Pewnie byśmy już całkiem ulegli niszczącej ducha zgryzocie w tych trudnych czasach pandemii, gdyby władza nie rozweselała nas takimi kwiatkami jak ten, który przygotował minister Gliński dla naszych celebrytów, którym się wydaje, że tworzą tak wielką kulturę, że my po prostu nie możemy bez niej wytrzymać i tylko marzymy, aby się im odwdzięczyć za to milionami, za które będą mogli sobie kupić po pięć samochodów na raz. Tylko pani Janda zaczęła jęczeć, że jej należy się więcej. Nie wiem, co tam chciał w zamian od tych wielkich „twórców” uzyskać pan minister, ale sumy, jakie planował im podarować w czasie, gdy innym sypią się biznesy i brakuje na życie, mogą wskazywać, że musiało iść o jakieś wielkie sprawy. Pewnie na słodkiej odzie na cześć nieśmiertelnych przywódców narodu by się nie skończyło. Na szczęście ludzie podnieśli larum, od którego nieśmiertelni położyli uszy po sobie i nie będzie ody.
A mogło być tak pięknie, kiedy będą nas zaganiać stadami do szczepienia, żeby się nie zmarnowała ani jedna z tych 31 milionów nieprzetestowanych należycie szczepionek. Grałyby nam te wszystkie „bayery” i „golce”, a pani Janda tańczyłaby oberka tak wdzięcznie, że nawet byśmy zapomnieli zapytać, czy panowie Gates i Soros czegoś tam podejrzanego do tych szczepionek nie dodali, od czego wszyscy już po wieczne czasy zapragniemy żyć tylko w ich „społeczeństwie otwartym” na wszelkie zboczenia, patologie i dewiacje, jak te, które ostatnio zaprezentowano w Brukseli. Odbyły się tam pod parasolem unijnej praworządności sławne na cały świat „targi dzieci dla par homoseksualnych” pod słodko brzmiącą nazwą „Men Having Babies”. Wiem, że to niebezpiecznie w społeczeństwie otwartym krytykować takie osiągnięcia cywilizacji. No bo i co może być zdrożnego w organizowaniu takich „targów na dziewczęta”, żeby wymagający klienci mogli sobie wybrać „rasę (!), płeć, kolor oczu i włosów”, tym bardziej, że szlachetne panie „mają wewnętrzną motywację, by dary, które otrzymały, czyli dzieci, mogły być też udziałem innych”, w tym par homoseksualnych? Czy ktoś spośród zgorszonych straszną pedofilią zmartwił się, czy te dzieci będą miały dobrze w takich „parach”?
Sprawy zaszły już bardzo daleko. Instalowane są kolejne mechanizmy błękitnej dyktatury. Bruksela przymierza się do penalizacji tzw. „homofobii” i „mowy nienawiści”, już przyklepano powiązanie unijnych funduszy z „praworządnością”, we Francji odcięto wiernym dostęp do sakramentów, w Holandii ziemię użyźnia się ludzkimi zwłokami, na świecie trwają prace na rzecz paszportu biometrycznego i obrotu bezgotówkowego, nawet Ameryka w tej sytuacji nie może się doliczyć głosów w ostatnich wyborach. Gdyby nie udało się ich „właściwie” policzyć, na darmo poszłyby wszystkie starania, w tym te związane z covidem i ruchem BLM, aby utrącić republikańskiego prezydenta. Nawet u nas motywowana miłością szaleje lucyferyczna rewolucja „pro abo” i bez nienawiści pluje się katolikom w twarz za ich poglądy. Widać, że czekanie na praworządny obrót spraw znudził się rządcom tego świata, stąd z takim przyśpieszeniem łamią zasady społeczeństwa obywatelskiego, by ustanowić „społeczeństwo otwarte”. Uruchomiono potężne sztaby cenzorów, którzy dniem i nocą pilnują, by w eter szedł tylko „otwarty” przekaz o miłości, tolerancji, niedyskryminacji, antyrasizmie i ochronie klimatu… no i o prawach człowieka, o które już nikt nie pyta, skąd się biorą. Rośnie też na świecie w siłę ruch na rzecz dekanonizacji Jana Pawła II. Nic dziwnego, całe jasne i jednoznaczne nauczanie Wielkiego Papieża przeciwstawia się tej chorej cywilizacji śmierci. Wielki Reset świata może się nie udać bez jego odrzucenia.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze