Osiem lat spędzi w więzieniu Andrzej S. Mężczyzna został skazany za napady na kilka wiejskich sklepików w powiatach płockim i gostynińskim. Musi też zapłacić odszkodowania pobitym ekspedientkom oraz okradzionym właścicielom sklepów. Do tego trzeba jeszcze doliczyć koszty postępowania sądowego, co w sumie daje ponad 20 tysięcy złotych. Wyrok nie jest prawomocny.Andrzej S. był pracownikiem bazy paliwowej PERN w Plebance pod Płockiem. Kierował nawet pracą niewielkiego zespołu ludzi. Był lubiany przez kolegów, żaden z nich nie podejrzewał jednak drugiego, ciemnego oblicza kolegi z pracy. Mężczyzna miał słabość do młodych kobiet. To właśnie z jego osobą wiązane jest tajemnicze zniknięcie Katarzyny J., dwudziestoletniej mieszkanki okolic Gąbina.
Policyjna pętla wokół Andrzeja S. zaczęła się zaciskać jesienią 2004 roku. To właśnie wtedy do Płocka przyjechała grupa funkcjonariuszy operacyjnych z Gostynina. Policjanci prowadzili sprawę napadów na małe sklepiki. Tropy prowadziły właśnie do Płocka. W tym samym czasie policjanci z KMP w Płocku prowadzili dwie z pozoru niezależne od siebie sprawy. Jedna z nich dotyczyła także napadów na wiejskie sklepy. Kiedy policjanci porównali metody działania sprawców, okazało się, że napady wyglądają zawsze tak samo. Napastnik wchodził do sklepu, kiedy sprzedawczyni zostawała sama. Prosił o jakiś tani produkt, płacił banknotem 10 lub 20-złotowym. Kiedy ekspedientka otwierała kasę, następował atak. Kobiety były bite, a z kas ginęły kwoty w wysokości kilkuset złotych.
Gdy policjanci, już po zatrzymaniu Andrzeja S., przeszukali jego mieszkanie oraz szafkę w pracy, znaleźli zdjęcia na których była Katarzyna J.. Znaleziono także telefon dziewczyny, z którego jeszcze przez kilka dni po jej zaginięciu w styczniu 2004 roku były wysyłane sms-y do rodziny. Los młodej kobiety pozostaje jednak nieznany i ten wątek nie był poruszany w procesie, w którym został skazany Andrzej S.
Przed sądem Andrzej S. odpowiadał za dziesięć rozbojów oraz sfałszowanie prawa jazdy i wyłudzenie odszkodowania za rozbity samochód. Kary za poszczególne przestępstwa opiewały na ponad 20 lat więzienia. Jednak polskie prawo nie przewiduje kary łącznej wyższej niż 15 lat pozbawienia wolności. Dlatego sąd uznał, że osiem lat więzienia to czas jaki powinien uświadomić skazanemu, że jego postępowanie było złe.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze