Możliwość podziału obecnego województwa mazowieckiego nie od dziś budzi emocje samorządowców i zwykłych obywateli, dla których perspektywa utworzenia dwóch odrębnych województw rodzi wiele pytań. Wśród największych niewiadomych pojawiają się kwestie takie jak umiejscowienie stolicy nowego województwa, podział zadań, dochodów i zadłużenia, jak również konieczność sporządzenia nowych dokumentów strategicznych.
Dwa województwa to podwójna administracja
Po dwa urzędy wojewódzkie, marszałkowskie, sejmiki, podwójny zestaw podległych wojewodzie i marszałkowi służb, takich jak inspekcja transportu drogowego, handlowa, ochrony środowiska, sanitarna, straż pożarna, służby weterynaryjne. Kto za to zapłaci? Oczywiście mieszkańcy. Stałe koszty administracyjne wzrosną o kilkaset milionów złotych. W razie podziału konieczne będzie też zorganizowanie kolejnych wyborów, które też kosztują.
Nowa stolica, ale gdzie?
Pod względem liczby ludności – największym miastem Mazowsza byłby Radom. Patrząc na wpływy CIT zasilające budżet Mazowsza, pierwszeństwo miałby Płock (w 2018 r. zasilił budżet Mazowsza 93 mln zł z tytułu CIT, a Radom – zaledwie 24 mln zł).
Jak podzielić zadania, dochody i zadłużenie?
Jeśli dług województwa, który obecnie wynosi około 800 mln zł, podzielimy proporcjonalnie do wielkości poszczególnych „nowych” województw, to 86 proc. spadnie na województwo regionalne, a tylko 14 proc. na bogate województwo warszawskie.
Ograniczenie lub likwidacja połączeń kolejowych
Po zmianie granic nowe województwo mazowieckie będzie realizowało połączenia na liniach deficytowych i wymagających największego dofinansowania. Może to oznaczać konieczność likwidacji połączeń poza aglomeracją warszawską.
Nowe województwa wymuszają nowe plany gospodarki odpadami
Po podziale każde z województw musiałoby funkcjonować bez aktualnych planów. Mogłyby się pojawić problemy z odbiorem i składowaniem odpadów.
Wybór mieszkańców stanie się nieważny
W wyborach samorządowych w 2018 r. mieszkańcy wybrali 51 radnych województwa. Gdyby doszło do podziału, straciliby mandat. Takie przerwanie kadencji to naruszenie Konstytucji, ustawy o samorządzie wojewódzkim oraz Europejskiej Karty Samorządu Terytorialnego.
Konieczność nowych badań, dokumentów strategicznych oraz planistycznych analiz problemów społecznych, gospodarczych, zdrowotnych czy infrastrukturalnych
Dotychczasowe się zdezaktualizują. A są one niezbędne m.in.: do wydatkowania środków unijnych, otrzymywania decyzji, dotacji czy pozwoleń. Ucierpią na tym mieszkańcy, przedsiębiorcy i samorządy.
Jak dojechać do urzędu?
Teraz, by załatwić sprawę w głównej siedzibie urzędu, mieszkańcy skrajnych punktów z każdej strony Mazowsza mają do pokonania podobną trasę. Po podziale odległość z niektórych gmin będzie znacznie przekraczała 200 km. A w razie utworzenia dwóch stolic (urzędy: marszałkowski i wojewódzki w różnych miastach), mieszkańcy musieliby dojeżdżać do dwóch oddalonych od siebie miejscowości.
Ograniczenie dostępu do specjalistycznej pomocy medycznej
Większość szpitali wysokospecjalistycznych o charakterze regionalnym, mieści się w Warszawie, np.: zajmujący się leczeniem chorób płuc i gruźlicy jest w Otwocku, w Warszawie – zakaźny, szpitale dziecięce – w Warszawie lub okolicy. Poza aglomeracją warszawską są tylko dwie placówki leczenia psychiatrycznego – w Radomiu i w Gostyninie-Zalesiu. Nowe województwo mazowieckie przy zaledwie 13 proc. obecnych dochodów regionu nie będzie w stanie wyposażać szpitali w nowoczesny sprzęt czy też wspierać placówki w kwestii pokrywania kosztów bieżącego funkcjonowania.
fot. Michał Słaby
* Materiał stanowi część projektu informacyjno - reklamowego zleconego przez Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego do opublikowania przez Tygodnik Płocki w ramach cyklu: Mazowsze - Lider Rozwoju.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tak uważa PSL, a co w tej sprawie ma do powiedzenia prof. Kazimierz Kik: Prof. Kazimierz Kik: Status miasta wojewódzkiego to realny rozwój [WYWIAD] - Radom został marginesem Warszawy z niewielkimi możliwościami wybicia się na niepodległość. Samodzielność jest o wiele wyższą wartością niż datki płynące ze stołu Pana – uważa prof. Kazimierz Kik. Politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach ocenia, że Prawo i Sprawiedliwość doprowadzi do podziału województwa mazowieckiego, bo jest to w interesie politycznym partii rządzącej, ale także pomoże w aktywizacji zmarginalizowanej części kraju. Co w polskich uwarunkowaniach oznacza posiadanie statusu miasta wojewódzkiego? - Przede wszystkim przekłada się to na realny rozwój. Dany region ma podmiotowość prawną, czyli formalne uprawnienia do korzystania ze wszystkich przywilejów należących formalnym województwom w Polsce. Dyskusja na temat podziału województwa mazowieckiego budzi duże emocje w regionie. Pan Marszałek Adam Struzik uważa, że jest to pomysł absurdalny, nie mający żadnego uzasadnienia merytorycznego. Czy Pan Profesor podziela tą opinie? - Nie, nie podzielam. Ja rozumiem oczywiście Pana Marszałka, bo jest marszałkiem dużego województwa. PSL może utrzymać to województwo w swojej sferze oddziaływania tylko i wyłącznie, jeżeli będzie to województwo mazowieckie. Ja go rozumiem… interesy PSL-u, interesy Pana Marszałka Struzika. Natomiast Radom zawsze będzie marginesem przy Warszawie. Z ust przeciwników podziału słyszymy również, że województwo bez Warszawy będzie zrujnowane i stanie się najbiedniejszym w Polsce. Czy podział województwa mazowieckiego będzie oznaczał katastrofę dla takich miast jak Radom czy Płock? - Nieprawda. Będzie to raczej formuła wybicia się na niepodległość. Warszawa ma duże, i coraz to większe potrzeby. Radom czy Płock znajdują się gdzieś w drugim lub trzecim szeregu potrzeb Zarządu czy Marszałka Województwa Mazowieckiego. To nie są równorzędne podmioty, żeby mogły równorzędnie korzystać z tego stanu rzeczy. Jeżeli wytworzyłyby się nowe, stosunkowo silne podmioty, to miałyby one więcej do powiedzenia. Uczestniczyłyby w podziale tego tortu na bardziej podmiotowych warunkach. A więc na podziale województwa możemy zyskać. Czy poradzimy sobie jako osobny region? - Radom został marginesem Warszawy z niewielkimi możliwościami wybicia się na niepodległość. Samodzielność jest o wiele wyższą wartością niż datki płynące ze stołu Pana. Oddanie troski o podnoszenie poziomu gospodarczego regionu w ręce obywateli to jest wartość dodana. Ja myślę, że to jest taki strach, że jak odczepimy się od stołu Pańskiego to nam nic nie zostanie. Nieprawda. Wejdziemy w nowy mechanizm funkcjonowania i podziału. Na pewno nie mniej korzystny. A Warszawa? - Warszawa także na tym nie straci. Odpadnie troska o regiony słabsze. Stolica będzie mogła w tej nowej sytuacji bardziej elastycznie i dynamicznie rozwijać się w oparciu o zupełnie inne przesłanki i inne zasady funkcjonowania. Warszawa zawsze da sobie radę. Skąd w takim razie opór przed podziałem województwa, zwłaszcza w Warszawie? - To jest taki przykład swoistego, regionalnego feudalizmu. W interesie feudała jest mieć jak najszersze wpływy, możliwości oddziaływania. Oczywiście do granic kiedy jest to korzystne, ale czasami władza, szerzej pojmowana, jest wyżej stawiana niż ewentualne korzyści finansowe z tego wynikające. Prawo i Sprawiedliwość już od dłuższego czasu zapowiada podział województwa mazowieckiego. Do dziś jednak nie widzimy projektu ustawy w tej sprawie. Czy Pana zdaniem PiS dotrzyma słowa danego mieszkańcom regionalnej części województwa? - Jest to w interesie Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ powstanie nowa konstrukcja, która doprowadzi z jednej strony do izolowania bardzo liberalno-lewicowej Warszawy i stworzenia szańca, wygląda na to propisowskiego, wokół stolicy. Ale to nie tylko interes polityczny, bo także jest to interes gospodarczy Polski – aktywizować, w tej chwili, zmarginalizowaną część środka kraju. Źródło: WR
Tak uważa PSL, a co w tej sprawie ma do powiedzenia prof. Kazimierz Kik: Prof. Kazimierz Kik: Status miasta wojewódzkiego to realny rozwój [WYWIAD] - Radom został marginesem Warszawy z niewielkimi możliwościami wybicia się na niepodległość. Samodzielność jest o wiele wyższą wartością niż datki płynące ze stołu Pana – uważa prof. Kazimierz Kik. Politolog z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach ocenia, że Prawo i Sprawiedliwość doprowadzi do podziału województwa mazowieckiego, bo jest to w interesie politycznym partii rządzącej, ale także pomoże w aktywizacji zmarginalizowanej części kraju. Co w polskich uwarunkowaniach oznacza posiadanie statusu miasta wojewódzkiego? - Przede wszystkim przekłada się to na realny rozwój. Dany region ma podmiotowość prawną, czyli formalne uprawnienia do korzystania ze wszystkich przywilejów należących formalnym województwom w Polsce. Dyskusja na temat podziału województwa mazowieckiego budzi duże emocje w regionie. Pan Marszałek Adam Struzik uważa, że jest to pomysł absurdalny, nie mający żadnego uzasadnienia merytorycznego. Czy Pan Profesor podziela tą opinie? - Nie, nie podzielam. Ja rozumiem oczywiście Pana Marszałka, bo jest marszałkiem dużego województwa. PSL może utrzymać to województwo w swojej sferze oddziaływania tylko i wyłącznie, jeżeli będzie to województwo mazowieckie. Ja go rozumiem… interesy PSL-u, interesy Pana Marszałka Struzika. Natomiast Radom zawsze będzie marginesem przy Warszawie. Z ust przeciwników podziału słyszymy również, że województwo bez Warszawy będzie zrujnowane i stanie się najbiedniejszym w Polsce. Czy podział województwa mazowieckiego będzie oznaczał katastrofę dla takich miast jak Radom czy Płock? - Nieprawda. Będzie to raczej formuła wybicia się na niepodległość. Warszawa ma duże, i coraz to większe potrzeby. Radom czy Płock znajdują się gdzieś w drugim lub trzecim szeregu potrzeb Zarządu czy Marszałka Województwa Mazowieckiego. To nie są równorzędne podmioty, żeby mogły równorzędnie korzystać z tego stanu rzeczy. Jeżeli wytworzyłyby się nowe, stosunkowo silne podmioty, to miałyby one więcej do powiedzenia. Uczestniczyłyby w podziale tego tortu na bardziej podmiotowych warunkach. A więc na podziale województwa możemy zyskać. Czy poradzimy sobie jako osobny region? - Radom został marginesem Warszawy z niewielkimi możliwościami wybicia się na niepodległość. Samodzielność jest o wiele wyższą wartością niż datki płynące ze stołu Pana. Oddanie troski o podnoszenie poziomu gospodarczego regionu w ręce obywateli to jest wartość dodana. Ja myślę, że to jest taki strach, że jak odczepimy się od stołu Pańskiego to nam nic nie zostanie. Nieprawda. Wejdziemy w nowy mechanizm funkcjonowania i podziału. Na pewno nie mniej korzystny. A Warszawa? - Warszawa także na tym nie straci. Odpadnie troska o regiony słabsze. Stolica będzie mogła w tej nowej sytuacji bardziej elastycznie i dynamicznie rozwijać się w oparciu o zupełnie inne przesłanki i inne zasady funkcjonowania. Warszawa zawsze da sobie radę. Skąd w takim razie opór przed podziałem województwa, zwłaszcza w Warszawie? - To jest taki przykład swoistego, regionalnego feudalizmu. W interesie feudała jest mieć jak najszersze wpływy, możliwości oddziaływania. Oczywiście do granic kiedy jest to korzystne, ale czasami władza, szerzej pojmowana, jest wyżej stawiana niż ewentualne korzyści finansowe z tego wynikające. Prawo i Sprawiedliwość już od dłuższego czasu zapowiada podział województwa mazowieckiego. Do dziś jednak nie widzimy projektu ustawy w tej sprawie. Czy Pana zdaniem PiS dotrzyma słowa danego mieszkańcom regionalnej części województwa? - Jest to w interesie Prawa i Sprawiedliwości, ponieważ powstanie nowa konstrukcja, która doprowadzi z jednej strony do izolowania bardzo liberalno-lewicowej Warszawy i stworzenia szańca, wygląda na to propisowskiego, wokół stolicy. Ale to nie tylko interes polityczny, bo także jest to interes gospodarczy Polski – aktywizować, w tej chwili, zmarginalizowaną część środka kraju. Źródło: WR