Ubiegłoroczny sezon dla Kamila Zajkowskiego, wioślarza PTW Płock, był wyjątkowo udany. Wywalczył srebrny medal w jedynce na Mistrzostwach Świata juniorów oraz medale Mistrzostw Polski. W tym roku odbiera nagrody za osiągnięte wyniki. Kilka tygodni temu w Plebiscycie na najlepszego sportowca otrzymał tytuł „Odkrycia 2009 roku”, a w plebiscycie „Z Tumskiego Wzgórza”, w kategorii sport zajął III miejsce. Przegrał tylko z Piknikiem Lotniczym i galą sportów walki Angels of Fire. Trudno się dziwić, że podczas wręczania nagród na Gali Tygodnika Płockiego Kamil był bardzo zadowolony. – Bardzo się cieszę, naprawdę nie spodziewałem się miejsca na podium. Powiem więcej, byłem zdziwiony, że dostałem zaproszenie na imprezę, przecież dopiero zaczynam swoją przygodę ze sportem, a ten sezon był pierwszym tak udanym. Mój występ na Mistrzostwach Świata zakończył się zdobyciem medalu, to też było dla mnie zaskoczenie. Wiedziałem, że będzie dobrze, bo ciężko na ten sukces pracowałem, ale nie sądziłem, że stanę na podium. Przy okazji chciałbym bardzo podziękować swojemu trenerowi i mojej szkole, przecież wpływ na mój wynik mieli wszyscy po trochu. Szkoda tylko, że juniorskie sukcesy nie są tak doceniane jak seniorskie. Gdybym pokazał coś w starszej kategorii, nawet „tylko” finał, pewnie sukces byłby inaczej traktowany. Kamil pływa na jedynce i na jedynce zdobył swój medal. Przed nim, 29 lat temu, taki sam sukces odniósł Kajetan Broniewski, który potem stanął na najniższym stopniu podium podczas Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie. Złoto w Mistrzostwach Świata juniorów przegrał, tak samo jak Kamil, z zawodnikiem z Niemiec i również o pół sekundy. Na pytanie, czy Kamil chciałby osiągnąć w sporcie przynajmniej tyle, co jego starszy kolega, zawodnik PTW odpowiedział. – Oczywiście, że chciałbym pójść w jego ślady. Zresztą w swoich planach mam także start w igrzyskach i zdobycie medalu. Na razie nie wybiegam tak daleko w przyszłość, zajmuję się swoimi sprawami, trenuję, muszę osiągać wyznaczane sobie kolejne cele. Właśnie skończyłem wiek juniora, przeszedłem do kategorii młodzieżowców, a tu będzie znacznie trudniej wygrywać. Mam taką teorię, że trzeba poczekać na swoją kolej, na wszystko musi przyjść odpowiedni czas. W tym sezonie Kamil ma przed sobą dwa sprawdziany zagraniczne, także Młodzieżowe Mistrzostwa Świata. Tam zamierza pokazać swoje możliwości. Na początku będzie walczył z zawodnikami nawet o cztery lata starszymi i liczy się z tym, że będzie bardzo trudno. Zwykle na początku przejścia do wyższej kategorii wiekowej jest „dół” formy, na dodatek trzeba się zmierzyć z bardziej doświadczonymi zawodnikami. Kamil przyznaje, że dosyć późno zaczął trenować. Jego rywale na torze zwykle mają staż dłuższy, nawet o trzy lata. Na szczęście notują mniej sukcesów, nie są tak nastawieni na sukces jak zawodnik PTW, który wymarzył sobie, że zrobi wszystko, by być w gronie najlepszych na świecie. Dlatego postawił na ciężką pracę, a ponieważ widać jej efekty, wierzy, że to dobra droga. Niestety, postawienie na ciężką pracę łączy się z rezygnacją z różnych przyjemności. Nie ma tyle wolnego czasu, praktycznie wystarcza go na szkołę i treningi. – Nie pamiętam, kiedy byłem na imprezie, z tego trzeba zrezygnować - mówi, ale bez większego żalu. – W ubiegłym roku z powodu startu w ważnych zawodach nie mogłem uczestniczyć w weselu wujka. To było rodzinne spotkanie, a ja wtedy startowałem w Mistrzostwach Polski. Zwykle z takich ważnych uroczystości trzeba rezygnować i choć rodzina to rozumie, to często jest mi przykro. Ja mieszkam poza Płockiem, na Mazurach, rzadko jeżdżę do domu, raz na dwa miesiące, a w sezonie znacznie rzadziej. Nawet nie wiem, czy teraz pojadę na święta. Praca, praca i jeszcze raz praca, takie jest motto Kamila. Ale na pytanie, czy to lubi, od razu odpowiada twierdząco. Inaczej nie ma szans na sukces. Wybrał tę dyscyplinę świadomie, wiedział co go czeka, ale nie zamierza rezygnować. Co prawda przyznaje, że miał kilka razy chwile zwątpienia. Nawet myślał, żeby zrezygnować. – Ale kiedy staje się na podium, zwłaszcza ważnych zawodów, to natychmiast się zapomina o trudach, o tym, że zimno, że mokro, że ciężko. Pragnie się tego medalu i to jest najważniejsze w życiu. Osobą, z którą w Płocku Kamil spędza najwięcej czasu, jest trener Jacek Karolak, z którym współpracuje od samego początku, który nauczył go podstaw wioślarstwa. To właśnie trenerowi Karolakowi zawdzięcza wszystko, to że szkoleniowiec zobaczył w nim materiał na dobrego zawodnika, że dał mu szansę na rozwinięcie się i udowodnienie, że było warto. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze