Obrazy lat minionych, utrwalone w naszej pamięci, często wiążą się ze smakiem i zapachem. Zachowany w nich świat często jest idealny, gdyż stworzony został z tęsknoty za domem rodzinnym, za podwórkiem wypełnionym towarzyszami zabaw, za miastem, polem lub lasem. A wszystko to jest inne niż dzisiaj, piękniejsze i lepsze, bo minione. To z tej nostalgii wyrastają lokalne tradycje, których efektem bywają regionalne przysmaki, wydobywane z otchłani przeszłości. W taki też sposób Lublin odnalazł stary/nowy smak cebularza. Cebularz to wywodzący się z kuchni żydowskiej placek z cebulą, który pieczony był na skraju szabaśnika. Podobno cebularze wypiekano już od czasów Kazimierza Wielkiego (choć bardziej prawdopodobna ich historia sięga XIX wieku). Dzisiaj powróciły ponownie do Lublina, z dodatkową misją – promowania miasta. Wydaje się, że mogą to robić skutecznie, gdyż są zaskakująco smaczne. Jednakowoż, nigdy nie dorównają tym sprzed II wojny światowej, sprzedawanym na ulicy Grodzkiej przez Żydówki, gdyż pozbawione są tego nieuchwytnego, acz bezcennego smaku oryginału.
Cebularze
Skład: na ciasto
·
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze