Reklama

Chcemy wrócić do Płocka

20/07/2011 08:43
I ci, którzy przyjechali po raz pierwszy, i ci, którzy gościli tu już po raz czwarty, niezmiennie zachwyceni byli Płockiem. Polskie dzieci z Białorusi przez dwa tygodnie poznawały prastarą stolicę Mazowsza i najbliższe okolice. Przede wszystkim jednak doskonale wypoczywały i bawiły się podczas polskich wakacji.
Letnie wizyty dzieci z Białorusi w Płocku, a konkretnie w Zespole Szkół im. Leokadii Bergerowej, to już swego rodzaju tradycja. W tym roku odpoczywały tu wraz ze swymi opiekunami po raz czwarty. Tak jak i poprzednio, przyjechały na zaproszenie starostwa powiatowego w Płocku oraz ZS im. L. Bergerowej. W tym roku wypoczywała grupa 36 dzieci. Dla kilkorga była to już czwarta wizyta. Ale, jak mówi Agnieszka Łukuć, zawsze jest równie interesująco. – Przez rok naprawdę wiele się zmieniło. Znów są nowe miejsca, nowe rzeczy do oglądania. Czuję się jak u siebie. Przyjechałam tu po raz czwarty, więc wiem już, gdzie, co i jak. Oczywiście jeśli tylko będzie taka możliwość, to za rok będę chciała także tu wrócić. To siła i urok tego miejsca, a poza tym przyciągają wspaniali ludzie.
Goszcząca w Płocku także po raz czwarty Agnieszka Stankiewicz jest zachwycona ilością muzeów w Polsce. – Piękne miejsca. Jestem zainteresowana historią przodków, dlatego chwile spędzone w takich miejscach są dla mnie szczególnie ważne. Zdecydowanie nie ma czasu na nudę.
Kasia Gusiejnowa, która przyjechała po raz pierwszy, wiele słyszała o Płocku od swoich koleżanek, które były tu wcześniej – Z niecierpliwością czekałam na to, kiedy wszystko zobaczę na żywo. I jest tak, jak opowiadały. Ciepło, sympatycznie, rodzinnie. Po prostu jak u siebie.
Na Aleksandrze Zaniewskim wielkie wrażenie zrobiło spotkanie z prezydentem Płocka. – Nie spodziewałem się, że będziemy mogli rozmawiać z przedstawicielami władzy. I że tyle będzie się tu działo. Oczekiwałem, że dużo, ale nie sądziłem, że aż tyle. Czas mamy wypełniony od rana do wieczora.
Nic dziwnego, bowiem organizatorzy przygotowali mnóstwo atrakcji: zwiedzanie dosłownie wzdłuż i wszerz Płocka, wizyta w siedzibie zespołu Dzieci Płocka, wyjazdy do Warszawy, Torunia, Krakowa, zajęcia sportowe, plastyczne i niezwykle wzruszające śpiewane wieczory. Zdanie dzieci podzielają opiekunowie. – Czujemy się tak, jakbyśmy stąd nie wyjeżdżały. Zresztą kontaktujemy się ze sobą, piszemy, wysyłamy SMS-y. I odliczamy czas do kolejnego spotkania – opowiada jedna z opiekunek Anna Różyc.
Wakacyjne spotkania są wzruszające dla obu stron. Kierownik kolonii Mariola Madej mówi, że to zawsze czas długich, serdecznych rozmów. – Uczymy się innego rodzaju polskości. Jakiej? Jak pani Ania zaśpiewa z dzieciakami, to pani zobaczy, co to jest polskość.
O niej mówił także dobry duch, inicjator i organizator wyjazdów polskiej młodzieży z Białorusi do Płocka ks. Witold Łozowicki. – W naszej grodzieńskiej diecezji język polski jest na pierwszym miejscu. W domach mówi się po polsku. Zresztą to widać, bo dzieci doskonale mówią po polsku. Kościół utrzymuje polskość, przypomina o korzeniach. Na 330 tys. mieszkańców około 80 tys. to katolicy. Na 100 katolików 75% ma polskie korzenie. Te, jak mówił ksiądz Łozowicki, przywiodły kolejną już grupę dzieci i młodzieży do Płocka. A następna, na co mają nadzieję i dzieci, i organizatorzy, przyjedzie tu już za rok.     rad
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości