Reklama

Będzie więcej bezrobotnych

02/02/2011 09:44
Dyrektorzy urzędów pracy na Mazowszu Płockim nie mają wątpliwości – jeśli sprawdzą się hiobowe wieści o drastycznym zmniejszeniu środków z Funduszu Pracy na ten rok, bezrobocie poszybuje do góry. A już teraz sytuacja w naszym regionie nie nastraja optymizmem. Stopa bezrobocia w powiatach jest niemal dwukrotnie wyższa niż średnia krajowa. Tylko w Płocku jest trochę lepiej.
Na razie to tylko szacunki, ale wynika z nich, że Mazowsze w tym roku z Funduszu Pracy dostanie nawet niespełna 30 proc. środków, jakie otrzymało w 2010 r. W pieniądzach wygląda to tak, że ma dostać ok. 156 mln zł, a w ubiegłym roku miało prawie 600 mln. Pieniądze, jakimi ma dysponować Mazowsze, są na poziomie 2008 r. Tyle tylko, że bezrobocie było znacznie niższe. Stopa bezrobocia wynosiła wtedy w województwie 7,3 proc. Dzisiaj to nieco ponad 9 proc., przy stopie bezrobocia w kraju na poziomie 9,7 proc. Na Mazowszu Płockim jest zdecydowanie gorzej. W powiecie płockim stopa bezrobocia wynosi ok. 18 proc. (7,2 tys. osób bez pracy), w gostynińskim 18,6 proc. (ponad 3,6 tys. osób), w sierpeckim 19 proc. (blisko 4 tys. osób). Lepiej jest w Płocku. Tutaj stopa bezrobocia wynosi 11 proc. (7,3 tys. osób).
Pieniądze z Funduszu Pracy są przeznaczane na łagodzenie skutków bezrobocia oraz aktywizację zawodową osób poszukujących pracy. Można z nich finansować m.in. szkolenia, staże, przygotowanie zawodowe w miejscu pracy, pośrednictwo zawodowe, roboty publiczne i prace interwencyjne, jednorazowe dotacje na utworzenie własnej firmy. Pomoc finansowa jest udzielana także pracodawcom, którzy tworzą nowe miejsca pracy (np. na wyposażenie stanowiska pracy, refundację kosztów składek ZUS).
Na Mazowszu Płockim głównie wykorzystywano te pieniądze na finansowanie staży. – Ta forma cieszyła się dużą popularnością, bo pracodawcy podczas takiego stażu mogli sprawdzić swojego potencjalnego pracownika – mówi Iwona Sierocka, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Płocku. W ub. r. PUP z Funduszu Pracy dysponował kwotą ponad 17 mln zł. Z tego blisko 13 mln zostało wykorzystane na organizację staży, z których skorzystało prawie 1,5 tys. osób. 63 proc. spośród nich znalazło pracę. Iwona Sierocka przypuszcza, że jeśli sprawdzą się zapowiedzi, to PUP dostanie w tym roku mniej niż 5 mln zł. – A trzeba pamiętać, że z tych pieniędzy musimy jeszcze uregulować zobowiązania zaciągnięte w ubiegłym roku. Taka sytuacja dotyczy wszystkich urzędów pracy. Czyli środków będzie jeszcze mniej – mówi Iwona Sierocka. Ile staży uda się zorganizować za pozostałe pieniądze? – Może 100 albo nawet mniej – prognozuje dyrektor PUP. Nie pozostawia wątpliwości, że przy tak mizernych środkach trudno mówić o aktywizacji zawodowej i można się spodziewać wzrostu bezrobocia. – Będziemy robili wszystko, żeby stopa bezrobocia nie przekroczyła 20 proc. Ale będzie to bardzo trudne – przyznaje Iwona Sierocka.
W niewesołej sytuacji są również w powiecie gostynińskim i sierpeckim. Tam stopa bezrobocia już jest wysoka. W Gostyninie spodziewają się nowych bezrobotnych, bo likwidowane jest Elgo. Hanna Subotowicz, dyrektor PUP, ma jednak nadzieję, że środki z Funduszu Pracy nie zostaną tak drastycznie ograniczone. Liczy na połowę tego, co w ubiegłym roku, czyli ok. 3 mln zł. Ewa Barchanowicz, szefowa sierpeckiego PUP, mówi, że jeśli sprawdzi się czarny scenariusz, to może dostanie niespełna 4 mln zł. A wtedy można zapomnieć o ponad 800 stażach zorganizowanych w ub. r., na które PUP przeznaczył prawie 5 mln zł.
Katarzyna Kęsicka, dyrektor Miejskiego Urzędu Pracy w Płocku, przyznaje, że ograniczenie środków będzie miało negatywny wydźwięk na lokalnym rynku pracy. W 2010 r. MUP miał ponad 18 mln zł. Z tych pieniędzy m.in. zorganizowano prawie 900 staży, ponad 400 osób odbyło szkolenia, 350 dostało wsparcie na utworzenie własnej firmy, prawie 450 osób zostało zatrudnionych przy pracach społecznie użytecznych (np. sprzątanie miasta, odśnieżanie, dbanie o zieleń miejską). – Duże ograniczenie środków z Funduszu Pracy spowoduje, że staniemy przed dramatycznymi wyborami, czy np. zrezygnować ze staży czy z prac społecznie użytecznych. Dojdzie też do sytuacji, gdy bezrobotni odejdą od nas z kwitkiem, bo nie będziemy mieli pieniędzy – mówi Katarzyna Kęsicka. Ale i tak dyrektor MUP jest w lepszej sytuacji niż jej koleżanki z urzędów powiatowych. Może bowiem poprosić o wsparcie prezydenta i radnych Płocka. Ci, jeśli pozwoli im na to budżet, powinni wysupłać pieniądze dla miejskiego urzędu.
Szefowe wszystkich urzędów podkreślają, że będą starały się ratować sytuację, występując o środki z zewnątrz, w tym pieniądze unijne. Problem w tym, że aby aplikować do unijnych programów, trzeba mieć wkład własny. A jeśli urzędy będą miały mniej pieniędzy, wkład własny będzie mniejszy, a co za tym idzie także otrzymane środki.
Grzegorz Szkopek
g.szkopek@tp.com.pl
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości