– Ludność Warszawy była fantastyczna. Cieszyli się razem z nami z tej wolności – wspomina Katarzyna Nowakowska, uczestniczka Powstania Warszawskiego. W 1946 roku znajoma przysłała jej kartkę, przechowywaną przez panią Kasię do dziś. Było tam napisane: Ostatni raz widziałam panią zaraz po powrocie z obozu, prosto z drogi. Jechała pani na Natolińską pytać się o mamę. Taka pani była ślicznym żołnierzykiem z loczkami. A ten mundur to schować trzeba na pamiątkę, żeby później pokazać dzieciom, aby dumne były, że taką mają mamusię. W dniu wybuchu powstania Katarzyna Nowakowska jako jedyna stawiła się do pracy w warszawskiej cukierni. Nie było ani kasjerki ani drugiej koleżanki. Cukiernię otworzył woźny i zniknął. (lesz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze