Sytuacja polityczna w naszym pięknym kraju zrodziła prawdziwą Radę Mędrców, która z podziwu godnym zacięciem prostuje ścieżki skołowanemu narodowi. Do tej jakże odpowiedzialnej pracy zabrali się celebryci, z aktorami na czele. Co i rusz jakiś gwiazdor kina wygłosi myśl, którą przez wiele tygodni żyją media, politycy i „zwykli obywatele”. Najnowszy hit to wypowiedź… Jakby tu zaprezentować autora? Janka z „Czterech pancernych”, Tureckiego z „Kabareciku”… „Mały człowiek ruchem ręki podzielił nasz kraj i nas samych na dwie części”. „Jest ci źle? Powiem ci dlaczego: bo ten cię okrada”. „Tak powstawało to, co później nazwano hitleryzmem”!
Cóż, jak się zawodowo zajmuje gadaniem i strojeniem min, to się nabiera przekonania, że tak wygląda prawdziwe życie. Wojna na gesty, wojna na słowa… Jak w piosence do słynnego serialu dla młodzieży! To powojujmy! Kiedyś sławny reżyser, twórca pamiętnego przedstawienia „Dziadów” z sześćdziesiątego ósmego roku precyzyjnie zdefiniował miejsce aktora w życiu społecznym w zgrabnym dwuwierszu: Aktor jest od grania, tak jak… I tak dalej, do rymu! I co? I nic! Najwyraźniej dzisiejsi gwiazdorzy mają gdzieś złotą myśl (milczenie jest złotem…) mistrza! Szkoda, bo przy okazji wygłaszania rozmaitych mądrości słoma z butów wyłazi! Człowiek niby wykształcony, a wiedza... Choćby ta historyczna. Co się działo pod Cedynią, a co pod Głogowem? Jakieś strzępy na dnie mózgu pozostały i wydaje się, że wystarczy sama moc autorytetu, by „ciemny lud to kupił”. Jak się czuło dziecko żydowskie w tramwaju podczas okupacji? Trudno powiedzieć wobec zakazów korzystania przez osoby tej narodowości z komunikacji publicznej. I tak dalej…
To jednak drobiazgi wobec porównania użytego przez naszego dzisiejszego „bohatera”. Hitleryzm… Nie wiem, co „poeta” miał na myśli. Co robił na lekcjach historii, kiedy omawiano tę tematykę. Może był wtedy chory? Ale te zaległości można łatwo odrobić. Wystarczy spacer po dowolnym polskim mieście. Albo i wsi, jeżeli po ostatnich wyborach artysta jest w stanie postawić stopę na wiejskim piasku. Bez trudu znajdzie tablice i pomniki z imienną listą ofiar ostatniej wojny. Jak trochę pochodzi, to może mieć problem ze zsumowaniem tych liczb w pamięci. Zwłaszcza jeśli do matematyki przykładał się tak sumiennie, jak do historii… A potem dla porównania odtworzy listę ofiar współczesnego „hitleryzmu”. Jeśli prześledzimy media „nierządowe”, to znajdziemy dwa przypadki. Prezydenta jednego z wielkich miast, zamordowanego przez człowieka, który w czasie odsiadki „przesiąkł propagandą publicznej telewizji” i faceta, który podczas jednej z demonstracji padł na ziemię jak rażony prądem. I równie szybko się podniósł…
Jerzy Ogonowski
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze