W czasach socjalizmu, który nie znał takiego pojęcia jak bezrobotny, nazywano ich „niebieskimi ptakami”. Żyli jak chcieli, nie pracowali, a czas spędzali beztrosko na świeżym powietrzu w gronie przyjaciół, którzy podobnie jak oni, nie skalali się nigdy pracą. Ale było też „bezrobocie ukryte”, czyli zatrudnienie i działanie zgodnie z zasadą: „czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy”. Dziś o pracę jest co prawda łatwiej niż jeszcze rok czy dwa lata temu, w Urzędzie Pracy w Płocku wiszą ogłoszenia o wolnych etatach, ale niektórzy postanowili już do końca życia być bezrobotnymi. Gorzej, że po ojcu, taki status ma syn, a po matce córka. Dla nich wzorzec to życie na zasiłku z opieki. Na terenie miasta i powiatu płockiego jest ponad 20 tys. bezrobotnych. Z tego więcej niż połowa z miasta. Są to osoby ze statusem bezrobotnego. Niemal 15 tys. z nich to jednostki długotrwale pozostające bez pracy, to jest powyżej 12 miesięcy, jednocześnie bez prawa do zasiłku. W tej grupie jest wiele takich osób, które mają ponad 10-letni staż pozostawania bez pracy i nie będzie w tym żadnego przekłamania, jeśli dodamy stwierdzenie, że nie wszyscy są zainteresowani podjęciem jakiejkolwiek pracy. Bo i po co? Żeby dostawać najniższe wynagrodzenie, czyli niespełna 1000 zł brutto? Dla wielu z nich, którzy mają doskonale opracowany sposób przeżycia, po prostu podjęcie pracy się nie opłaca. Przez lata pozostawania bezrobotnym można się było nauczyć liczyć, że żyć można z zasiłków otrzymywanych w Ośrodku Pomocy Społecznej. Najważniejsze, że Urząd Pracy płaci składkę ubezpieczeniową, co oznacza, że można także spokojnie chorować. Wieloletnie pozostawanie bez pracy pozwoliło wielu bezrobotnym na wypracowanie swoistych reguł przetrwania. Oczywiście są one doskonale znane urzędnikom w Biurze Pracy, ale przecież wszyscy muszą działać zgodnie z przepisami, a nie tylko z wieloletnim doświadczeniem. Każdy zarejestrowany bezrobotny powinien zgłaszać swoją gotowość do podjęcia pracy. Ale jest jeszcze inna sytuacja. Urząd wzywa bezrobotnego, by zaproponować mu konkretną ofertę. Bardzo często, zwłaszcza w przypadku osób długotrwale pozostających bez pracy, bezrobotni starają się uprzedzić propozycję i wyrejestrowują się z listy. W ten sposób unikają wypowiadania się o przyjęciu pracy, a po kilku dniach ponownie się rejestrują. – My nie możemy odmówić rejestracji osoby bezrobotnej, musimy wpisywać na listę zgodnie z ich wnioskiem po spełnieniu warunków wynikających z ustawy – tłumaczy Katarzyna Kęsicka, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Płocku. Ktoś, kto odmówi przyjęcia propozycji pracy, jest skreślany z listy bezrobotnych i traci ten status na 3 miesiące, a to oznacza choćby dolegliwą utratę składki zdrowotnej. W Płocku i powiecie jest zarejestrowanych ponad 20 tys. bezrobotnych. Nie jest wykluczone, że wśród nich są też tacy, którzy pracują za granicą, a tu tylko przyjeżdżają lub przylatują raz na dwa miesiące, by zgłosić swoją gotowość. Zdarzają się także sytuacje, że bezrobotny rezygnuje z korzystania z programu wyjścia z bezrobocia, tłumacząc się wyjazdem za granicę. K. Kęsicka potwierdza tezę, że bezrobocie spada. – Spada liczba zarejestrowanych osób, pojawia się u nas coraz więcej ofert pracy dla bezrobotnych. Oferty są różne i różne jest nimi zainteresowanie. Natychmiast znajdują się chętne panie do pracy biurowej, gorzej z ofertami pracy dla akwizytorów i robotników budowlanych. Zwłaszcza w tym drugim przypadku, pojawiają się całkiem przyzwoite warunki oferowane przez pracodawcę, ale chętnych jest niewielu, a zainteresowanie jest znacznie mniejsze, niż pracodawcy by sobie życzyli. A i akwizycja dziś, to nie jest tylko walizka pełna towarów. Bezrobocie staje się sposobem na życie rodzin, kolejne pokolenia nie chcą pracować, coraz częściej słychać także o bezrobotnych z wyboru. Wolą być zarejestrowani w Urzędzie Pracy, mieć opłaconą składkę na ubezpieczenie społeczne, ale nie podejmować zatrudnienia. Dlaczego? Jednym z powodów jest niska cena pracy w kraju.
Potrafię liczyć Najlepszym przykładem może być sytuacja matki z dwojgiem małych dzieci. Mąż pracuje, a ona może zdobyć tylko pracę za najniższą krajową, czyli niecały tysiąc zł brutto. Wystarczy wziąć kalkulator i policzyć dojazdy do pracy, ubranie, jakieś drugie śniadanie, do tego trzeba zabezpieczyć opiekę nad dziećmi i już wychodzi, że z tej pensji zbyt wiele nie będzie można dołożyć do rodzinnego budżetu. Trudno się więc dziwić, że kobieta decyduje się na status bezrobotnej i to ze świadomego wyboru. Wszyscy zgodzą się na pewno ze stwierdzeniem, że praca musi się opłacać, a wiele kobiet decyduje w tej sytuacji, że lepiej poświęcić się dzieciom, niż pracować za darmo. Przecież zrobią to lepiej niż najlepsza opiekunka. Trudno oczywiście dyskutować, czy to dobre rozwiązanie, ale raczej nie ma wątpliwości, gdzie leży racja. Mężczyźni także potrafią liczyć i mając możliwość zarobienia w kilku źródłach, ale nieformalnie, wolą to, niż legalną pracę. Jeśli dodatkowo mają na utrzymaniu tę niepracującą żonę, opiekującą się dziećmi, to nawet trudno negatywnie oceniać takie postępowanie. Cała rodzina jest na bezrobociu, mają ubezpieczenie społeczne, ale nie chcą szukać pracy, bo im się nie opłaca. I choć to paradoks, to zawiera całą prawdę. Katarzyna Kęsicka jest przekonana, że w wielu przypadkach właśnie takie są powody bezrobocia w polskich rodzinach. – Wydaje mi się, że tylko w ekstremalnych przypadkach jest tak, że ktoś nie szuka pracy, bo woli być bezrobotnym, bo uważa, że praca nie jest dla niego. Przecież trzeba z czegoś żyć, a życie na dłuższą metę z opieki społecznej nie może być komfortowe. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Płocku ma w swojej ewidencji, tylko z terenu miasta, 3861 rodzin, w której przynajmniej dwie osoby są bezrobotne. W tej liczbie jest 396 rodzin niezaradnych życiowo, co oznacza, że wymagają szczególnej pomocy w sprawach opiekuńczych, wychowawczych i prowadzenia gospodarstwa domowego. W tych przypadkach pracownik socjalny ma znacznie więcej pracy. 965 osób, to bezrobotni 2-pokoleniowi, czyli rodzice i dzieci. Rodziny te korzystają na co dzień z różnych form pomocy, bo zwykle nie mają żadnych, przynajmniej udokumentowanych, dochodów. Mogą się starać o zasiłki pieniężne, okresowe i celowe, a w przypadkach, gdzie zachodzi problem niezaradności lub alkoholizmu, rodziny otrzymują talony na zakup żywności i środków czystości. W płockim MOPS 137 osób nie może liczyć na zasiłki pieniężne, otrzymują talony. W mieście jest wyznaczonych 9 sklepów, gdzie te osoby mogą realizować talony. Kierownik Działu Pracy Socjalnej MOPS Maria Gładka, wraz z pracownikami socjalnymi starają się aktywizować osoby bezrobotne. – Niestety, jest to trudne – mówi. – Mamy takie rodziny, które zaliczane są do bezrobotnych nawet dłużej niż 8 lat. Staramy się udzielać im różnego rodzaju pomocy, przydzielamy nie tylko zasiłki, także talony obiadowe, w Caritas dla dorosłych i w szkołach. Powstały Kluby Pracy dla Bezrobotnych, w których wszyscy, którzy chcą zmienić zawód, szukają pracy lub chcą odnaleźć się w nowej rzeczywistości, przez 6 tygodni uczestniczą w zajęciach. Muszę powiedzieć, że mamy sporo sukcesów w wyprowadzaniu z bezrobocia naszych podopiecznych, zdecydowana większość z nich uczestniczy w naszych projektach i stara się zmienić swoje życie. Biernych bezrobotnych, takich, którzy pogodzili się z brakiem pracy i szans życiowych, mamy niewielu. MOPS od ubiegłego roku realizuje program „Światełko w tunelu”, finansowany ze środków unijnych, dzięki któremu od września 2006 roku 90 osób starało się zmienić swój status. Najpierw uczestniczyli w zajęciach warsztatowych, a teraz biorą udział w szkoleniach. Uczą się nowych zawodów, zostają fryzjerami, kosmetyczkami, poznają nowoczesne techniki budowlane. Po kursie otrzymują zaświadczenie, co zwiększa szanse na znalezienie pracy. Z pomocy płockiego MOPS korzystają ci bezrobotni, którzy naprawdę żyją w ciężkich warunkach. – Bardzo nieliczne są przypadki, by po zasiłki przychodziły osoby, które mają nieudokumentowane dochody – wyjaśnia M. Gładka. – Zdarzają się anonimy albo zgłoszenia telefoniczne, że ktoś nie wyjawił swoich dochodów. Wtedy prowadzimy postępowanie administracyjne i wszystko wyjaśniamy. Jeśli informacje się potwierdzą, to MOPS ma prawo zabrać zasiłek lub ograniczyć jego wysokość. Jola Marciniak
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze