Żółte z czerwonym rumieńcem, czerwone jak krew bądź tak purpurowe, że aż czarne – to owoce czereśni chowają się pośród dużych, zielonych liści. Podobno jeśli się przyśnią, to zapowiadają drobną, przelotną miłostkę, czyli nie wróżą nic dobrego. Ale poza tym są idealne. Czereśnie są śliczne, słodkie, smaczne oraz bardzo zdrowe. Osoby dbające o równowagę kwasowo-zasadową organizmu (warto zauważyć, że każda równowaga jest cenna: psychiczna, emocjonalna, intelektualna, itd.), powinny spożywać te owoce, gdyż odkwaszają organizm. Dodatkowo bogate są w jod, którego mają nawet więcej niż morskie ryby. Rzekomo kompres z rozgniecionych czereśni potrafi uśmierzać bóle migrenowe. Zatem nie śnijmy o czereśniach, bo nie warto, tylko je jedzmy, gdyż właśnie jest pełnia sezonu czereśniowego. Na przelotną miłość zawsze jest czas, a na czereśnie nie, ponieważ kończą się zawsze za szybko.
Pierożki z czereśniami
Skład:
< 300 g mąki;
< 250 g masła (ewentualnie margaryny);
< 1 jajko;
< 1 żółtko;
< 100 ml śmietany kremówki;
< 1 opakowanie cukru waniliowego;
< 500 g czereśni;
< 100 g cukru pudru;
< szczypta soli.
Wykonanie:
Mąkę przesiewamy na stolnicę i siekamy z zimnym masłem. Następnie dodajemy szczyptę soli, połowę cukru pudru (50 g), cukier waniliowy, jajko, żółtko i śmietanę kremówkę. Wszystko razem zagniatamy w dość twarde, elastyczne ciasto. Tak przygotowane ciasto owijamy folią aluminiową i przekładamy do lodówki na godzinę. W tym czasie myjemy czereśnie, osuszamy i pozbawiamy pestek. Schłodzone ciasto rozwałkowujemy na placek o grubości ok. 0,5 cm i kroimy w kwadraty o boku 10 cm. Na środku każdego kwadratu układamy przygotowane wcześniej czereśnie. Zlepiamy razem cztery rogi kwadratu nad owocami, tak aby były w pełni zakryte i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Blachę z pierożkami czereśniowymi wkładamy do piekarnika rozgrzanego do 190 st. C na ok. 25 minut. Gdy ciastka się zrumienią, wyjmujemy je i posypujemy pozostałym cukrem pudrem. Pierożki z czereśniami można podawać na ciepło bądź na zimno, dodatkowo serwując kulkę lodów waniliowych lub śmietankowych.
Utrapieniem właścicieli drzewek czereśniowych są szpaki. Ptaki te przepadają za tymi owocami i to niewątpliwie jest ich wadą. Poza tym te pierzaste istoty są nadzwyczaj pożyteczne. Odżywiają się głównie owadami, ich larwami i nasionami. Żerujący na ziemi szpak potrafi w ciągu dwudziestu minut złapać ok. 450 owadów. Tym samym staje się naszym wielkim sprzymierzeńcem w walce z niechcianym ogrodowym robactwem. Niestety nie zmienia to niechętnego do nich nastawienia sadowników. Podobnie jak sadowników, szpaki zraziły swego czasu do siebie władze Londynu. Jeszcze w latach osiemdziesiątych do tego miasta przybywało na noc około miliona tych ptaków, które każdego zimowego wieczora obsiadały wskazówki słynnego Big Bena i pozornie zatrzymywały czas. Ta ich zabawa czasem spowodowała, iż władze miejskie postanowiły się ich pozbyć. Do tego celu zatrudniły sokoły wędrowne, aby w ten naturalny sposób rozwiązać „szpaczy problem”. Dzięki temu ręce urzędników pozostały czyste, a jedynie dzioby sokołów ociekały krwią. Szpaki powinny wiedzieć, że najsprytniejszą istotą na Ziemi jest człowiek, a jego najprzebieglejszą wersją urzędnik.
Tekst i stylizacja Izabela Chudzyńska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze