Reklama

A pracować trzeba

19/07/2006 08:47
W upalną niedzielę, 23 lipca w ciągu 12 godzin karetki pogotowia kursowały 72 razy! Powodem były omdlenia, zasłabnięcia i udary. Ponad 30 stopniowe temperatury, utrzymujące się przez wiele dni nie dają nam chwili wytchnienia.
– Taka pogoda niebezpieczna jest zarówno dla osób starszych jak i młodszych. W weekendy nawet o 80% wzrasta ilość zgłoszeń – dowiedzieliśmy się w pogotowiu. Lekarze alarmują o większą ostrożność, m.in. o unikanie przez osoby starsze i dzieci przebywania w pełnym słońcu, oraz apelują o spożywanie większej ilości wody mineralnej. Jednak w sklepach spożywczych często świecą pustkami półki z napojami. Towarem deficytowym są też klimatyzatory i wentylatory. W marketach typu Nomi dwa tygodnie przyjdzie poczekać na nowe dostawy. Za to na targowiskach ceny „wiatraczków” skoczyły o kilkadziesiąt złotych, ale nie ma na nie gwarancji. Kosztują ponad 75 zł.Mimo tak upalnego lata nie wszyscy mają urlopy. Do pracy iść trzeba bez względu na to, czy pracujemy w dusznym biurze bez klimatyzacji, czy na otwartym słońcu na budowie. – W warunkach szkodliwych obowiązkiem pracodawcy jest zapewnienie pracownikom napojów i posiłków regeneracyjnych. Niestety, są tacy, którzy o tym zapominają – tłumaczy Tomasz Szczepański, kierownik Państwowej Inspekcji Pracy w Płocku.
Kodeks Pracy określa owe warunki szkodliwe. Jest to praca na otwartej przestrzeni, gdzie przez kilka dni utrzymuje się temperatura powyżej 25 stopni Celsjusza oraz stanowisko pracy w pomieszczeniach zamkniętych, w których słupek rtęci pokazuje powyżej 28 stopni Celsjusza. W niejednym biurze czy sklepie normy przekroczone były o około 10 stopni.
To obliguje pracodawcę do przydzielania napojów i to w ilości odpowiedniej dla zaspokojenia pragnienia. Według lekarzy dorosły człowiek w takich warunkach musi wypić 3 litry płynów dziennie. – Warunki przydziału napojów szefowie firm mogą negocjować ze związkami zawodowymi, ewentualnie z załogą – dodaje Tomasz Szczepański.
Do Państwowej Inspekcji Pracy w Płocku zgłaszają się jednak pracownicy ze skargami, że wody nie dostają. W ten sposób oszczędzają na wydatkach zarówno duże firmy, jak i małe. – Nie ma żadnych wyjątków – twierdzi kierownik PIP-u.
Instytucja interweniuje w takich sytuacjach, niestety rozwiewa też nadzieje osób, które domagają się wypłaty ekwiwalentu, jeśli nie korzystają z napojów chłodzących serwowanych w pracy. Poświęcając się i nie pijąc, niestety nie zarobimy dodatkowych pieniążków.
Pracodawcy nie są też zobowiązani przepisami, by zapewniać osobom pracującym na otwartych przestrzeniach zadaszeń. Jest to jedynie ich dobra wola.
Wciąż za niskie ciśnienie
– W upały zwiększa się ilość zużywania wody w Płocku. Sieć jest wyjątkowo obciążona. Na co dzień zużycie waha się w granicach 300 m3 na dobę, w tym miesiącu sięga 800 m3. Do tego ciśnienie jest 3–krotnie zwiększone – mówi Marek Naworski, wiceprezes zarządu Wodociągów Płockich.
Mimo to pod Płockiem w godzinach wieczornych wody jest czasami brak. W Maszewie około 20.00 raczej się nie wykąpiesz. Ludzie na potęgę podlewają wtedy swoje przydomowe ogródki.
Pracownicy Wodociągów zapewniają, że już w sierpniu mieszkańcy Maszewa nie będą mieli powodów do narzekań. – Czekamy na dodatkowe pompy – tłumaczy Marek Naworski i proponuje, aby nie wybierać tej samej pory do podlewania ogródków. – Gdyby wszyscy nie robili tego w tym samym czasie, nie byłoby problemu z ciśnieniem wody – zaznacza.
Mieszkańcy Maszewa oponują: – Przecież nie można podlewać w południe. To popaliłoby rośliny.
Dodają też, że zraszanie ogrodów jest konieczne, bo ziemia w ciągu dnia wysycha na popiół. Narzekają również rolnicy spod Bodzanowa. – Skoro schnie nawet trawa na rowach melioracyjnych, to nie jest wesoło. Nie unormowała się odpowiednia wielkość ziarna. Plony będą niższe o 20 %.
Z powodu braku opadów szybko skończył się w województwie mazowieckim sezon truskawkowy. Mało jest też na polach ogórków.
W lepszej sytuacji są właściciele deszczowni, którzy nawadniają swoje pola z ujęć studni głębinowych bądź stawów. Małe gospodarstwa rolne muszą ratować się wodą ze swoich studni. – Jest coraz gorzej. Wody mamy coraz mniej i jest żółta – tłumaczy Maria Skowyrska z okolic Bodzanowa.
Tegoroczny nieurodzaj już powoduje, że na targach ceny owoców i warzyw skaczą do góry. Ich jakość jest również średnia.
Płoną lasy pod Sierpcem
Już dwa pożary lasów odnotowano w lipcu w Nadleśnictwie Płock. Z powodu suszy sytuacja jest dramatyczna.
– Odmienić ją może ulewny deszcz, który popada dwa tygodnie – tłumaczy Roman Maliniowski nadleśniczy z Nadleśnictwa Płock.
Po ostatnich delikatnych opadach sytuacja trochę się unormowała, ale wcale nie wygląda najlepiej.
– Wilgotność ściółki sięga obecnie nieco ponad 20%. Kolejne gorące dni spowodują, że ten wskaźnik znów się obniży. Jeśli przez pięć dni z rzędu wilgotność ściółki spadnie poniżej 10 %, będziemy musieli ogłosić zakaz wstępu do lasu ze względu na zagrożenie pożarem. Nie chcemy tego robić – mówi Roman Malinowski.
To właśnie turyści, przebywający w lesie, dają sygnały o ogniskach pożarowych. Dzięki nim i szybkiej reakcji straży, ogień nie rozprzestrzenia się na większe połacie leśne. Najbardziej zagrożone są tereny podsierpeckie, gdzie rośnie sośnina lita. Bliżej Płocka zaczynają się z kolei lasy mieszane, więc rozwój pożaru jest trudniejszy.
Leśnicy przygotowani są na każdą ewentualność. W pogotowiu trzymają tabliczki informujące o zakazie wstępu. Warto też dodać, że dyrektor Lasów Państwowych po sygnałach z nadleśnictw może ogłosić stan kęski żywiołowej na zagrożonych terenach.
– Decyzje takie podejmowane są też przez władze samorządowe – twierdzi Jacek Otulak z Centrum Zarządzania Kryzysowego Urzędu Wojewódzkiego. -Na razie jeszcze nie ma powodów do niepokoju ani też zarządzeń odgórnych zakazujących np. podlewania ogródków.
Do sztabu kryzysowego w Urzędzie Miasta Płocka również nie wpływają niepokojące sygnały o braku wody w gospodarstwach.
Suszy może jednak w naszym regionie nie będzie, co nie oznacza, że ominą nas upały. Po ostatnim weekendzie, kiedy „ochłodziło się” do dwudziestu kilku stopni Celsjusza, meteorolodzy zapowiadali kolejne fale upałów. – Każdy odczuwa skutki ciężkiej pogody i wysokiej temperatury – tłumaczy doktor Marek Bromka. Zwraca uwagę, by szczególną opieką obejmować ludzi starszych, którzy nie powinni wychodzić w wtedy z domów bez potrzeby. Wszyscy powinniśmy pić dużo wody i zrezygnować z ciężkostrawnych posiłków na rzecz owoców.
Blanka Stanuszkiewicz


 
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości