Reklama

Cenny eksponat trafił do Muzeum Jagiellonki

20/09/2016 13:29
Szkolne muzeum Jagiellonki przed jubileuszem 110-lecia wzbogaciło się o ciekawą pamiątkę – oryginalny list z 1980 roku autorstwa Marii Kuncewiczowej, zawierający wspomnienie o jej ojcu, Józefie Szczepańskim, pierwszym dyrektorze Gimnazjum Polskiego. Adresatką listu jest Marianna Sankowska, polonistka i była wicedyrektorka płockiego liceum.
List został napisany w Kazimierzu nad Wisłą w odpowiedzi na pismo otrzymane od Marianny Sankowskiej. Pisarka przesłała je do Płocka z datą 26 lipca 1980 roku. – Droga Pani, odpowiadam nie od razu, bo ciągle jeszcze wojuję z zaległościami spowodowanymi długą nieobecnością w Kraju. Temat listu Pani jest b. bliski memu sercu, ale trudno mi i nie umiałabym pisać o moim Ojcu suchej notatki biblio-bio-graficznej [pisownia oryginalna]. Myślę, że przytoczenie fragmentu płockiego z Fantomów ożywiłoby Waszą publikację… W tym wypadku zresztą chodziłoby o córkę człowieka omawianego i b. uczennicę pensji płockiej, a więc osobę z Płockiem związaną.(...) Do listu dołączono napisane na oddzielnych kartkach wspomnienie o Ojcu – Józefie Dionizym Szczepańskim.
Józef Dionizy Szczepański urodził się w 1850 roku w Czernawczycach na Białej Rusi, niedaleko Brześcia Litewskiego, w zaborze rosyjskim. Był synem urzędnika, którego za dowożenie do lasu żywności dla powstańców w r. 1863 ukarano konfiskatą mienia i przeniesieniem na niższe stanowisko burmistrza w Grójcu i Zofii z domu Eichler, pochodzącej ze spolszczonej rodziny saskiej. Józef Szczepański ukończył rosyjskie Pierwsze Gimnazjum w Warszawie z medalem. Potem dwa lata studiował w Instytucie Technicznym (Putiej Soobszczenia) w Moskwie, następnie – na wydziale matematycznym Uniwersytetu Petersburskiego. Studia ukończył z tytułem „kandydata nauk matematycznych”. Ożenił się ze skrzypaczką, Różą Dziubińską. Mieli dwoje dzieci. Aleksander uzyskał tytuł doktora ekonomii Uniwersytetu w Monachium, był konsulem generalnym w Zagrzebiu, Bytomiu i w Chicago oraz przedstawicielem Państwa przy Komisji Mieszanej do Spraw Górnego Śląska. Córka Maria została pisarką.
Bohater wspomnienia pracował jako nauczyciel matematyki w gimnazjach w Saratowie i w Samarze. Był społecznikiem i działał na rzecz licznej Polonii. Dzięki jego staraniom i koncertom dawanym przez żonę, w Samarze powstała kaplica katolicka w stylu neogotyckim. W 1900 roku powrócił do Warszawy. Zrzekł się pełnej emerytury i rozpoczął wykłady w prywatnych szkołach średnich, których ukończenie nie dawało prawa wstępu bez egzaminów na wyższe uczelnie zagraniczne. Uczył w Szkole Handlowej Zgromadzenia Kupców Warszawskich i w kilku pierwszorzędnych gimnazjach polskich, jak również w wyższych klasach pensji żeńskich (Jadwigi Sikorskiej, dziś im. Królowej Jadwigi, Leonii Rudzkiej i A. Wereckiej). Przez lat kilka był dyrektorem wyższych kursów handlowych u p. Wereckiej, gdzie kolegował się ze Stefanią Sempołowską.
Wziął udział w strajku szkolnym. Gdy udało się wywalczyć szkoły polskie z polskim językiem wykładowym, zaczął je organizować. Dzięki znajomości z czasów uniwersyteckich z rosyjskim kuratorem szkolnictwa w Królestwie Polskim, Chołodowskim, zdobył koncesję na otwarcie gimnazjum w Płocku. Szkołę przekazał pod opiekę Macierzy Szkolnej i został jej pierwszym dyrektorem. Do Płocka przyjechała wraz z nim rodzina, bez syna, który rozpoczął studia. Szczepańscy mieszkali najpierw przy ulicy Więziennej, potem przy Królewieckiej – w mieszkaniu nad gimnazjum. Córkę oddali do Żeńskiej Szkoły Udziałowej mieszczącej się przy Kolegialnej. – Czas był gorączkowy, starsza młodzież była podniecona, rozpolitykowana i na skutek strajku zapóźniona w naukach. Wśród uczniów wyższych klas były jednostki zaangażowane w walkach stronnictw, przerastające wiekiem i doświadczeniem normalnych, jak się wtenczas nazywało „sztubaków”. Postawa ich wobec władz szkolnych była odpowiednio arogancka. J. Szczepański nie dał się sprowokować. Zamiast wywoływać sceny, przeznaczył jeden pokój na palarnię dla starszych uczniów, mówił do nich „pan” i szybko rozładował napięcie. Pamiętam, że jednym z jego dorosłych uczniów był Leszczyński, znany później komunista, działający głównie w Rosji. Był też narodowiec Wapniarski, późniejszy działacz Narodowej Demokracji. Zaznaczył się Bartoszewicz – liberał. Kazimierz Bartel został z czasem premierem w Polsce 20stolecia. Opuściwszy to stanowisko, objął katedrę matematyki na Uniwersytecie Lwowskim i namawiał J. S. do podjęcia się wykładów geometrii wykreślnej. Swoje nauki średnie rozpoczynał za dyrektorstwa J. Szczepańskiego Władysław Broniewski, a z jego o rok starszą siostrą, Zosią, kolegowałam na pensji p. Wandy Thun – czytamy w liście Marii Kuncewiczowej. Za kadencji dyrektora Szczepańskiego młodzież uczyła się m.in. kosmografii, prawoznawstwa, historii Polski i Rosji oraz psychologii i logiki (razem 27. przedmiotów). On sam wykładał matematykę.
Szczepańscy zostali w Płocku trzy lata. Potem przenieśli się do Włocławka, gdzie ojciec pisarki objął posadę dyrektora Szkoły Handlowej. Córkę posłał na pensję Aleksandry Apis. Ukończyła ją z tytułem nauczycielki domowej i wkrótce wyruszyła na dalsze studia do Francji. Podczas I wojny światowej okazały gmach włocławskiej Szkoły Handlowej zmieniono w szpital wojskowy. Dyrektor Szczepański nadal prowadził uczelnię w wynajętym lokalu. Gdy było to już niemożliwe, przeniósł się w 1915 roku z rodziną do Krakowa. Rozpoczął pracę w Wydziale Krajowym. Potem w Warszawie objął kierownictwo gimnazjum na Pradze. Po roku zmuszony został przenieść się na stanowisko dyrektora pro-gimnazjum w Grójcu. Ostatnie lata życia spędził w Warszawie. Zapisał się na Uniwersytet, jako wolny słuchacz na Wydziale Historii. Interesował się szczególnie historią Pomorza. Liga Morska i Rzeczna wydała mu dwie książeczki (m.in. Powrót nad odwieczny nasz Bałtyk).
Józef Dionizy Szczepański mimo wykształcenia matematycznego przejawiał zainteresowania humanistyczne. Znał łacinę, grekę i kilka języków nowożytnych (francuski, niemiecki, rosyjski). Włoskim władał na tyle, że próbował nawet tłumaczyć Jerozolimę Wyzwoloną Tassa. Napisał Kurs Elementarny Matematyki Wyższej, wydany przez Kasę Mianowskiego – towarzystwo pomocy dla naukowców, założone w 1881 roku dla uczczenia zasług dr. J. Mianowskiego, rektora Szkoły Głównej w Warszawie. – Kochał przyrodę. Zabierał mnie od małego na dalekie spacery i wycieczki. Nazywał drzewa i rośliny, pomagał zbierać zielniki według atlasów botanicznych Rostafińskiego [Józefa]. W każdej ze szkół przez siebie kierowanych dbał o zaopatrzenie gabinetów przyrodniczych. Ale zakładał także pracownie robót ręcznych, propagował t.zw. slöjd, czyli kształcenie zręczności rąk.
W pedagogii był zwolennikiem Pestalozziego [Johanna Heinricha] i jego następców.
Dobrze pływał, polował, propagował kult otwartych przestrzeni, wysiłku mięśni i świeżego powietrza. Słowa „tlen”, „ozon”, „ruch” należały do słownika mego wczesnego dzieciństwa. Był jednym z pierwszych, który do Królestwa Polskiego przeniósł z Galicji (do szkół włocławskich) harcerstwo. Całe życie był miłośnikiem morza i prawie wszystkie moje wakacje szkolne upłynęły nad Bałtykiem – napisała we wspomnieniu pisarka.
Oryginalny list, przekazany przez Mariannę Sankowską, trafił do Muzeum Szkoły. Będzie można go zobaczyć podczas jubileuszu.
Lena Szatkowska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości