Reklama

Ciągnie wilka do lasu! Maciej „DOP” Bielicki pobił rekord Guinnessa. Czy będzie wkrótce kolejny?

24/04/2022 14:01

Płocczanin Maciej „DOP” Bielicki od lat jest czołowym zawodnikiem polskiego stuntu. To do niego należy też światowy rekord Guinnessa w jeździe na motocyklu z jednoczesnym tzw. paleniem gumy. Dokonał tego 5 lat temu w Rzeszowie. Od tego historycznego momentu minęło trochę czasu. Czy płocczanin spoczął na laurach, czy w sposób naturalny ciągnie „wilka do lasu”?

Przypomnijmy, że ów rekord to przejechanych 4,5 km bez dosłownie kilku metrów. Maćkowi udało się ustanowić rekord już podczas pierwszej próby. Ujarzmiał wtedy nowiutkiego Harleya-Davidsona Street Rod o pojemności 750 ccm. O wyczynie świadczy fakt, że płocczanin pokonał rekord ustanowiony rok wcześniej w Stanach Zjednoczonych, gdzie na motocyklu ze znacznie mocniejszym silnikiem (1200ccm) udało się przejechać 3,7 km.

Maciek ma jednak i talent i niesamowite wyczucie sprzętów, na których jeździ. Opanowuje je do perfekcji. Warto tu nadmienić, że Harley-Davidson Street Rod, na którym pobił rekord, nie był specjalnie modyfikowany. Do tego miał typowe, seryjne opony. To był jeden z warunków uznania rekordu.

Reklama

Ale płocczanin dobry jest nie tylko w paleniu gumy na gigantyczne odległości. Jego niesamowite ewolucje na motocyklach zachwycają mistrzowskim opanowaniem sprzętu i zawsze gwarantują wyjątkowe show. A możemy podziwiać je na największych imprezach motoryzacyjnych w kraju. Jakie robi wrażenie? Jego talent doceniła marka Harley-Davidson oferując, mu współpracę i swoje motocykle do dyspozycji.

Szczęściarz? To wszystko wynik pasji i wielu treningów, a dodajmy że jest to nie lada wyczyn, bo… w rodzinnym mieście od lat nie ma miejsca do trenowania. Brakuje wolnego placu, więc motocyklista wykorzystuje tereny, z których nie jest przeganiany. Parę lat temu był stałym, weekendowym bywalcem parkingów przy płockim kombinacie. Niestety, zostały przebudowane. - Mój ulubiony parking już nie działa. Jest wyłączony, do tego przedziela go pas. Jakoś znajduję jednak w okolicy kawałek miejsca dla siebie na prostych drogach. Jak nikt się nie przyczepia robię swoje i tyle – tłumaczy Maciej DOP Bielicki.

Reklama

Mimo tych przeciwności, wciąż jest mistrzem w mistrzowskiej formie. Morał z tego taki, że trzeba chcieć działać, a nie wszędzie widzieć tylko przeszkody. Nagrodą są motocykle i ciągłe zaproszenia do udziału i pokazów podczas imprez motoryzacyjnych. Ostatnio gościł na największych targach w Poznaniu i w Warszawie. I tak sezon motocyklowy trwa dla niego nie kilka miesięcy a cały rok.

Czy to współpraca z marką Harley-Davidson otworzyła płocczaninowi drogę do rozwijania pasji? - Nie wiem czy Harley otworzył mi drogę, czy jakbym poszedł inną drogą byłoby inaczej. Ciężko powiedzieć, jakby się potoczyło moje życie. Zawsze byłem technicznie dobrym zawodnikiem i jak patrzę dziś na zawodników, z którymi zaczynałem, to wszyscy jakoś sobie dają radę – tłumaczy płocczanin.

Reklama

W Płocku spotkaliśmy Maćka w Galerii Wisła podczas Święta Motoryzacji. Zaprezentował tu też swoje mechaniczne konie ze swojej stajni. To Harley-Davidson Road King o pojemności 1450 ccm, Buell - sportowy motocykl i seryjny sprzęt z silnikiem Harleya-Davidsona o poj. 1000 ccm, Harley-Davidson Sportster o poj. 1200 ccm i dwulitrowy chopper Harley-Davidson Spencer Bowman. Naprawdę niezły przekrój motocykli do zadań specjalnych. Maciek przyznaje, że lubi wszystkie i nie faworyzuje żadnego. - Ogólnie nie przywiązuję się do rzeczy – dodaje.

Przy okazji zdradza, że przygotowuje się do kolejnych wyzwań w sezonie. Obecnie pracuje nad pojazdami driftowymi do startów. Wszystkie to Harleye oczywiście. Będzie jeździł na jednym kole na Harley-Davidson Electra. To jeden z największych sprzętów tej marki. Do driftu posłuży mu natomiast Road King i Bowman.

Reklama

Ale prawdziwą bombę mamy na koniec. - Z grupą dżentelmenów pracujemy nad kolejnym rekordem. Nie ma jeszcze dopiętych sponsorów, więc nie objaśniam co i jak, bo jest akcja niepewna – zdradza płocczanin. Dopytujemy, czy będzie „ogień”, „dym”, „grubo” i ciekawie? - Poprzedni rekord nie był nudny, a ten będzie innego rodzaju – nie daje się podejść Maciek. Ale kto go zna, ten wie, że jak wielki jest jego talent, tak wielka jest też i jego skromność. Jesteśmy dalej piekielnie ciekawi nowego wyzwania, ale jedyne, co udało nam się wydusić, to że… - Będziemy działać w okolicy 20 czerwca , jak wypali oczywiście – mówi stunter. Oj, Maciek Bielicki wie, jak podnieść ciekawość do zenitu. Oczywiście, jednak cierpliwie czekamy i trzymamy kciuki.

Tekst i fot. Blanka Stanuszkiewicz

Reklama

 

 

 

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości