Reklama

Co z tym z prawem?

Czy ktoś z Szanownych Czytelników pamięta jeszcze znaczenie terminu „falandyzacja prawa”? Na wszelki wypadek przytaczam fragment z Wikipedii: falandyzacja to określenie na niektóre próby interpretacji (wykładni) prawa bądź na usprawiedliwienie organów władzy, których postępowanie balansuje na granicy prawa. Określa się tak „naginanie” prawa, próby jego interpretacji w doraźnym interesie interpretatora. Ów „organ władzy” to prezydent Wałęsa, a „dawca”, prof. Falandysz – jego prawny doradca. Mowa zatem o latach 1990 – 1995. Tak, już u zarania III Rzeczypospolitej z prawem były małe  problemy….

Ostatnie osiem lat pominę, bo limit znaków mam rygorystycznie ograniczony i przejdę do najnowszego „osiągnięcia” w tej dziedzinie. Właśnie jesteśmy świadkami wdrażania działań „zgodnych z prawem, tak jak my je rozumiemy”! Taka współczesna wersja „falandyzacji”, tylko znacznie dalej idąca. Nie będę tu dociekał kim są „my”, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że takie podejście do tematu zwiastuje kłopoty i to na różnych polach. Wyobraźmy sobie taką choćby sytuację: podchodzi uczeń do nauczyciela z właśnie otrzymaną do wglądu klasówką i pyta, dlaczego dostał „jedynkę”? Przecież rozwiązałem wszystkie zadania zgodnie regułami matematyki, tak jak ja je rozumiem! 

Reklama

Z przejmowaniem mediów publicznych mamy jeszcze jeden kłopot. Państwo w określonych sytuacjach ma prawo do stosowania przemocy. Jednak są pewne granice, które w tym przypadku zostały zdecydowanie przekroczone. Władza państwowa w celu zapewnienia bezpieczeństwa i porządku ma do dyspozycji, jak to się ładnie mówi, „siły i środki” – wojsko, policję, służby specjalne… i do tych narzędzi musi się ograniczyć. Nie wchodzi w grę wysyłanie do takiej roboty „goryli” z prywatnych firm ochroniarskich! Kto podjął taką decyzję? Z jakich środków opłacono tę usługę? A może coś obiecano właścicielom tych firm? Jakieś korzystne kontrakty na przyszłość? Pominę w tym miejscu Herbertowską „kwestię smaku” …

Nie da się jednak przemilczeć faktu, że mamy do czynienia z początkiem końca misternej konstrukcji zapisanej w aktualnie obowiązującej konstytucji i opartej na kadencyjności władz i stanowisk publicznych. Kadencje różnej długości rozpoczynające się i kończące w różnych momentach wymuszały jakąś formę współdziałania władzy i opozycji w zarządzaniu państwem, a tym samym dzielenie się odpowiedzialnością za jego losy. Jeśli „temat” kończy „wejście silnych ludzi”, a są też plany skrócenia kadencji prezydenta, o jakiejkolwiek kohabitacji możemy zapomnieć! Zostaje totalna „wojna na górze” …

Reklama

Do Siego Roku!

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości