorące, bez deszczu. Jednej nocy mój ojciec nagle wyszedł z mieszkania. Zaniepokojony wyskoczyłem przez otwarte okno sprawdzić dokąd poszedł. Przycupnąłem pod płotkiem okalającym przydomowy ogródek i najpierw zauważyłem w odległości kilkunastu kroków słabe migotanie naftowych lamp, a później oswojony z bezksiężycową nocą dostrzegłem kilku dorosłych ludzi. Stali na środku ulicy i patrzyli jak jeden z nich nabierał zawzięcie łopatą piasek i odrzucał na boki. Zaciekawiony coraz bardziej, przysunąłem się bliżej i usłyszałem, jak łopata zachrobotała o twarde podłoże ulicy. Wtedy ludzie kolejno układali się na oczyszczonym z piasku gruncie z głową przechyloną na jedno ucho. Wokół panowała cisza, nawet psy nie poszczekiwały. A ja drżałem ze strachu, że może pojawić się żandarm z psem od strony ulicy Kolejowej patrolujący ulice. Pytałem później ojca, dlaczego odgarniali piasek? Odpowiedział, że nasłuchiwali, czy w Warszawie wybuchło powstanie. Mówił, że słyszał głuche, dalekie dudnienie. Następnego dnia, kiedy zrobiło się ciemno, za zgodą rodziców z rówieśnikami chciałem powtórzyć „podsłuchiwanie” dorosłych. Poszliśmy z szufelkami, bez lamp. Chłopcy wzruszali ramionami, jeden podobno coś słyszał, zaklinał się, że mówi prawdę. Była z nami dziewczynka Basia, o połowę młodsza. Kiedy miała się położyć zaczęła nagle głośno płakać, że pobrudzi sobie fartuszek. Tylko tego brakowało, żeby zwabić dorosłych. Ludzie w Radziwiu na ogół byli przekonani, że Niemcy w Warszawie dostają „łupnia” i niebawem Armia Krajowa przyjdzie do nich i pogoni okupanta. I cztery miesiące później przyszli żołnierze generała Berlinga.
Marian Wilk
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze