Reklama

Czemu Mira Zimińska-Sygietyńska postanowiła zagrać na suzafonie? Niecodzienny perfomance zawitał także do Płocka

04/07/2021 12:46

Co ma wspólnego suzafon z rowerem i zwierzętami? Okazuje się, że i takie połączenie ma duży sens i sprawdza się świetnie! Mowa o projekcie, który całkiem niedawno dotarł także do Płocka. O co chodzi w całej akcji i czemu Mira Zimińska-Sygietyńska postanowiła zagrać na suzafonie, opowiedział nam autor performensu – Piotr Wróbel.

Pan Piotr jest kompozytorem, puzonistą i suzafonistą. Na ostatnim z nich gra w Młynarski-Masecki Jazz Band, a także w swoim własnym brass-bandzie, czyli zespole dętym. – Interesuję się muzyką od dawna, moi rodzice są muzykami-wiolonczelistami, a dziadek, Leon Piwkowski, był puzonistą i to on zaczął mnie uczyć grać na tym instrumencie, gdy byłem nastolatkiem. Gram i komponuję, ostatnio skomponowałem, bodajże pierwszy na świecie, Koncert na suzafon i orkiestrę symfoniczną – opowiada muzyk.
W Płocku był już niegdyś „służbowo”. Kilkakrotnie zasilał bowiem jako puzonista szeregi Płockiej Orkiestry Symfonicznej. – Mile wspominam ten czas, a do tego Płock bardzo mi się podoba i kto wie, czy to nie jest najpiękniej położone miasto nad Wisłą – zdradza pan Piotr.
Od zawsze lubił też wycieczki rowerowe i to nie byle jakie, bo najchętniej te długie. Zaliczył trasę Litwa - Łotwa – Estonie – Finlandia – Szwecja, był także w Rumunii i Bułgarii. Jak więc narodził się pomysł, aby połączyć dwie największe pasje? – Mieszkam koło pomnika Marie Curie Skłodowskiej, na Nowym Mieście w Warszawie i po prostu któregoś razu przechodząc zadarłem głowę i stwierdziłem, że jest to wymarzona postać, by założyć na nią suzafon. Suzafon - potężny instrument dęty blaszany, rodzaj tuby basowej, to chyba jedyny instrument, który wisi, spoczywa na ramionach grającego, więc na postaci z pomniku, suzafon opiera się na nim „sam”. W Warszawie sfotografowałem tak kilka pomników, a pomysł wyjazdu narodził się w czasie pierwszego, czyli zeszłorocznego lockdownu, kiedy my wszyscy, w tym także artyści, cały marzec, kwiecień, maj, byliśmy uwięzieni w domach i nie mieliśmy możliwości ani grać ze sobą, ani się spotykać – opowiada historię projektu muzyk.

Więcej w kolejnym wydaniu Tygodnika Płockiego.

Reklama

(jb)

Fot. Piotr Wróbel

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości