Małżeństwo z Płocka, Marzena i Andrzej K., zostali zatrzymani pod zarzutem wprowadzania do obiegu sfałszowanych dwudziestozłotówek. Grozi im za to do 10 lat więzienia. Policjanci zabezpieczyli 36 fałszywych banknotów.
Małżonków, w wieku 29 i 24 lata zatrzymano 18 lutego w Gąbinie. Policjanci przeszukali ich mieszkanie i zabezpieczyli fałszywe pieniądze. Stróże prawa nie chcą jednak na razie mówić jak banknoty zostały wykonane.
- Trzeba przyznać, że banknoty zostały podrobione bardzo dobrze, chociaż brakuje znaku wodnego, druk jest mniej ostry, a nitka zabezpieczająca jest imitacją – nadkomisarz Jerzy Michalski wylicza niedociągnięcia fałszerzy.
Polskie banknoty są zabezpieczone, zdaniem specjalistów, na europejskim poziomie: - Kiedy zajmowaliśmy się sprawami związanymi z fałszowaniem pieniędzy z innych państw okazało się, że obecnie stosowane zabezpieczenia są bardzo dobre – przyznaje J. Michalski.
Jak rozpoznać fałszywe banknoty? Okazuje się, że każdy z nas może to zrobić, chociaż trzeba być bardzo spostrzegawczym. Najważniejszy element, którego nie udaje się podrobić fałszerzom to znak wodny, widoczny, kiedy trzymamy banknot pod światło. Kolejnym zabezpieczeniem jest metalowa nitka “wtopiona” w papier, na której jest napisany nominał banknotu. Kolejne elementy to przenikające się przy trzymaniu pod światło elementy z rewersu i awersu, farba zmienna optycznie, mikrodruk w górnej części awersu o treści “Rzeczpospolita Polska”, elementy świecące w świetle ultrafioletowym czy wreszcie hologramy na banknotach od 50 do 200 złotych.
Fałszerze posługują się coraz nowocześniejszymi komputerami. Wystarczy zeskanować banknot i rozpocząć drukowanie, dopasowując jedynie wymiary. Nie da się jednak, na szczęście, podrobić wszystkich elementów.
- Mieliśmy sygnał o młodym chłopaku, który chciał zamienić w kasie jednego ze sklepów pięć jak się okazało fałszywych dwudziestozłotówek na banknot stuzłotowy. Nie udało mu się – opowiada o sposobach wprowadzania w obieg fałszywych pieniędzy mł. insp. Ryszard Kijanowski. – Najczęściej otrzymujemy sygnały o podejrzanych banknotach z dużych sklepów.
Policjanci z uśmiechem wspominają przykład mężczyzny, który dokonał drobnej kradzieży w jednym z hipermarketów. Ustalono, że policji nikt nie będzie wzywał, a zatrzymany przez ochronę osobnik zapłaci za towar. Przy kasie wyjął dziesięć złotych w banknocie i... ochrona jednak musiała wezwać policję. Banknot był fałszywy.
- Uważam, że kasjerzy są przygotowani do rozpoznawania fałszywych banknotów. Bardzo dobre są do tego lampy ultrafioletowe – dodaje J. Michalski.
O ile pracownicy placówek są, a przynajmniej powinni być, przygotowani, o tyle z szarym obywatelem jest dużo gorzej. Nikt z nas nie nosi przy sobie lampy ultrafioletowej, chociaż można takie niewielkie urządzenia kupić. Także nie zwracamy uwagi na to jakie pieniądze otrzymujemy z kasy. Wynika to z tego, że mało kto orientuje się, jakie są zabezpieczenia i jak je sprawdzić, po drugie zazwyczaj nie mamy na to po prostu czasu.
Policja zaleca, by mimo wszystko starać się sprawdzać pieniądze i jak najszybciej o podejrzeniach informować. Na przykład przy kasie w sklepie, kiedy wiadomo, że to z niej pochodzi “fałszywka” unikniemy zarówno straty pieniędzy i długich wyjaśnień. Każdy przypadek fałszywych pieniędzy musi być przez policję dokładnie sprawdzony. Trzeba ustalić źródło pochodzenia podróbek.
Fałszywe pieniądze są wprowadzane do obiegu najczęściej przy zakupie towarów. Coraz częściej podrabiane są niższe nominały, ponieważ na 50, 100 czy 200 złotych, zwraca się większą uwagę. Podrabiany jest nawet bilon. Zdarza się również, że fałszerze sprzedają swój produkt. Cena waha się z reguły w okolicach wartości połowy nominału sfałszowanego banknotu.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze