Tego, że fala wezbraniowa nadejdzie, można być pewnym. Kiedy i jaka, nie wiadomo, bo sytuacja może zmienić się z godziny na godzinę. Najgorszy wariant to gwałtowne ocieplenie. Pod koniec tygodnia specjaliści z miejskiego i powiatowego sztabu zarządzania kryzysowego dość spokojnie przyglądali się sytuacji na Wiśle. Stan wód w strefie średniej nie budził niepokoju służb, ale sytuację inaczej oceniali mieszkańcy osiedla Borowiczki, z którymi chodziliśmy po wałach. Stojąc w rejonie przepompowni i patrząc na Wisłę, nie kryli zdenerwowania i niepokoju. – W tym roku Wisła postraszyła nas w styczniu, kiedy szły wielkie zwały kry. Teraz też nie śpimy spokojnie. Boimy się powodzi. Śpimy na workach. Jeśli ktoś ma piętrówkę, wynosi wszystko na górę, a jeśli ktoś ma parterowy dom, układa trzy, cztery pustaki i ustawia na nich meble. Powycinali drzewa z nabrzeża rzeki, jeździł ciężki sprzęt, porozjeżdżał wały i tak zostało. Wie pani, czego teraz się boimy? Modlimy się, żeby nie zaczęli robót, bo jak te wały ruszą, to nas zaleje. To jest najgorszy scenariusz w tej chwili. Jaka będzie ta wiosna? Nie wiemy. Stoimy, patrzymy. Spokoju nie mamy. Powódź może być nawet w czerwcu, bo zawsze woda idzie na Jana.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze