Zaczął się mundial, który jawi się jako doświadczenie bardzo osobliwe, także w związku z tym, że odbywa się w kraju przynależącym do całkiem innej cywilizacji niż nasza. Z tego zderzenia cywilizacji rzucają się w oczy pewne sprawy, które u nas zaszły już „za daleko” bez dowodów naukowych, a tam są po prostu niedopuszczalne. To zderzenie kultur, wartości i sposobów myślenia może stanowić dla naszej młodzieży ciekawą lekcję poglądową. Przede wszystkim rzuca się w oczy zakaz promocji przeróżnych dewiacji seksualnych, które w naszej gnijącej cywilizacji uchodzą za wielką zdobycz umysłową, choć nie dostarczono na to żadnych dowodów naukowych. Takie traktowanie tych spraw tam może stanowić dla wielu duże zaskoczenie. Jak to, to nie na całym świecie odkryto jednomyślnie w laboratoriach naukowych, że istnieje mnogość płci? To nie na całym świecie odkryto, że stosunki seksualne nigdy nie mogą być dewiacyjne, ponieważ istnieje tak wiele „orientacji” i wszystkie wspaniałomyślnie są równe? To gdzieś na świecie, poza naszymi moherowymi prawakami, ktoś jeszcze się upiera, że istnieją tylko dwie płcie i że jest coś takiego jak natura i odstępstwo od natury, i to ostatnie jest patologią? Mundial widocznie tak oszołomił naszych lewackich wynalazców, że zaniemówili z wrażenia i nie słychać o protestach przeciwko tej straszliwej dyskryminacji, nietolerancji i homofobii. Na szczęście zwykłym kibicom i naszej młodzieży to radykalne stanowisko organizatorów zapewne wyjdzie tylko na zdrowie.
Co prawda niemiecka drużyna nie omieszkała przy tej okazji zademonstrować swojego niezadowolenia z faktu, że ktoś może sobie nie życzyć propagandy zjawisk, które uważa za niemoralne, dewiacyjne, kłamliwe. Niemcy „są zszokowani i niezadowoleni, że nie mogą dać przykładu odnośnie praw człowieka i różnorodności”. I dodają, że są to „wartości, dla których żyją”, i „które wyznają w reprezentacji Niemiec”, „a prawa człowieka nie podlegają negocjacjom, to powinno być brane za pewnik, ale wciąż tak nie jest”. Owszem, pod warunkiem, że to, o czym mówimy, nazywając „prawami człowieka”, rzeczywiście nimi jest. Czasami kurze móżdżki nie są w stanie tego odróżnić. Dowiadujemy się także, że w tęczowych opaskach z napisem „One Love” chcieli zagrać jeszcze kapitanowie Holandii, Belgii, Danii, Francji, Walii, Anglii i Szwajcarii”. No cóż, gospodarze też mają prawo przyjmować gości zgodnie z „wartościami, dla których żyją i które wyznają” i mają prawo oczekiwać, że goście, szczególnie tak tolerancyjni i zbudowani na „wartościach”, to uszanują.
Nie chcę zbytnio wychwalać tego mundialu, ale ze względu na tę różnicę kultur może na nim zdumiewać jeszcze jedna sprawa. Oto okazuje się, że na trybunach mogą zasiąść w zgodzie obok siebie i Arabowie, i chrześcijanie z Ameryki Południowej, i Europejczycy, Japończycy, czarnoskórzy z Afryki i Amerykanie z Północy. Ach, jak to wszystko jest możliwe? I można się obyć bez piwa, bez którego chrześcijanie obyć się nie mogą. To niesamowite odkrycie. To nie trzeba się od razu tłuc, mordować, podrzynać sobie gardeł? Możliwa jest zgodna, pokojowa koegzystencja kultur, cywilizacji, religii? Okazuje się, że tak. Ten mundial może nas jeszcze wiele razy zaskoczyć, może nas wiele nauczyć, bylebyśmy tylko chcieli z tej nauki korzystać.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze