Reklama

Co dalej ze SPOTathlonem? Będzie szlaban na parkingu

05/02/2020 10:22

6 wybitych witryn sklepowych, których naprawa kosztowała ponad 20 tysięcy złotych, trudne do usunięcia czarne ślady opon po ostrym hamowaniu czy też innych samochodowych ewolucjach na kostce brukowej parkingu, stosy walających się śmieci, łącznie z butelkami po alkoholu, a do tego strach pracowników sklepu Biedronka przed wyjściem z pracy. Ten wachlarz „atrakcji” sprawił, że Centrum Graniczna mówi STOP Spotathlonom, czyli nieformalnym, aczkolwiek cyklicznym spotkaniom fanów motoryzacji na swoim terenie. Wkrótce pojawią się tu szlabany, progi spowalniające, a wszelkie naruszenia porządku czy zgromadzenia zgłaszane były, są i będą na policję.

Spotathlony to nazwa spontanicznych spotkań fanów motoryzacji z Płocka na parkingach Centrum Graniczna. Skrzykują się oni przez internet i zjeżdżają w ustalonym terminie i miejscu. W ostatnim roku upodobali sobie właśnie parkingi Centrum Graniczna, przy którym znajdują się sklepy Komfort, Media Expert, Leroy Merlin, Decathlon. Parkują swoje samochody i... No właśnie. Jest to przede wszystkim okazja do spotkań towarzyskich, wymiany doświadczeń i prezentacji swoich aut, czasem stuningowanych, ale też i zwykłych, typowych, fabrycznych. Czasami kogoś ponosi jednak fantazja, by pokazać zebranym, jak pracuje przerobiony wydech, czy zakręcić na kostce tzw. „bączka”.
W Płocku, mieście benzyną płynącym, w którym nie brakuje imprez motoryzacyjnych, nikogo specjalnie nie powinno dziwić, że takie środowisko jest i że rośnie w siłę. Specjalnie na stadionie „Wisły” mieliśmy zostawiony asfalt na bieżni, by mogły się odbywać imprezy driftowe. Swego czasu popularne były Rajdy Orlen czy wyścigi na ulicach w ramach ogólnopolskich edycji akcji Night Power. Tłumy płocczan, jak i przyjezdnych zjawiły się też podczas Verva Street Racing, prezentującej wszelkie odmiany motorowego świata napędzanego adrenaliną i benzyną. To wszystko przekłada się potem na płocczan. Pasje motoryzacyjne w nich drzemią. Chcą się spotykać. Chcą mieć swoją przestrzeń. I tu właśnie zaczyna się problem, bo nigdzie nie są mile widziani. A spotykali się m.in. na terenie podziemnego parkingu Galerii Wisła oraz na parkingu PERN-u, a teraz przy Centrum Graniczna, sąsiadującym z Trasą Ks. J. Popiełuszki.

Latające kostki brukowe
– Po pierwsze nikt nigdy nie pytał nas o wyrażenie zgody na takie spotkania, po drugie dochodzi do sytuacji, w których zagrożone jest mienie, jak i bezpieczeństwo naszych klientów – mówi Łukasz Dziewięcki, zarządca obiektu Centrum Graniczna w Płocku. Przypomina też o ponoszeniu przez Centrum Graniczna kosztów za powstałe szkody. – W ubiegłym roku uszkodzono 6 witryn sklepowych za kwotę 24 tys. zł. Ubezpieczyciel uznał tylko część szkód, resztę kosztów musieli ponosić najemcy – tłumaczy.
Co się stało? Najprawdopodobniej takich zniszczeń dokonały kostki brukowe, które wystrzeliły spod opon. Zresztą śladów po ostrym hamowaniu na parkingu Centrum Graniczna nie brakuje. Są trudne do usunięcia, a do tego działają odstraszająco na klientów sklepów. Zarządca terenu pyta retorycznie, dlaczego ma ponosić koszty usuwania śladów po niechcianych i nieproszonych gościach. Do tego dochodzą po Spotathlonach koszty opróżniania przepełnionych 8 śmietników i sprzątanie walających się wokół butelek i pudełek po pizzy. Podczas Spotathlonów zjawia się tutaj kilkaset osób. Na parkingach wieczorami stoi po kilkadziesiąt samochodów.
– W tym roku dostaliśmy propozycję, by na naszych parkingach zorganizować legalną imprezę motoryzacyjną. Organizatorzy zapewniali, że zajmą się całym przygotowaniem i uprzątnięciem terenu, ale my po naszych doświadczeniach nie chcemy takich atrakcji – dowiadujemy się w Centrum Graniczna. To mogłoby być zachętą dla innych, żeby znowu się tutaj spotykać.
Żeby ukrócić ten „proceder” wkrótce powstaną na terenie parkingu progi zwalniające i szlabany uniemożliwiające wjazd na teren po godzinach otwarcia sklepów. Sytuacja na parkinach jest monitorowana przez ochronę. W przypadku zgromadzeń wzywana jest policja. Tematem zainteresowano również Inspektorat Transportu Drogowego, a to z powodu pojawiania się na Spotathlonach samochodów nie spełniających wymogów technicznych.

Reklama

Nie będzie litości
Płocka policja potwierdza, że patrole policji wzywane były na Spotathlony. Policjanci podjeżdżali zarówno oznakowanymi, jak i nieoznakowanymi pojazdami. Zwracali uwagę nie tylko na same spotkanie fanów motoryzacji, ale też na to, co się po nich działo.
– W minionym roku policjanci wielokrotnie interweniowali w związku ze zgłoszeniami dotyczącymi nielegalnych wyścigów bądź przekraczania prędkości na Trasie Ks. J. Popiełuszki w Płocku. Zgłoszenia wpływały również poprzez Krajową Mapę Zagrożeń Bezpieczeństwa – informuje Marta Lewandowska, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Płocku.
Podejmowane przez policjantów interwencje w kilkunastu przypadkach kończyły się mandatami karnymi wobec kierowców przekraczających prędkość, a nawet zatrzymaniem praw jazdy za ponad dwukrotne przekraczanie prędkości czy też stwarzanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Policjanci zatrzymali kilka dowodów rejestracyjnych z uwagi na nieprawidłowy stan techniczny pojazdu.
– Policjanci reagowali i będą reagować na każde zgłoszenie dotyczące zagrożenia dla bezpieczeństwa uczestników ruchu drogowego, a takim zagrożeniem bez wątpienia jest nadmierna prędkość. Dla kierowców lekceważących obowiązujące przepisy ruchu drogowego, a przede wszystkim ignorujących ograniczenia prędkości, płoccy policjanci nie będą stosować żadnej taryfy ulgowej. Bo to właśnie nadmierna prędkość była główną przyczyną zdarzeń drogowych w naszym regionie, w tym zdarzeń najtragiczniejszych w skutkach – dodaje rzeczniczka.

Jest nagonka. Nikt nie chce mówić
Sami uczestnicy Spotathlonów, do których dotarliśmy, przy panującej nagonce nie chcą się wypowiadać pod swoim nazwiskiem. Podkreślają jednak, że Płock to miasto wyjątkowo nieprzyjazne motoryzacji. – Nikomu nie podoba się, że się spotykamy, ale też nikt nie daje nam alternatywy. Zrzeszenie się w formalnej grupie niekoniecznie pozwoli na załatwienie tematu czy wyznaczenie terenu, na którym legalnie będziemy się spotykać. Wszyscy się boją, że będzie dochodzić do nie wiadomo jakich scen, że zaraz będzie palenie gumy albo wyścigi – tłumaczą nasi rozmówcy i podpowiadają, że wystarczy odpowiedni regulamin. Wystarczy, że kto będzie łamał jego zapisy, będzie ponosił karę finansową i będzie miał zakaz wstępu na wyznaczony teren. Ten sposób działa np. na Torze w Poznaniu, gdzie zawodnicy, których ponosi fantazja, muszą płacić choćby za tzw. „palenie gumy” na torze. W Płocku raczej nie przekonamy się, czy takie metody odniosą skutek, bo ani widoków na tor wyścigowy, ani na większą przychylność dla fanów dwóch i czterech kółek nie ma.

Reklama

Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
fot. Ł. Z

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-02-05 11:28:00

    "Fani motoryzacji" potrafią nocami ścigać się swoimi złomami na ul Wyszogrodzkiej nie zwracając uwagi na to że ludzie chcą odpocząć i że mają małe dzieci.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    M10 - niezalogowany 2024-04-04 22:40:44

    Policja jak zawsze tylko szuka sposobu jak łatwo nawlepiać mandatów. Kibolstwa i wszelkiej maści dewastujący miasto oraz prywatną własność przygłupy mają ochronę tychże służb. Stadionowi kretyni są zawsze traktowani łagodnie. Kara się pasjonatów bo przecież nie rzuci cegłówką w Policjanta jak kibol.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości