Reklama

Awans w tabeli

23/08/2006 10:02
Prezydent miasta Płocka Mirosław Milewski otrzymał negatywną opinię od policji na temat przygotowania stadionu do rozgrywek w sezonie 2006/2007. Wpływ na opinię policji miały przede wszystkim burdy stadionowe wywołane przez warszawskich kibiców podczas meczu Wisła – Legia. Okazało się, że w klubie nie do końca do serca wzięli sobie zalecenia o podwyższeniu płotu oraz o modernizacji monitoringu. Na razie Wisła ma zgodę także na rozegranie spotkania pucharowego z Czernomorcem Odessa. Przed meczem z Widzewem Łódź, który został zaplanowany na 9 września, muszą być przeprowadzone dodatkowe prace.
Po raz pierwszy w tym sezonie Wisła zagrała na swoim nowiutkim, podgrzewanym boisku z nową trawą. Po dwóch porażkach i remisie, kibice w Płocku czekali na zwycięstwo i na dobrą grę. Bo do tej pory na grę piłkarzy nie można było narzekać, powody do zmartwienia dawały wyniki.
Pierwsze minuty były nudnawe, ale w 14 min. znakomitym podaniem popisał się Patryk Rachwał. Piłka spadła wprost pod nogi Tomasa Doszka, który strzelił do siatki nie dając żadnych szans Radosławowi Majdanowi. Ponieważ Pogoń grała wyjątkowo słabo, wydawało się, że Wisła zacznie częściej atakowała bramkę rywala. Niestety, oprócz dominacji na murawie i zepchnięcia gości całkowicie do defensywy, innego efektu nie było.
W 18 min. mogło być już 2: 0, bo fenomenalnym strzałem popisał się Paweł Sobczak. Jego strzał z ogromnym trudem obronił Majdan. A potem było coraz więcej akcji, więcej strzałów, ale żaden nie zdołał zaskoczyć bramkarza Pogoni, który jako jedyny z zespołu grał. Reszta spała...
Po przerwie Wisła nadal była znacznie lepszym zespołem, a w 56 min. w dobrej sytuacji znalazł się Gevorgyan, do którego dośrodkowywał Patrik Gedeon. Vahan już miał strzelać, ale piłkę zdjął mu z buta Daniel Cruz. Był on bez wątpienia bohaterem swojej drużyny w tym momencie, ale za chwilę stał się antybohaterem.
Najbardziej faulowanym zawodnikiem Wisły był znakomicie grający Paweł Sobczak. W 5 min. nawet zalał się krwią po ataku obrońców Pogoni, a lekarze „doprowadzali go do stanu używalności” ponad 5 min. Tym razem Cruz zatrzymał szarżującego na bramkę Pogoni Sobczaka, za co otrzymał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić boisko. Jak się później okazało, był to przełomowy moment w spotkaniu.
Goście zamiast się bronić zaczęli atakować, zagrali otwartą piłkę i w rezultacie kilka razy zagrozili bramce Roberta Gubca. Im bliżej było do końcowego gwizdka, tym płocki bramkarz chyba coraz bardziej był myślami gdzieś indziej. W 79 min. Edi podawał do Andersona, ale ten wywalczył tylko rzut rożny. Niewiele brakowało, a zamieniłby się ten rzut w bramkę, bo fatalnie zachował się Gubiec. Minął się z piłką i gdyby nie Lumir Sedlacek, to byłby remis. Po następnym rzucie wolnym szansę na wyrównanie miał dwukrotnie egzekutor rzutów rożnych Michał Łabędzki, który dwa razy strzelał, ale raz piłkę wybił Paweł Magdoń, a dobitka poszła tuż obok słupka.
W 88 min. po podaniu Sobczaka
drugiego gola dla Wisły strzelił Tomas Michalek, który kilka minut wcześniej wszedł na boisko. Majdan puścił piłkę pod brzuchem i nawet nie patrzył jak wpada do bramki.
W ostatniej minucie spotkania dalekie dośrodkowanie doszło do Danilo, który, uderzył piłkę głową, a ta po koźle wpadła do siatki. I choć sędzia doliczył kilka minut, to już żadna bramka nie padła, a Wisła schodziła z murawy z trzema punktami, które słusznie jej się należały za całe spotkanie.
Wisła: Gubiec – Żivkovic, Pekovic, Magdoń, Kazimierczak, Rachwał, Gedeon, Gevorgyan (81 Michalek), Sedlacek (90 Romuzga) – Doszek (90 Grzeszczyk), Sobczak.
Pogoń: Majdan – Celeban (46 Leandro), Julcimar, Sergio, Jose – Murilo (64 Ferreira Gonzales Junior), Łabędzki, Anderson, Daniel – de Souza Elton (75 Danilo de Oliviera), Edi.
Żółte kartki: Paweł Sobczak, Vahan Gevorgyan, Krzysztof Kazimierczak (Wisła) oraz Daniel, Daniel (Pogoń)
Czerwona: Daniel (60 min.)
Widzów: 4,5 tys.
Powiedzieli po meczu:
Mariusz Kuras, trener Pogoni
W I połowie graliśmy z dużym respektem i szacunkiem dla rywala. Był on zbyt duży, dlatego straciliśmy szybko bramkę i to sprawiło, że potem nie mogliśmy już złapać rytmu ani tempa. O dziwo lepiej zagraliśmy w II połowie, a właściwie od momentu, gdy Daniel Cruz dostał czerwoną kartkę. Drużyna zagrała agresywniej, z werwą, niestety nie zdołaliśmy strzelić bramki i wykorzystać choćby tych sytuacji z rzutów rożnych. A Wisła wyprowadziła bardzo fajną kontrę, szybko rozegrała piłkę i strzeliła drugą bramkę i było już zbyt ciężko, by coś jeszcze zdziałać. Graliśmy do końca, strzeliliśmy gola. Nie było to wielkie widowisko, ale to my słabo zagraliśmy. Wisła w tych meczach, które oglądałem grała super, niestety traciła punkty. Dzisiaj może nie grała pięknie, ale ma trzy punkty.
Josef Csaplar, trener Wisły Płock
My byliśmy pod dużą presją, bo graliśmy pięć meczów na wyjeździe, dziś pierwszy raz u siebie, na dodatek na nowym boisku. W I połowie graliśmy agresywnie, by szybko strzelić bramki, a ponieważ to się nie do końca udało, to mieliśmy ostrą rozmowę w szatni. Jeszcze ostrzej rozmawialiśmy po meczu, bo to co zrobili moi piłkarze, czyli doprowadzili do straty gola, było bardzo nieprofesjonalne i to mi się bardzo nie podobało. Nie skupili się w 100% na grze, ale na sędziowaniu, na innych nieważnych sprawach i straciliśmy bramkę. Widać źle gramy w końcówce. Przecież mogliśmy także stracić gole po rzutach rożnych. Nad tym musimy solidnie popracować przed najważniejszym dla nas meczem w pucharze UEFA, który będziemy grać w czwartek.
Lumir Sedlacek
Chciałbym przede wszystkim podziękować kibicom, którzy przyszli nas obejrzeć. Cieszę się, że nowi gracze strzelili bramki, bo to pozwoli im lepiej zaaklimatyzować się w Płocku. Cieszę się ze zwycięstwa, ale już czekam na mecz pucharowy. To dla nas teraz najważniejsza sprawa. Mamy mało czasu na przygotowania, może dlatego w końcówce spotkania było tak nerwowo. Przez chwilę nawet bałem się, żeby nie było tak jak w Poznaniu, żebyśmy w końcówce nie przegrali wygranego meczu.
Vahan Gevorgyan
Cieszymy się z trzech punktów, od jutra myślimy już tylko o pucharze. Nie możemy tracić takich bramek jak w meczu z Pogonią i dopuszczać do tak groźnych sytuacji.
Julcimar
Przyjechaliśmy, żeby wygrać, bo wiedzieliśmy, że Wisła będzie grać pod wielką presją. Niestety przespaliśmy I połowę. Nasze przypadkowe błędy wykorzystywała Wisła. W II połowie zagraliśmy już lepiej, ale dopiero kiedy byliśmy w dziesięciu na boisku, wtedy graliśmy dobrze. Jestem zawiedziony naszą postawą na boisku i mam nadzieję, że to ostatni taki słaby nasz mecz.                                                                                                                                        

Jola Marciniak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości