Reklama

12 niemieckich mogił

30/04/2014 07:59
– Szkoda, że moja mama nie żyje. Ona doskonale pamiętała to, co się tu wydarzyło. Opowiadała, że część grobów była już wcześniej ekshumowana przez niemieckie rodziny. Dziś nie wiadomo, ile ich tu było, ile zostało. Ja też znam to już tylko z opowieści, nie widziałam tego. Ale mama zawsze opowiadała, że przyjeżdżała tu Niemka i modliła się na tych grobach – mówiła jedna z mieszkanek Belna, która tak jak i kilkudziesięciu innych mieszkańców przyglądała się pracom archeologów poszukujących w Belnie grobów niemieckich żołnierzy. Według zachowanych informacji zginęli oni 15 września 1939 roku. Wszyscy, którzy przyszli na miejsce prac ekshumacyjnych, czekali na potwierdzenie, czy zachowane w niemieckich archiwach zdjęcia z linią kilkunastu mogił, z drewnianymi krzyżami i krążące wśród mieszkańców opowieści o dwunastu grobach są prawdziwe.
W ogromnym napięciu i ciszy mieszkańcy Belna, okolicznych wiosek i pracownicy Urzędu Gminy w Gostyninie czekali na to, co wydarzy się w kolejnych minutach. I czy spod kolejnej warstwy zdjętej przez archeologów ziemi wyłoni się zarys mogił niemieckich żołnierzy, którzy w tym miejscu mieli być pochowani zaraz na początku kampanii wrześniowej. – Już coś widać? Może jeszcze za płytko – dopytywali archeologów ludzie, którzy przyglądali się pracom.
– Zgodnie z przepisami mogiły powinny być na głębokości 1,20 metra – komentowali archeolodzy. – Ale tu jest glina, to nie wiadomo, czy się tak głęboko dokopali. Może te groby będą płycej – dopowiadali mieszkańcy.
Każdy zebrany centymetr ziemi i każdy kolejny, bardzo precyzyjny ruch łychy koparki przyjmowany był z wielkim napięciem. Po zdjęciu kilkudziesięciu centymetrów ziemi z pasa, w którym według dokumentów miały być groby, archeolodzy zatrzymali prace koparki. Z ziemi zaczęli wyjmować fragmenty ludzkich kości. – Jakiś grób musiał być zniszczony. Może podczas kopania wodociągu czy naprawy? To pewnie pierwszy z grobów – mówili, przeglądając dokładnie każdy centymetr ziemi, archeolodzy i ekshumatorzy z sieradzkiej firmy zajmujący się od kilku lat poszukiwaniem i odkrywaniem wojennych mogił.
Po kilkunastu kolejnych minutach udało się odkryć linię grobów. Po kilkudziesięciu kolejnych było już pewne, że zawarte w dokumentacji informacje i krążące w opowieściach miejscowej ludności przekazy są prawdziwe. Archeolodzy kolejno odkrywali każdą z dwunastu mogił. Z drewnianych trumien nie zostało prawie nic. Ale w miejscu pochowku znaleziono guziki, metalowe dystynkcje, ładownice, niektóre z amunicją, resztki obudowy po maskach gazowych, hełmy, sprzęty codziennego użytku, łyżki, widelce, noże. – To wszystko, co żołnierz miał w podstawowym wyposażeniu. Widać było, że ten pochówek był robiony dość szybko. Ale ciała pochowano godnie – mówił jeden z mieszkańców Belna.

To mój obowiązek

Tak mówił obecny na miejscu prac ekshumacyjnych Gűnther Fusch, ściśle współpracujący z fundacją Pamięć zajmującą się opieką nad grobami wojennymi, ale także poszukiwaniem grobów i prowadzeniem prac ekshumacyjnych, prowadzeniem dokumentacji o miejscach pamięci, cmentarzach i grobach niemieckich ofiar wojen. Gűnther Fusch związany jest także z płocką grupą Tradytor. Od siedmiu lat mieszka w Gostyninie i cały ten czas poświęca na zdobywanie informacji o tym, gdzie mogą być jeszcze szczątki niemieckich żołnierzy. O mogiłach w Belnie dowiedział się z dokumentów zachowanych w Ludowym Niemieckim Związku Opieki nad Grobami Wojennymi. – Po kampanii wrześniowej ten zespół zrobił dokumentację. Po wojnie szukali, gdzie ci polegli są pochowani, zrobili inwentaryzację. Wszystko, co znaleziono w tej dokumentacji, mam. Więcej nie – mówił Gűnther Fusch.
Jeszcze przed rozpoczęciem prac i zdjęciem pierwszej warstwy ziemi w miejscu, gdzie powinny być mogiły, mówił, że jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że wskazana lokalizacja jest dobra. – Na 98% jestem pewny, że te mogiły tu są. I podobnie jak czekający na finał prac mieszkańcy nie mylił się. – Z internetu wyciągam imiona, nazwiska, daty urodzeń, stopień żołnierzy, by ustalić, kto i gdzie został pochowany – opowiadał Gűnther Fusch. – To byli młodzi ludzie – dodaje ktoś słuchający z boku. Gűnther Fusch odpowiada, że: – Wojska hitlerowskie w kampanii wrześniowej były w różnym składzie. Byli i doświadczeni żołnierze, i młodzi, którzy bardzo szybko wpadli w panikę. Strzelali od razu do wszystkiego, co się ruszało. Gűnther Fusch snując swoją opowieść o żołnierzach biorących udział w walkach we wrześniu 1939 roku, przypomina, że trzeba przenieść się w sytuację tamtych czasów. – Polacy cofnęli się w kierunku Warszawy i chcieli za wszelką cenę utrzymać stolicę. Stawiali opór i organizowali się na Bzurze. W walkach toczonych tu na terenie pomiędzy Bydgoszczą a Kutnem dywizja niemiecka straciła 130 żołnierzy w kampanii wrześniowej – przypomina Gűnther Fusch.
Mimo że od lat interesuje się pracami, nigdy nie miał okazji być osobiście przy ich prowadzeniu. Więc kiedy tylko otrzymał informację o ekshumacji mogił w Belnie, wiedział, że musi tu być. – Dlaczego? Dla mnie jest to obowiązek. Z pochodzenia jestem Niemcem, znam wiele osób, które szukają swoich przodków. Znam osobę, której ojciec zginął w Płocku, znana jest jednostka, w której służył i więcej nic. Syn, który urodził się, kiedy ojciec wyjeżdżał na wojnę, do dziś szuka grobu ojca. Niestety, chyba musimy przerwać prace. Dlaczego? Trzeba znać tło tego czasu. Był styczeń, 20 stopni mrozu, śnieg.

Niech wrócą do swoich

Tak mówili między sobą mieszkańcy Belna i okolicznych wsi obserwujący prowadzone prace. – Nic wcześniej nie słyszałem o tych mogiłach – mówi Henryk Szymański. – Ale ja tu od kilku lat mieszkam. Dobrze, że sprawdzają, czy te mogiły tu są, czy nie. Sam jestem ciekawy, czy ci żołnierze rzeczywiście tu byli pochowani. Być może tak, bo mówili, że jak wodociąg kopali, to jakieś szczątki się trafiały. Niech sprawdzą. Po co ludzie w polu mają leżeć, skoro powinni na cmentarzu. Czy Polak, czy Niemiec, to każdy jest człowiekiem i trzeba go pochować jak należy. A na wojnę nikt z nieprzymuszonej woli nie szedł – dodaje pan Henryk.
Podobnie mówią kolejne mieszkanki Belna. – Słyszało się z opowieści różne rzeczy. Podobno na te groby przyjeżdżały rodziny zaraz po wojnie. Później też pytali, gdzie te mogiły są. Dobrze, że tak się dzieje, dla tych rodzin to ważne – mówi pani Elżbieta, mieszkanka Belna. Jej sąsiadka dodaje:
– Oby udało się znaleźć wszystkie szczątki. Szkoda, że nie ma już we wsi osób, które pamiętały i widziały te groby. Szkoda, że tym rodzinom nie poświadczyli. Nie wiem, czy oni dobrze kopią. Bo ja słyszałam, że bliżej tego transformatora te mogiły były. Ale też nie wiadomo – mówiły mieszkanki Belna.
Pracom od początku do końca przyglądali się pani Monika i Ryszard Lewandowscy. To na ich działce według dokumentów miały być usypane we wrześniu groby dwunastu żołnierzy.
– Dowiedziałam się o tym dopiero jako nastolatka. Urodziłam się kilka lat po wojnie, kiedy tych grobów już nie było. Zostały zniszczone. Nawet nie wiedziałam, ile ich jest. Wiedziałam to od taty, który mieszkał wtedy w Nieckach. Miał 15 lat. Tam mieszkała Niemka, która przyjeżdżała i opiekowała się tymi grobami. On z nią tu przyjeżdżał i stąd wiedział o tych mogiłach. Tata dostał tę ziemię w czasie reformy rolnej. Stąd wiedziałam, że te groby tu były – opowiada pani Monika Lewandowska.
W latach 1980–1990 przyjechał do Belna syn jednego z poległych żołnierzy. Mówił, że jego ojciec został tu pochowany. – I proszę sobie wyobrazić, że okazało się, iż znali się z moim tatą z Niecek. Byli w jednym wieku. Ten chłopak był w majątku w Nieckach. Po kilkudziesięciu latach powrócił. Porobił zdjęcia i powiedział, że będą starali się o ekshumację. Czekaliśmy, ale nic się nie działo – mówi pani Monika Lewandowska. Dopiero w 2008 roku przyjechała synowa jednego z poległych. Znów powiedzieli, że będą starali się o ekshumację. Sprawa nabrała biegu dopiero w chwili, gdy w działania włączyła się fundacja Pamięć.
– Wyraziliśmy zgodę na ekshumację. Bardzo chciałam, aby ktoś w końcu zajął się sprawą. Nie jest dobrze, kiedy ludzkie szczątki leżą zapomniane, zwłaszcza że rodzina przyjeżdżała, dopytywała się. Źle się stało, że te mogiły zostały zniszczone po wojnie. Ale cóż, takie były czasy, że była nienawiść ogromna i ktoś to zniszczył – wspomina pani Monika, która zna całą historię z opowieści rodziców.
Szczegółów śmierci niemieckich żołnierzy mieszkańcy też nie pamiętają. Mogą podejrzewać, że doszło do niej podczas ostrzału wojska polskiego przez artylerię stacjonującą w Sokołowie. Personalia, stopień wojskowy, data i miejsce śmierci zamieszczono w dokumentach Fundacji. Wszyscy zginęli 15 września 1939 roku. Kilku w Belnie, kilku w Nieckach i Dąbrówce. Wszyscy w wieku od 25 do 40 lat.
– W tym rejonie niezbyt często prowadzone są takie prace. Głównie odbywają się one w środkowej, południowej i północnej części województwa, gdzie te walki były najczęstsze. Najwięcej jest ich nad Wisłą, gdzie były przyczółki bronione przez Armię Czerwoną. Później ofensywa styczniowa 1944–1945 spowodowała, że tych mogił jest tam najwięcej. Natomiast tutaj mamy odwrotną sytuację, bo zaznaczył się rok 1939. Bo tu mamy przecież bitwę nad Bzurą. To są żołnierze z dwóch pułków piechoty 50 dywizji niemieckiej, którzy zginęli 15 września. Dlaczego wtedy ówczesne władze niemieckie nie przeniosły ich na zbiorczy cmentarz? Nie wiem. Ale były też takie poglądy wśród Niemców, aby zostawiać takie minicmentarze i to jest jeden z nich – wyjaśnia Maciej Milak z firmy pracującej na zlecenie fundacji Pamięć według procedur niemieckich.
Szczątki zostaną przewiezione i pochowane na cmentarzu wojennym żołnierzy niemieckich w Polesiu koło Puław. Informacje o odnalezieniu szczątków otrzymają członkowie rodzin poległych. Firma Macieja Milaka nie po raz pierwszy pracuje w regionie Gostynina. – Do dziś szukamy cmentarza w Gostyninie. Jest na nim pochowanych ponad stu żołnierzy niemieckich. Nie tylko z 1939 roku, ale i z 1944, 1945. Na razie, mimo szczątkowych informacji, nie udało nam się natrafić na teren, na którym zostali pochowani – mówi Maciej Milak i apeluje o przekazywanie informacji naprowadzających na miejsce dokładnego pochówku żołnierzy.
Teresa Radwańska-Justyńska
fot. D. Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości