Po meczu kibice katowiccy zgodnie twierdzili, że z remisu może być zadowolona tylko Wisła, bo ich drużyna miała więcej szans na zdobycie gola. Jednak tego dnia Robert Gubiec był nie do pokonania, wrócił do Płocka z czystym kontem i z satysfakcją, że dzięki niemu drużyna wywalczyła 1 punkt.W I połowie dominowała Wisła, grająca bardzo ofensywnie i bardzo chcąca zdobyć gola. Strzelali, między innymi: Dariusz Romuzga i Nenad Studen oraz Ireneusz Jeleń, który w tym pojedynku nie mógł za bardzo rozwinąć skrzydeł. Był dobrze pilnowany, a urwanie się opiekunom graniczyło z cudem.
W II połowie gospodarze zepchnęli płocką drużynę do obrony, strzelając przede wszystkim z dystansu. Ale nie tylko. Rajdy pod płocką bramkę przeprowadzał Paweł Brożek, młody, zdolny, który rozwinął swoje skrzydła i jest jednym z podstawowych zawodników GKS-u. Widać, że bardzo dobrze na rozwój jego kariery wpłynęła zmiana barw klubowych. W Wisle Kraków na pewno tak by sobie nie poszalał.
Robert Gubiec do tej pory dał niewiele powodów, by go chwalić za występ w ekstraklasie. Mało tego, wielu kibiców dopytuje się stale, kiedy wróci na boisko Jakub Wierzchowski, znacznie pewniejszy od Gubca. Tymczasem po tym meczu można być szczęśliwym, że to właśnie on stał między słupkami i mógł udowadniać, że potrafi świetnie bronić.
Co prawda po meczu trener Mirosław Jabłoński tłumaczył, że jego zespół nie przyjechał do Katowic po remis, ale z gry drużyny raczej nie było tego widać. Innego zdania był szkoleniowiec GKS Wojciech Borecki, który bardzo chciał udowodnić, że wygrana jego zawodników z Górnikiem Łęczna 4: 0 tydzień wcześniej, wcale nie była przypadkowa.
Obydwa zespoły jeszcze do niedawna zajmowały ostatnie miejsca w tabeli. Po ubiegłotygodniowych spotkaniach, awansowały w tabeli, pogrążając rywali, którym strzelili po cztery gole. Trudno się dziwić, że kibice oczekiwali na kolejne bramki, piękne akcje i wysoki wynik, który potwierdzałby aspiracje drużyn. Niestety, trzeba się było zadowolić bezbramkowym remisem
Przed Wisłą są teraz dwa spotkania w Płocku. Najpierw, w najbliższą sobotę płocki zespół zmierzy się z Górnikiem Łęczną, a potem z Pogonią Szczecin. Wisła musi udowodnić, że zwycięstwo nad Polonią nie było przypadkowe i nie było także dziełem sędziego Tomasza Cwaliny, bo o nim mówi się przede wszystkim w kontekście tego wygranego 4:1 meczu. Remis na wyjeździe, choć ze słabą drużyną, daje jednak podstawy do myślenia, że coś się zaczęło dziać, że Wisła wyszła z dołka i powoli będzie się pięła w górę.
GKS: Sławik – Fonfara, Markowski, Pęczak, Andruszczak, Gorszkow, Widuch, Kmiecik, Kęska, Plizga (60 Wróbel), Brożek (78 Agafon).
Wisła: Gubiec – Janus, Gęsior, Duda, Kazimierczak, Gevorgyan (73 Sobczak), Romuzga, Studen (57 Jikia), Peszko (87 Ząbecki), Klimek, Jeleń.
żółte kartki: Fonfara, Widuch oraz Peszko, Sobczak, Kazimierczak
Pozostałe wyniki 6 kolejki: Lech Poznań – Cracovia 0:2, Groclin Grodzisk – Zagłębie Lubin 3:1, Górnik Zabrze – Odra Wodzisław 2:0, Polonia Warszawa – Pogoń Szczecin 3:3, Górnik Łęczna – Legia Warszawa 1: 2, Wisła Kraków – Amica Wronki 1:1
Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze