Pani Alicja Gizińska z Zawidza dziś już odlicza dni, kiedy wreszcie będzie mogła wyjść do domu. Od kilku tygodni z całą swoją rodziną, w szóstkę, walczą z koronawirusem. Ona sama i teściowa w płockim szpitalu, mąż w szpitalu w Warszawie. Trzech synów po kilku dniach pobytu w szpitalu w domowej kwarantannie. Teraz pani Alicja niczego bardziej nie pragnie niż spotkać się z najbliższymi. Z nami i naszymi czytelnikami pani Alicja podzieliła się swoimi przeżyciami w tych niesamowicie trudnych chwilach. Ale nie zabrakło jej optymizmu, którym chce się podzielić z innymi. Do wszystkich oprócz życzeń zdrowia, kieruje przede wszystkim słowa apelu, aby dbali o siebie, przestrzegali zasad higieny i chronili się przed niewidzialnym wrogiem.
W chwili naszej rozmowy pani Alicja jest jeszcze na oddziale zakaźnym płockiego szpitala. Na pytanie jak dziś z perspektywy kilkunastu dni walki z chorobą patrzy na całą sytuację mówi, że nie ma pretensji do świata, Boga, ludzi. – Przede wszystkim cieszę się, że moja rodzina z tego prawie wyszła. Zdrowiejemy. W najtrudniejszej sytuacji jest nasza mama, która ma 85 lat. Trafiliśmy na pierwszy, może eksperymentalny rzut. Ale dziś mogę powiedzieć, że jesteśmy wygrani, bo przeżyliśmy. Teraz musimy i chcemy skupiać się na rekonwalescencji – dzieli się swoimi odczuciami Alicja Gizińska. I dodaje, że właśnie w całym tym trudnym położeniu najważniejsze jest myślenie o tym, że będzie dobrze.
Obszerna rozmowa o tym jak cała rodzina radzi sobie w tych trudnych chwilach już jutro w papierowym wydaniu Tygodnika Płockiego. Zapraszamy do lektury.
rad
Fo.t. D. Ossowski
Kup e-wydanie Tygodnika Płockiego .
Działamy i piszemy dla Ciebie. W czasie utrudnionego dostępu do punktu sprzedaży gazet pomóż nam przetrwać pandemię koronawirusa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze