Reklama

Co ma premier?

20/05/2023 08:00

Dawno już nie komentowałem w tym miejscu tekstów z wiadomego dziennika. Toteż dziś odrabiam zaległości i biorę na warsztat… Nie, tym razem nie będzie polemiki z gwiazdą polskiej etyki, ale nie mniej jasno świecącą gwiazdą dziennikarstwa, również gościnnie występującą na łamach tegoż dziennika. Otóż pada tam szereg zarzutów pod adresem szefa rządu. Chodzi o to, że zamiast sprawami ważnymi zajmuje się drobnicą. A to obieca futbolistom premię za „popisy” na Mundialu, a to  świeżo upieczonym mistrzom Polski lekką ręko dorzuci z publicznej kasy na budowę stadionu z prawdziwego zdarzenia, to znów oburzy się na posłów koalicjanta, że uśmiechają się do posłanki opozycji… I last, but not least, nieustannie śledzi i komentuje wystąpienia lidera opozycji!
I tu, jak zawsze zresztą, pozwolę sobie z tymi zarzutami się nie zgodzić. Na początek odpowiedź w duchu liberalnym (w klasycznym znaczeniu tego terminu) na tytułowe pytanie w stylu wojskowym. Otóż liberał odpowie, że premier ma nie przeszkadzać! I taki zestaw zajęć szefa rządu, jak przedstawiony powyżej idealnie odpowiada na to zapotrzebowanie. Można tu jeszcze dorzucić w duchu sportowym „haratanie w gałę”… Gdyby Pan Premier z pełnym zaangażowaniem oddał się zajęciom tego rodzaju, być może nie „urodziłby się” na przykład „Polski Ład”... 
A przy okazji… Minął termin składania rocznych rozliczeń podatkowych, zwanych potocznie „pitami”. Towarzyszyła temu wydarzeniu kampania promująca rekordowe zwroty nadpłaconych w wyniku tej wiekopomnej reformy zaliczek na podatek dochodowy. Co te rekordy oznaczają? Cóż, przez cały rok płaciłeś podatniku za dużo, ale po złożeniu „pita” państwo ci tę nadwyżkę zwróci. I tu jest pies pogrzebany. Bo czy za korzystanie z twoich pieniędzy przez ten czas urząd skarbowy zapłaci ci odsetki? Powiększone, rzecz jasna, o wskaźnik inflacji? Wolne żarty!
I na koniec z naszego podwórka. Kończy się budowa stadionu, w lipcu otwarcie, a tu futboliści zafundowali kibicom nie lada atrakcje na koniec sezonu. Tym bardziej szokujące, że przez wiele miesięcy bili się o puchary, a nawet przebąkiwano o mistrzostwie, a na dwie kolejki przed końcem stali się głównym kandydatem do spadku. I kibice mogliby śmiało rwać włosy z głowy, gdyby nie „okoliczności łagodzące”. Rozkład jazdy mają teoretycznie nie do pozazdroszczenia gdyby… Za tydzień grają ze świeżo upieczonym mistrzem Polski, a na koniec wyjazd pod Wawel. Ale Raków świętuje tytuł i hojnie rozdaje punkty potrzebującym, a główny konkurent w walce o utrzymanie kończy spotkaniem z nowym wicemistrzem kraju, a  za tydzień ma derby Dolnego Śląska. Wprawdzie z pewnym spadkowiczem, ale jak mówi stare piłkarskie porzekadło, derby rządzą się swoimi prawami. Czyli, jak mówią na wyścigach, nadal „wszystko w rękach konia”…

Jerzy Ogonowski

Reklama

* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości