Jesienna aura sprzyja refleksjom nad minionymi czasami. Jeszcze wielu z nas pamięta te październikowe dni, gdy w szkole szlifowane były wiersze o strzałach z Aurory (temu krążownikowi rewolucyjny mit przypisywał strzały, które miały być sygnałem do ataku rewolucjonistów na Pałac Zimowy), aby apel szkolny z okazji kolejnej rocznicy wybuchu rewolucji październikowej był wystarczająco piękny i pompatyczny. Dzisiaj apele z tej okazji już się nie odbywają, i to nawet w Rosji. Obecne rosyjskie władze poddają krytyce nie tylko sposób przejęcia władzy przez rewolucjonistów bądź ustanowiony wówczas ustrój państwa radzieckiego, ale i postać samego Lenina. Zarzuca się tej ikonie rewolucji powiązania ideologiczne i finansowe z ówczesnymi mocarstwami Europy Zachodniej. Cóż, jedząc barszcz z pulpecikami, jaki onegdaj gotowała Leninowi w Genewie Olga Borisowna Lepieszyńska, warto pomyśleć, jak niestabilne są oceny historycznych wydarzeń.
Skład:
pulpeciki
Wykonanie:
Warzywa starannie myjemy i obieramy. Marchew, pietruszkę, seler i paprykę kroimy w zapałkę, cebulę w drobną kostkę, kapustę siekamy, a ziemniaki kroimy w kostki o boku 1 cm. Do wrzącego wołowego bulionu wrzucamy pokrojone ziemniaki, marchew, pietruszkę, seler i paprykę. Dodajemy liść laurowy i gotujemy 20 minut, aż ziemniaki staną się miękkie. Na tarce o dużych oczkach ścieramy buraki. Na patelni rozgrzewamy olej i przesmażamy na nim starte buraki i pokrojoną cebulę. Dodajemy ocet winny, a po 5 minutach duszenia dodajemy przecier pomidorowy. Do bulionu z warzywami dodajemy kapustę, a po kolejnych 5 minutach gotowania przesmażone buraki. Doprawiamy zupę solą, pieprzem i cukrem. Gotujemy całość przez dalsze 20 minut. W tym czasie przygotowujemy pulpeciki. Mięso mieszamy z pokrojoną cebulą, bułką tartą i jajkiem. Doprawiamy solą i pieprzem. Zwilżonymi w zimnej wodzie rękoma formujemy małe pulpeciki. Gotowe pulpeciki wkładamy do gorącej zupy i gotujemy przez 10 minut na małym ogniu. Gotową zupę posypujemy pokrojoną natką pietruszki.
Doskonałym dodatkiem do barszczu jest gęsta kwaśna śmietana, której łyżkę dodajemy na talerz, tuż przed podaniem zupy.
Olga Lepieszyńska nie była kucharką, choć umiała gotować barszcz, jak wiele ówczesnych rosyjskich kobiet. W 1915 roku na Uniwersytecie Moskiewskim ukończyła z wyróżnieniem medycynę. Niestety do historii przeszła nie jako wybitny lekarz, ale jako autorka psedonaukowej teorii o powstawaniu komórek z niemającej struktury substancji żywej. Tą strukturą dla Olgi było jajko (zapominalskim przypominam, że jajko to pojedyncza żeńska komórka rozrodcza). System edukacyjny wyróżnił Olgę, a za mało wybitnych uznał Thomasa Edisona i Alberta Einsteina. Zatem, dla szkolnych maruderów jest jakaś nadzieja.
dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
fot. Piotr Chudzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze