Wyjątkowo kulturalny weekend z Big Festivalowskim za nami. Znak rozpoznawczy festiwalu to uczestnicy i goście ubrani w strój obowiązkowy - szlafrok i klapki, nawiązujące do kultowego filmu „Big Lebovski”. To były 3 dni pełne wielu wydarzeń artystycznych, warsztatów, seansów filmowych i dobrej zabawy. Szymon Majewski odbijał swoje dłonie z piasku na Starówce. Aktor Jerzy Stuhr otrzymał nagrodę za całokształt twórczości. Stand-uperzy rozbawili płocczan do łez. A co nam pozostanie po Big Festivalowskim? Wyjątkowe miejsce, w którym każdy znajdzie coś dla siebie i może przy tym świetnie się bawić. Mowa o Muzeum Memów.
Twórcami festiwalu są reżyser i płocczanin - Alek Pietrzak oraz Blanka Bednarkiewicz. W tym roku przygotowali drugą edycję wydarzenia. I znów był to prawdziwy kulturalny, trzydniowy maraton. Dzięki temu każdy mógł znaleźć coś dla siebie.
Jedno z ważniejszych festiwalowych wydarzeń to nagroda dla doskonałego aktora Jerzego Stuhra. Było też spotkanie z aktorem, podczas którego zdradził, że to w Płocku filmowo debiutował i to równo pół wieku temu. - Tak jak i teraz mieszkałem w hotelu Petropol. Przeżywam więc swoiste dejavu – wspominał Jerzy Stuhr. W 1975 roku właśnie w Płocku nagrywał film „Blizna” znakomity, polski reżyser Krzysztof Kieślowski. I to również był jego debiut. Obsadził w jednej z ról Stuhra. - Byłem może 2-3 lata po szkole aktorskiej. To była moja pierwsza rola. W filmie obok zawodowych aktorów grali różni ludzie, także płocczanie – opowiadał aktor.
Film nawiązywał do... ekologii. Zaskakujące było to, że nagrywany był w miastach, które już wtedy z tym tematem mało się kojarzyły. Obok Płocka był to bowiem Włocławek. W filmie grał również inny znakomity aktor Franciszek Pieczka. - Pieklił się na Kieślowskiego, który kazał mu improwizować. Pieczka, rasowy aktor, mówił, że on może improwizować, ale jak mu ktoś napisze jak. Ja się łapałem w tym bez problemu. Byłem kabareciarzem. Gadanie po swojemu przychodziło mi łatwo – wspominał Stuhr. Zdradził, że był też wodzirejem i to nie tylko w kultowym polskim filmie, ale i w życiu prywatnie. Za czasów studiów krucho było u niego z pieniędzmi i imał się różnych zajęć.
Udało się również aktora namówić na opowieści o włoskim epizodzie w swoim życiu, o grze w filmach wraz ze swoim synem - Maciejem. Ulubiony film pana Jerzego to „Kingsajz”, gdzie poza porywającym go absurdem opowiadanej historii, urzekała go wyjątkowa scenografia. Rola komisarza Ryby w Killerze to już była dla niego farsa w graniu. O czym dziś marzy? - Piszę książkę autobiograficzną i to jest najważniejsza dla mnie rzecz, żeby ten pamiętnik zakończyć do końca roku. Książka pozostanie na zawsze a filmy przeminą – zakończył zagadkowo spotkanie z płocczanami.
Dzięki Big Festivalowskiemu poznaliśmy również bliżej Szymona Majewskiego znanego z wyjątkowej energii i programów telewizyjnych o nieco absurdalnym poczuciu humoru. Podczas festiwalu zrobił show na starówce, odciskając dłonie w piasku z płockiej plaży. Hollywoodzkie gwiazdy robią to w betonie. W Płocku chodziło o dobrą zabawę i pokazanie, że wszystko jest ulotne. Czy czuje się satyrykiem? Nie obraża się na to określenie, podobnie jak i na to, że jet komikiem. Ma po prostu swój styl i... ADHD, które cały czas nie pozwala mu zatrzymać się w miejscu. Wpływa też na jego kreatywność np. w grach słownych, które uwielbia. - Słowa mi się często śniły. Budziłem się w nocy. Próbowałem nagrywać na dyktafon. To dla mnie obsesyjne – tłumaczy. Inspiracje często znajduje w rozmowach ludzi, choćby w aptece. A jeśli już o tym mowa, to się zastanawiał, jak można lek nazwać „Body Max”? - Wiele nazw bym uprościł. Dlaczego leki na ból, nie nazywają się Ból Won – tłumaczył. Z czym kojarzy mu się „Persona non grata”. To określenie żony, która nie chce jeździć starym samochodem. Czy to nie jest obsesja? Tak go ujęła nazwa Ciućkowo, że musiał się aż w tej podwyszogrodzkiej miejscowości zatrzymać.
Antoni Syrek Dąbrowski to z kolei gwiazda stand upu, która również pojawiła się na Big Festivalowskim. Antoni wystąpił ze swoim programem w Szkole Muzycznej. I był to bez wątpienia najlepszy występ Gali Stand Up'u. Jak pracuje się na taki sukces? Na szczerym opowiadaniu - w zabawny sposób - o tym, co w danym momencie najbardziej człowiek przeżywa. I nie ma tu znaczenia, czy jest to ciężka choroba zagrażająca życiu, czy poród żony i spotkania w szkole rodzenia. Antoni mieszka w Warszawie. A Płock, kiedyś mu się po prostu wyśnił. - Nigdy tu nie byłem i nagle wjeżdżam do Płocka od strony Wisły i myślę sobie, że ja to już widziałem we śnie. Zazdroszczę wam tego widoku – mówi z zapałem.
Choć już jest po festiwalu, cieszy fakt, że po tej pełnej pozytywnej energii imprezie pozostało Muzeum Memów. - Jest ono pierwsze w Europie i drugie na świecie. To nasza duma na 800 m. kw. do zobaczenia w NK Przedwiośnie – mówi Alek Pietrzak organizator festiwalu. Muzeum Memów gości w Płocku po raz drugi i 90% memów w tym roku została wymieniona. Czynne będzie w weekendy do końca grudnia. A w przyszłym roku otwarte będzie cały czas. Muzeum zostało bowiem zgłoszone do Budżetu Obywatelskiego Płocka i wygrało wśród projektów. -Znajdziecie tu dużo ciekawostek, atrakcji, nowości. Czekamy na wasze uśmiechy i chichoty –zachęca do rychłej wizyty w kinie Blanka Bednarkiewicz. I faktycznie. Na ścianach aż roi się od obrazków pełnych humoru, ironii i żartu. Są strefy, w których można zniknąć na długie godziny. Jak bowiem oprzeć się różowej, nastrojowo podświetlonej sali, gdzie ściany wyłożone są folią bąbelkową. A jeszcze słyszymy podpowiedzi opiekunów wystawy - „Nie krępujcie się. Można dotykać i strzelać. To wszystko dla was”.
Prezydent Andrzej Nowakowski, obecny na otwarciu, nie mógł się oprzeć strefie kibica, w której kuszą stoliki z piłkarzykami. Rozegrany został więc błyskawiczny mecz, pełen okrzyków na całe muzeum. Ale w tym muzeum wszystko można i wszystko jest dozwolone. To też muzeum, do którego wnuczkowie prowadzają dziadków i wszystko tłumaczą, a nie na odwrót. I wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tegorocznego Big Festivalowskiego na stronie www.tp.com.pl
BS
fot. Mateusz Wawrzyński i BS
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze