Reklama

Bóg o nas nie zapomniał

25/03/2020 14:00

Z ks. biskupem Piotrem Liberą, biskupem płockim, o modlitwie w Internecie, poście, który jest modlitwą ciała i ostatecznym słowie, które zawsze należy do Boga, rozmawia Elżbieta Grzybowska

Wielki Post Anno Domini 2020 zapamiętamy na całe życie: musimy korzystać z dyspensy od niedzielnej mszy św., nie możemy iść do swojej parafii na tradycyjne rekolekcje, spowiedź wielkanocną będziemy przeżywać w opustoszałych kościołach. Czy epidemia koronawirusa jest w stanie pokonać naszego ducha?
Mówi się, że duch człowieka jest niezwyciężony. Koronawirus nie powinien tego ducha złamać. Oczywiście wszystko zależy od nas. Jeśli my sami tego ducha osłabimy, to wtedy możemy popaść w apatię, pesymizm, chwilę słabości, ale to nie oznacza jeszcze pokonania naszego ducha. Nasz duch jest sam w sobie tak mocny, że epidemia koronawirusa mu nie zagraża.
 

Niedawno ktoś skomentował, że w internecie jest teraz tak dużo rzeczy religijnych (modlitw, transmisji nabożeństw, rekolekcji online), że ludzi niewierzących może to drażnić i irytować (sic!). Czy to dobrze, że Kościół przeniósł swoje nauczanie do sieci? 
To bardzo dobra rzecz. Chcę zaznaczyć, że Kościół już od dawna proponuje współczesnemu człowiekowi przepowiadanie Dobrej Nowiny – Ewangelii w sieci. To nie zaczęło się dopiero teraz, ale obecnie nastąpiła intensyfikacja  tego zjawiska. Dla Kościoła jest to też swoisty poligon doświadczalny: chcemy i powinniśmy być obecni w sieci, w wymiarze globalnym, aby w tym okresie sprawdzić siebie i swoją skuteczność przepowiadania online w Internecie czy innych nośnikach wirtualnych.   
 

Reklama

Wiemy, że choroba nie jest karą Bożą, ale niektórzy katolicy wciąż tak ją traktują. W jaki sposób należy tłumaczyć innym, że choroba, to przypadłość naszego ciała, ale przecież człowiek ma też duszę, a w perspektywie życia wiecznego to ona jest ważniejsza? 
Dla ludzi wierzących najważniejsza jest dusza. W tym okresie mamy więcej czasu, zatrzymaliśmy się trochę. Zachęcam więc, żeby poczytać, także w mediach, co Kościół mówi o chorobie i cierpieniu. Przypomnę piękny, fundamentalny list św. Jana Pawła II o ludzkim cierpieniu i chorobie. Warto też wyklikać, wygooglować sobie, co mówi na ten temat „Katechizm Kościoła katolickiego”. Ta sprawa jest wyraźnie określona, nie należy kierować się  wypaczonymi poglądami na chorobę i cierpienie.  
 

Z natury człowieka wynika lęk przed śmiercią. Niektórzy radzili sobie z tym lękiem, kupując duże ilości jedzenia. Z czego nie możemy i nie powinniśmy w Wielkim Poście zrezygnować, mimo narzuconych przez okoliczności ograniczeń w praktykach religijnych?  
Oprę się na trzech fundamentach: jest to modlitwa, post, jałmużna. W czasie pandemii również powinniśmy pielęgnować te trzy filary Wielkiego Postu. Wiadomo, że do tego nawoływał sam Chrystus w Ewangelii, Ojcowie Kościoła, wielcy mistrzowie życia duchowego. Obecnie jest to zwłaszcza modlitwa indywidualna, osobista, w naszych domach. Możemy wspomagać się starotestamentalnymi Psalmami. Biblia jest przecież niemal w każdy domu, warto zdjąć ją z półki, odkurzyć, i inspirować swoją modlitwę słowem Bożym. 
Ważny jest też post, nie będący dietą czy odchudzaniem się, ale rozumiany jako modlitwa ciała (tak o poście napisał kiedyś jeden z Ojców Kościoła). Tak, jak modli się nasz duch, tak też nasze ciało powinno się modlić. Ono modli się m.in. poprzez post, poprzez odmawianie sobie jakichś przysmaków, przyjemności, używek.
Jeśli chodzi o jałmużnę, to trzeba zaznaczyć, że nie chodzi tu o jakieś wielkie datki. Wszystko zależy od naszych możliwości. Św. Jan Paweł II mówił kiedyś o jałmużnie „w drobniakach”. Ja sam staram się mieć zawsze w kieszeni sutanny czy garnituru jakiś mały banknot, gdy ktoś mnie prosi, dzielę się tym. Mamy też skarbonki na jałmużnę wielkopostną, która trafia na potrzeby Caritas. W tym roku zbiórka dotyczy seniorów, o których tak wiele obecnie się mówi. Uważam, że jeśli zachowamy te trzy praktyki: modlitwę, post, jałmużnę, to nasz Wielki Post będzie miły Panu Bogu.

Reklama


Niektórzy obawiają się, że wielu wiernych po tej obecnej sytuacji nie będzie już chciało wrócić do kościołów, na normalne msze św., do zwykłych praktyk religijnych. Czy są powody do takich obaw? 
Te obawy są przesadzone. Być może, że w pierwszym momencie będzie jakiś poślizg, po odwołaniu zagrożenia w naszych kościołach będzie trochę mniej ludzi, ale znając religijność Polaków myślę, że wróci to do normy. Kto wie, czy po ustaniu pandemii w polskim społeczeństwie nie wyzwoli się poczucie wdzięczności wobec Pana Boga i będziemy rejestrować zwiększony udział w nabożeństwach czy sakramentach Kościoła?
 

W czasie „narodowej kwarantanny” nie możemy myśleć tylko o sobie, ważne są czyny miłosierdzia, troska o najbardziej zagrożonych. Czy nie jest tak, że przykazanie miłości bliźniego w tym czasie jakby zwielokrotniło swoją moc?
Dokładnie tak jest. To wyjątkowa okazja, by sprawdzić swoje chrześcijaństwo w codzienności. Papież Franciszek często mówi o świętości w sąsiedztwie. Chrześcijaństwo jest też w sąsiedztwie, więc szukajmy wokół siebie, popatrzmy na swoją klatkę schodową, na sąsiadów z budynku obok. Pamiętamy twarze, które mijamy codziennie. Może mijamy jakąś starszą osobę, seniora, matkę samotnie wychowującą gromadkę dzieci? Warto zadzwonić i zapytać, czy czegoś im nie potrzeba. Docierają do mnie sygnały, że obecna sytuacja wyzwoliła w polskim społeczeństwie dużo dobrego. Polacy z natury są życzliwi, wielkoduszni. Pokazują to też wielkie akcje, gdy zdarzy się jakiś kataklizm, wtedy hojność Polaków, otwartość ich serca jest wielka. Myślę, że teraz, podczas „narodowej kwarantanny” tej życzliwości też nie zabraknie. 
 

Reklama

Kilka dni temu ktoś przesłał mi sms-em informację, że ochronię swój dom przed koronawirusem, jeśli uczynię na drzwiach i oknach olejem egzorcyzmowanym znak krzyża, a jeśli nie mam takiego oleju, to mam to zrobić wodą święconą. Jak katolik ma traktować zachętę do takich dziwnych, magicznych rytów, które mają rzekomo „odczarować” pandemię?
Sygnalizowałem już tę sprawę w moich wskazaniach, odczytanych w kościołach diecezji w niedzielę 15 marca. Zwróciłem wtedy uwagę, aby w tym czasie należy unikać uciekania się do jakichś dziwnych, magicznych rytów. Nie jest to chrześcijańskie, a często irracjonalne. My mamy nasze modlitwy: w mediach, na blogach, fejsbuku jest mnóstwo różnych propozycji modlitewnych czy nabożeństw. Ja sam w tych trudnych dniach odkryłem wspaniałego orędownika w niebie w osobie św. Rocha. To mało znany święty, chroniący od tak zwanego powietrza morowego. Wiele stuleci temu opiekował się on osobami, których dotknęła zaraza. Był on kiedyś na Mazowszu północnym dobrze znany, poświęcono mu wiele przydrożnych kapliczek. Warto sięgnąć po modlitwę do  św. Rocha, jest ułożona w pięknym, staropolskim języku. Warto też uciekać się do naszych innych świętych orędowników w niebie, by nas wspierali w tej trudnej sytuacji. 
I pamiętajmy, że na czele jest Chleb Eucharystyczny – Ciało Jezusa Chrystusa, które od zarania istnienia Kościoła jest traktowane jako boskie lekarstwo na słabości naszego ciała i naszego ducha. Nasi kapłani są do dyspozycji, gdy ktoś poprosi, może przyjąć Komunię św. w kościele. Jeśli nie może wyjść z domu, może zadzwonić do parafii i poprosić swojego duszpasterza, żeby przyszedł z Komunią św. Ona gwarantuje nam też włączenie się we wspólnotę Kościoła, pozwala pokonać samotność wewnętrzną. 
 

Nie wiemy jeszcze tego na pewno, ale wiele wskazuje na to, że także Triduum Paschalne i święta Wielkiej Nocy będą inne od dotychczasowych, być może nawet bez naszego udziału w Eucharystii. Jednak choroba COVID-19 chyba nie unieważni Zmartwychwstania Pana Jezusa? 
Na pewno nie unieważni. Jezus powiedział „Jam zwyciężył świat” (J 16,33). To jest zwycięstwo ostateczne, definitywne. Jezus pozostał z nami, zasiada po prawicy Boga Ojca, nie zapomniał o nas, jest bliżej nas niż my Niego. „W Nim „żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17,28), jak mówi Apostoł Paweł. Nie ma jakiejkolwiek możliwości czy siły, by koronawirus czy jakiś inny kataklizm unieważnił triumf Jezusa nad śmiercią, nad grzechem, nad szatanem - w postaci Zmartwychwstania. Ostateczne słowo zawsze należy do Boga. 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ks. Olek - niezalogowany 2020-03-26 23:07:15

    https://opoka.news/rozpoczela-sie-zbiorka-na-respiratory Prośba o ofiary na respiratory. Zamiast jałmużny czy kolekty albo papierosów. Pilne!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Boża sierota - niezalogowany 2021-03-25 14:29:38

    O mnie na pewno zapomniał, wierzyłem mu ślepo przez całe życie a mam teraz 48lat. Nie zechciał wysłuchać moich modlitw o powrót do zdrowia. Od dwóch lat jestem żywym trupem. Życie stało się nieznośne, modliłem się więc szczerze o szybką śmierć, też nie chce mnie wysłuchać. Albo bóg nie istnieje albo jest sadystą. Już słyszę głosy sprzeciwu jak to bóg ma dla nas plan i te inne banialuki. Długo czekałem choćby na najmniejszy znak, skinienie Bożego palca. Wszystko wskazuje na to że to tylko urojenie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości