Reklama

Chciałbym mieć hodowlę słoni...

25/05/2011 08:04
13 maja Miejski Ogród Zoologiczny w Płocku obchodził 60-lecie swojego istnienia. W ciągu ostatnich lat w płockim zoo zaszły bardzo duże zmiany, zarówno jeśli chodzi o liczbę gatunków mieszkających tu zwierząt, jak i infrastrukturę. O tych zmianach oraz planach na przyszłość z Aleksandrem Niwelińskim, dyrektorem Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Płocku, rozmawiał Marcin Śmigielski.
Jest pan dyrektorem płockiego ogrodu zoologicznego od 14 lat. Co się w tym czasie tutaj zmieniło?
– Każdy nowy dyrektor ma swoją koncepcję. Na samym początku zmiany dotknęły zwierząt. Było wiele gatunków, które moim zdaniem nie powinny tu przebywać. Nie wszystkie miały zapewnione odpowiednie warunki. Dość dużo zwierząt od razu przekazałem do innych ogrodów. Były to małpy, duże drapieżniki czy hipopotamy nilowe. Z 10 gatunków dużych drapieżników, które były prezentowane, pozostały tylko lwy i lamparty. Mają za to duże pomieszczenia i widać, że czują się dobrze. Wcześniej mieliśmy tygrysy, ale przebywały w niewielkiej klatce. Moim zdaniem lepiej jest pokazywać mniej zwierząt, ale w przyzwoitych warunkach. Jeśli pokażemy piękne stado słoni na zniszczonych wybiegach, to nikt ze zwiedzających nie będzie podziwiał słoni, ale zapyta, jak można się tak znęcać nad zwierzętami. Zwierzęta mogą kapitalnie się prezentować, jeśli stworzymy imitację ich naturalnego środowiska. Staram się unikać stawiania ogrodzeń, lepiej kiedy zwierzęta są pokazywane przez szybę. To jest ten kierunek, do którego wciąż dążę.
Zmiany dotknęły również infrastrukturę. Herpetarium powstało w latach 70. i wymagało remontu. Udało się nam ten remont przeprowadzić. Wśród bardzo istotnych rzeczy, które trzeba było zrobić, jest również budowa kanalizacji wód deszczowych i opadowych. Zmiany dotyczyły także sposobu ekspozycji zwierząt. Zależało nam na tym, aby małpy nie były pokazywane w klatce, ale na wolnych wybiegach i tak powstały wybiegi dla gibonów i makaków jawajskich. Przygotowujemy kolejny wybieg dla patasów, które jeszcze są w klatce. Udało nam się również przebudować fragment ptaszarni, gdzie ptaki są prezentowane za szybą. Ptakom zmiany również przypadły do gustu, bo zaczęły się rozmnażać.
Widać, że zapoczątkowane zmiany ukierunkowane są głównie na poprawę warunków bytowych przebywających w ogrodzie zwierząt. Jakich dalszych zmian możemy się spodziewać?
– W chwili obecnej rozpoczynamy projektowanie pawilonu hodowlanego dla słoni. Jest to kwestia być albo nie być słoni w naszym zoo. Uważam, że jeżeli mamy już je hodować, to tylko w stadzie. W tej chwili mamy dwa młode słoniki indyjskie. Obecnie realizujemy końcową fazę projektu budowy akwariów o roboczej nazwie „Wody świata”. Będzie się ona składać z ekspozycji rzeki Wisły, która będzie pokazywać ryby żyjące w tej rzece od źródeł, aż po ujście do Bałtyku. Będziemy mogli więc prześledzić, jak Wisła wygląda w poszczególnych odcinkach, co w niej żyje. W kolejnych ekspozycjach będą pokazywane najważniejsze ekosystemy wód świata: Amazonki, Missisipi, rzek chińskich, wielkich jezior afrykańskich oraz raf koralowych z różnych stron świata. W miejscu, gdzie kiedyś były akwaria, będzie ścieżka dla zwiedzających, a akwaria zostaną teraz rozmieszczone po obu stronach. Muszą być duże, bo zamierzamy w nich prezentować rekiny, które potrzebują zbiorników w granicach 70 tys. litrów. Projekt jest w fazie końcowej, budowa rozpocznie się pewnie w przyszłym roku, potrwa około dwóch lat. W herpetarium zbudujemy ponownie niewielką ekspozycję gadów jadowitych, bo to jest również atrakcja dla zwiedzających.
W fazie projektowania jest także nowy wybieg dla niedźwiedzi, który będzie w miejscu, gdzie obecnie są lamy. Ponadto musimy przebudować zaplecze gospodarcze zoo. Projektowana jest również zabudowa nowych terenów. Zakupiliśmy 4,5 ha na terenie skarpy wiślanej. Tutaj koncepcja przewiduje stworzenie kilku krain zoogeograficznych: afrykańskiej i południowoamerykańskiej i kilku ekspozycji wydzielonych, gdzie znajdą się małpy człekokształtne, tygrysy amurskie czy ibisy grzywiaste. Na tym nowym terenie przewidujemy budowę wioski dla niepełnosprawnych. Znajdą się tutaj domki, gdzie niepełnosprawni będą mogli spędzić kilka dni i przejść rehabilitację.
W planach było zorganizowanie dodatkowego wejścia do zoo od strony Wisły. Czy są one nadal aktualne?
– Jest taki plan, ale inwestycja wymaga czasu, ponieważ dojazd i dojście dla zwiedzających od strony Wisły w tym momencie są niemal niemożliwe. Z czasem można to zrobić, ale to wymaga gruntownej przebudowy całej infrastruktury w rejonie mostu i ul. Wioślarskiej. Mogłoby to być dodatkowe wejście. Natomiast główne wejście powinno być tutaj, gdzie jest obecnie. Jest to najlepsze rozwiązanie, bo zoo jest położone stosunkowo blisko centrum miasta, łatwo do niego dotrzeć, również osobom niepełnosprawnym. Natomiast dojście od strony Wisły będzie dobre dla osób, które mają samochody, bo powstanie tam odpowiednio duży parking.
W zoo żyje blisko 300 gatunków, ale czy są zwierzęta, które chciałby pan jeszcze pozyskać do naszego ogrodu?
– Jestem realistą i zawsze staram się bardzo ostrożnie podejmować takie decyzje. Za wszystkie zwierzęta bierzemy przecież odpowiedzialność. Trzeba się naprawdę dobrze przygotować na ich przyjęcie. Ale nie tylko poprzez wybudowanie nowego wybiegu czy pomieszczenia. Jest to też kwestia nauczenia się opieki nad nimi. Na przykład, aby pobrać krew od słonia, który nie jest oswojony, trzeba mieć odpowiednią wiedzę i umiejętności, nie można go za każdym razem usypiać. Z tego powodu nasi pracownicy przechodzą specjalne kursy, często za granicą, po to, aby zdobyć odpowiednią wiedzę.
Mam jednak marzenia, aby pozyskać do zoo małpy człekokształtne, które są intrygującymi zwierzętami. Dobrze byłoby również, gdyby w zoo znalazły się nowe gatunki ptaków drapieżnych, ale również zwierzęta szczególnie atrakcyjne dla zwiedzających, czyli tygrysy czy niedźwiedzie polarne. Chciałbym również, abyśmy stworzyli hodowlę słoni. Mamy owszem dwa młode słoniki, ale to nie jest stado. Na pewno ważnym elementem są także akwaria. Planujemy tutaj hodowlę meduz, będzie to na pewno bardzo efektowna ekspozycja. Jest również szereg rzadkich zwierząt, które trzeba chronić. Trzeba je po prostu rozmnożyć w ogrodach zoologicznych i wypuścić z powrotem na wolność. Nasze zoo uczestniczy również w takiej akcji.
Czy ma pan jakichś ulubieńców wśród zwierząt żyjących w płockim ogrodzie zoologicznym?
– Staram się mieć dobry kontakt ze słoniami, które są wyjątkowymi zwierzętami i budzą we mnie ogromną sympatię. Na pewno zwierzęta, które podziwiam i do których czuję respekt, to niedźwiedzie. Ciekawe są również gady, którymi zawsze się lubiłem zajmować. Jest szereg takich zwierząt, które są moimi ulubionymi gatunkami.
Płockie zoo nie narzeka na brak zainteresowania, ale czy planuje pan jakieś akcje, aby przyciągnąć jeszcze większą liczbę zwiedzających?
– Myślę, że te działania, które podejmowaliśmy do tej pory, już przyniosły efekty. Udało nam się pobić rekordy, bo liczba zwiększających w ubiegłym roku wyniosła prawie 220 tys. Jest to dla nas satysfakcjonujący wynik. Zauważamy, że otwarcie każdej nowej ekspozycji przyczynia się do większego zainteresowania zwiedzających naszym ogrodem. Dlatego wiem, że stworzenie w przyszłości ekspozycji „Wody świata”, zbudowanie pawilonu dla słoni czy stworzenie innej nowej ekspozycji przyczyni się do zwiększenia liczby publiczności. Oprócz tego organizujemy imprezy z okazji Dnia Dziecka, Dnia Pszczelarza oraz konkursy i inne akcje.
W Polsce mamy 14 ogrodów zoologicznych. Czy płockie zoo może się pochwalić gatunkami, które nie występują w innych ogrodach w Polsce?
Tak, oczywiście. Są to na przykład orłosępy alpejskie, ogromne ptaki drapieżne. Jako jedyni otrzymaliśmy młode słonie indyjskie. Mamy również dzikie osły somalijskie, które są jednymi z najrzadszych zwierząt świata. Na wolności jest ich tylko nieco ponad 150 sztuk. Jest to ogromny rarytas. Jako jedni z dwóch ogrodów posiadamy dzioborożce czarnoskrzydłe. Mamy lwiatki złote, które również są bardzo rzadkimi zwierzętami, są tylko w dwóch ogrodach w Polsce. Muszę wspomnieć również o pandach małych, które ma tylko Wrocław, Warszawa i my, orłanach kamczackich – jednych z największych orłów na świecie oraz pingwinach.
Czy jako miłośnik zwierząt ma pan w domu jakieś ciekawe gatunki?
– Zawsze miałem, ale w tej chwili nie mam i nie mogę ich mieć, bo mam po prostu za mało czasu, aby się nimi opiekować. Byłoby mi ich żal, spędzałyby tylko czas same w domu. W przeszłości miałem psy, koty, ryby i gady.
Dziękuję za rozmowę
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości