Reklama

Bakterie w pracy

13/08/2019 13:00

Kiszenie to jeden z najstarszych procesów biotechnologicznych. W czasach gdy nie było lodówek ani zamrażarek, trudno było przez dłuższy czas przechowywać świeże owoce, warzywa, mleko i mięso. Należało je przetworzyć tak, aby zatrzymać procesy gnilne. Jednym z pomysłów na konserwowanie żywności było kiszenie. To dzięki fermentacji mlekowej, podczas której bakterie mlekowe przekształcają cukry w kwas mlekowy, powstają produkty, które nie są narażone na zepsucie. Bowiem, za sprawą kwasu mlekowego w kiszonkach nie rozwijają się inne drobnoustroje, oprócz tolerujących go bakterii mlekowych. Dodatkowo trwałości kiszonym produktom dodaje obniżenie temperatury ich przechowywania. Stąd dawniej kiszonki przechowywano w strumieniach, studniach bądź piwnicach.

Jagnięcina duszona z ogórkami
(przepis pochodzi z kuchni rosyjskiej, w której wszelkie kiszonki cieszą się dużymi względami)

Skład:

  •  80 dag udźca jagnięcego (możemy zastąpić wołowiną);
  •  20 dag marchwi;
  •  1 duża cebula;
  •  60 dag ziemniaków;
  •  2 kalarepki;
  •  25 dag kiszonych ogórków;
  •  2 ząbki czosnku;
  •  2 szklanki rosołu (może być z kostki);
  •  2 łyżki klarowanego masła;
  •  liść laurowy;
  •  5 ziaren ziela angielskiego;
  •  sól, pieprz.

Wykonanie:
Mięso starannie płuczemy, obieramy z błon, osuszamy i kroimy w kostkę. Obieramy cebulę oraz marchew i drobno kroimy. Na głębokiej patelni rozgrzewamy masło i obsmażamy na nim mięso razem z cebulą i marchwią. Płuczemy i obieramy ziemniaki i kalarepki. Następnie kroimy je w kostkę. Przekładamy je do patelni i całość zalewamy gorącym bulionem. Dodajemy ziele angielskie, listek laurowy i przeciśnięty przez praskę czosnek. Przykrywamy patelnię pokrywką i dusimy gulasz tak długo, aż mięso będzie miękkie. Kiszone ogórki kroimy w półplasterki i gotujemy w niewielkiej ilości wody, po czym dodajemy do mięsa. Gulasz jeszcze chwilę dusimy i ostatecznie doprawiamy solą oraz pieprzem. Duszona jagnięcina z ogórkami doskonale komponuje się ze świeżym wiejskim chlebem, ewentualnie kaszą jęczmienną.

Reklama

Bakterie fermentacji mlekowej stanowią najliczniejszą grupę mikroorganizmów stosowanych w produkcji fermentowanych produktów spożywczych: roślinnych, mlecznych i mięsnych (np. salami, kindziuk). W przypadku produktów tradycyjnych fermentacja zachodzi pod wpływem wzrostu pożądanej mikroflory (bakterii) zawartej naturalnie w produkcie. W przemyśle spożywczym nie pokłada się tyle ufności w naturze, gdyż zawsze istnieje ryzyko rozwoju bakterii odpowiedzialnych za procesy gnilne. Przemysł spożywczy minimalizuje to niebezpieczeństwo stosując wyizolowane, ściśle określone szczepy bakterii, tzw. kultury startowe. To dzięki nim można uzyskać produkty o dokładnie określonych właściwościach smakowych. Dodatkowo kultury startowe mogą zwiększać trwałość produktów spożywczych. Wystarczy, że w skład kultur startowych wejdą szczepy bakterii posiadające zdolność syntezy bakteriocyn, czyli substancji białkowych, które silnie hamują rozwój drobnoustrojów patogennych. W ten sposób kiszonki chronione są podwójnie, gdyż nie tyko za sprawą kwasu mlekowego. Wiedza pozwala nam coraz bardziej precyzyjnie użytkować środowisko naturalne. Cóż, niby to powód do dumy i zadowolenia, a jednak strach przed nowym powoduje, że to dawne jedzenie uważamy za lepsze i zdrowsze. Tylko czy tak jest na pewno?

dr Izabela Chudzyńska
etnolog, antropolog jedzenia
fot. Piotr Chudzyński

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości