Reklama

Bo(na) niej opiera się kuchnia

29/09/2015 09:10
Od XVI wieku minęło sporo czasu. Na tyle dużo, że niechęć wśród dziejopisarzy do włoskiej księżniczki Bony Sforzy przemieniła się w sympatię. Obecnie historycy prześcigają się w wychwalaniu przymiotów jej umysłu i ciała. Stopniowo zaciera się obraz złej królowej we wdowim stroju, wyzierający z kart podręczników, który był spójny z kreowanym wizerunkiem trucicielki i intrygantki (swego czasu Bonie przypisywano otrucie dwóch książąt mazowieckich). Jednak z chwilą, gdy dostrzeżono, iż władczyni ta była kobietą wszechstronnie wykształconą, pracowitą i niezależną (obecnie to atut, w czasach Bony bez wątpienia wada), brzydota jej zaczęła wadzić badaczom. W efekcie przypisano portrecistom królowej wpływ epoki, który nakazywał przedstawiać wdowy w sposób odrażający. Jeśli jest to prawdą, to artyści wykonali swe zadanie w sposób mistrzowski. Czas przydał Bonie urody, natomiast odebrał zaszczyt wprowadzenia włoszczyzny na polskie stoły. To, co się na nią głównie składa, czyli marchew, pietruszka, seler i por, tylko w połowie sprowadziła do Polski Bona (gdyż pietruszką i marchewką zajadali się Polacy przed przybyciem do Krakowa włoskiej małżonki króla Zygmunta Starego). Natomiast sprowadzane przez nią na własne potrzeby cytryny, oliwki, seler, por i tymianek jeszcze długo po jej śmierci nie znajdowały uznania wśród rodaków. Jednak trudno im się dziwić, że z rezerwą podchodzili do tego, co serwuje królowa, skoro miała opinię trucicielki.

Ragout z dzika z makaronem
Skład:
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości