Reklama

1000 wniosków o eksmisję

12/09/2012 08:53
Pozornie wszystko jest proste. Oddajesz sprawę do sądu, bo twoi współlokatorzy czy lokatorzy mocno zaszli ci za skórę. Gdy zostaje wydany sądowy nakaz eksmisji, cieszysz się, że twoje kłopoty się skończyły, bo pozbędziesz się niechcianych towarzyszy. Nic bardziej mylnego, problemy dopiero się zaczęły. – Ponad rok czekam na wyeksmitowanie lokatorów z mieszkania, chodzę, pytam, kiedy to nastąpi i nikt nie potrafi mi odpowiedzieć – mówi nasz czytelnik. – Gdy został wydany wyrok sądu, to myślałem, że najgorsze jest za mną. Niestety muszę nadal mieszkać z nimi. Boję się, że mogą mi coś zrobić, bo nie zgadzają się z wyrokiem. Stale słyszę obelgi, dochodzi do rękoczynów i pyskówek. Wzywana jest policja. Sąsiedzi skarżą się na hałas, a ja nic nie mogę zrobić, tylko czekać. Dlaczego nie mogę wreszcie zacząć normalnie żyć?
Podobnych historii jest wiele. – Lata całe nie reagowałam, gdy mąż mnie bił, wyzywał. Kiedy próbował pobić moją córeczkę, za namową znajomej poszłam do sądu i wygrałam sprawę – mąż dostał nakaz eksmisji. Myślałam, że moje kłopoty wreszcie się skończyły, że męża wyeksmitują, ale nie, jest jeszcze gorzej, bo okazało się, że nie ma wolnych lokali socjalnych. Nie ma go gdzie wyeksmitować, więc musi zostać w naszym wspólnym mieszkaniu, a jest coraz bardziej agresywny. Boję się o swoje życie, nawet nie będę powtarzać jego gróźb – opowiada kobieta, która na rozmowę przyszła z małym dzieckiem.
Sądowe nakazy eksmisji zdarzają się także w wypadku lokatorów, którym właściciel mieszkania wynajął swoje cztery ściany. – Co z tego, że mam wyrok w ręku, skoro teraz nie mam ani mieszkania, ani pieniędzy? Wprowadzili się do mnie trzy lata temu, początkowo było dobrze, ale potem przestali płacić i nie ma na nich siły. Oni mieszkają, a ja próbuję ich nachodzić i nakłonić do opuszczenia lokalu. Mam w ręku wyrok sądu, ale oni mi się śmieją w nos. Uważają, że nie mogę im nic zrobić. Gdybym użył siły, pewnie by mnie zamknęli. I czyje prawo jest tu chronione: właściciela mieszkania czy niepłacącego lokatora?
Takich patowych sytuacji jest mnóstwo. Problem leży w tym, że sąd wydaje nakaz eksmisji, ale jednocześnie zawiesza jej wykonanie do chwili wskazania lokalu socjalnego przez Urząd Miasta. W Płocku na realizację czeka ponad 1000 wyroków, a lokali socjalnych w zasobach ratusza jest około 300. Oznacza to, że dopiero gdy ktoś wyprowadzi się z zajmowanego lokalu lub umrze, można zwolnione miejsce przyznać kolejnej osobie.
Problem jest także w tym, że na lokal socjalny oczekują nie tylko osoby z wyrokami sądowymi, ale także inni mieszkańcy miasta: dłużnicy, lokatorzy mieszkań przeznaczonych do rozbiórki, więźniowie po opuszczeniu zakładu karnego oraz wszystkie inne osoby, które mają prawo ubiegać się o mieszkanie z takim statusem.
W sytuacji, gdy sąd wydał nakaz eksmisji, a wierzyciel złoży wniosek, w którym wystąpi z żądaniem o wskazanie lokalu socjalnego, gmina jest zobowiązana złożyć ofertę uciążliwemu lokatorowi.
– Oczywiście wskazanie lokalu socjalnego nie powoduje obowiązku przyjęcia oferty przez osobę z nakazem eksmisji, ale jeśli nie zostanie ona przyjęta, wtedy do akcji wkracza komornik, który może przystąpić do swoich czynności, czyli wyeksmitować osobę z zajmowanego do tej pory lokalu – tłumaczy Wojciech Petecki, kierownik Oddziału Zarządzania Nieruchomościami Gminy Urzędu Miasta.
– Realizacja wyroków jest wstrzymana do czasu złożenia przez gminę oferty wynajęcia lokalu.
W Urzędzie czeka na realizację około tysiąca wniosków. Osobie, którą należy wyeksmitować z lokalu, trzeba zapewnić minimum 5 m kw. powierzchni mieszkalnej, czyli musi to być pokój i co ważne, musi się on nadawać do zamieszkania od zaraz. Nie może być on przeznaczony do remontu, tylko do wejścia z dobytkiem.
Niestety sądowy nakaz eksmisji nie powoduje natychmiastowego wyprowadzenia uciążliwego lokatora z dotychczas zajmowanego mieszkania, a takiej osobie nie zależy na tym, by samej zrobić coś w kierunku rozwiązana sprawy. Zwykle procedura trwa dosyć długo, bo lokator nie wyprowadzi się z własnej woli. Warto jednak wiedzieć, że po wydaniu wyroku wierzyciel musi przyjść do gminy i złożyć pismo z takim żądaniem. Nie robi tego sąd, a Urząd przecież nie zna sytuacji, jaka zaistnieje po wyroku. Choć są to rzadkie przypadki, to zdarzają się sytuacje, że ktoś wyprowadza się z zajmowanego wcześniej lokalu.
Na pytanie o czas oczekiwania na eksmisję, W. Petecki nie znajduje jednoznacznej odpowiedzi. – Nie ma czegoś takiego jak przeciętny czas oczekiwania, a my nie prowadzimy w tym zakresie żadnych statystyk – wyjaśnia. – Jest tysiąc spraw tego rodzaju, a gmina posiada ponad 300 mieszkań, oczywiście na dziś zasiedlonych. Buduje się kolejne lokale, wkrótce oddamy budynek o 12 lokalach dla około 60 osób, także niepełnosprawnych, na ul. Popłacińskiej. Znajdą tam dla siebie miejsce nie tylko osoby z wyrokami sądowymi, ale także ubogie, chore. Właśnie rozpoczęła się procedura przyznawania tych lokali, wkrótce zostaną one zasiedlone.
Lokali socjalnych brakuje od zawsze. Liczba osób, które kwalifikują się do zamieszkania w miejscu o takim statusie, rośnie szybciej niż liczba takich mieszkań. Przed kilkoma laty w Miejskim Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej powstał pomysł, by tworzyć lokale w istniejących zasobach.
Realizacja tego pomysłu rozpoczęła się w 2008 roku. – Jednym z działań, jakie Spółka podjęła w sprawie egzekwowania należności od dłużników, były „dokwaterowania” polegające na tym, iż dwa mieszkania komunalne miały zostać przekształcone w pięć lokali socjalnych ze wspólną kuchnią i łazienką – wyjaśnia Wioletta Magin, prezes MZGM. – Proces przebudowy lokali komunalnych w lokale socjalne zakończył się w 2009 roku i nastąpiły pierwsze dokwaterowania dłużników, wobec których została orzeczona eksmisja z uprawnieniem do lokalu socjalnego. W wyniku tych działań w 2009 roku zostały przekwaterowane dwie rodziny. W I kwartale 2010 roku dokonano zasiedlenia kolejnego lokalu. W II i III kwartale 2010 dokonano zasiedlenia dwóch kolejnych lokali socjalnych i do chwili obecnej wszystkie mieszkania tego typu są zasiedlone. Spółka nie wyklucza dalszych tego typu działań, wspomagających ograniczenie problemu zadłużeń lokatorów w zasobie komunalnym.
Odwiedzający redakcję mieszkańcy Płocka, oczekujący na mieszkanie komunalne lub socjalne, powtarzają, że problem można byłoby szybko rozwiązać, gdyby zasiedlone zostały wszystkie pustostany. Niestety, nie jest to takie proste. Teoretycznie w mieście pustych lokali nie ma. Jeśli gdzieś nie ma lokatora, to można z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać, że wyjechał on za granicę, ale płaci regularnie czynsz i nie ma powodu, by zabrać mu przydział. Mogą to być także lokale wyłączone z użytkowania, ale oczekujące na remont.
Wydaje się jednak, że generalne uporządkowanie tego problemu w Płocku przyniosłoby skutki i nowe adresy. Miasta nie stać na to, by stały puste mieszkania, na które czeka tysiące ludzi, piszących podania o przyspieszenie przydziału.
Jola Marciniak
jola.marciniak@tp.com.pl
fot. Dariusz Ossowski
Czy budować oddzielne bloki i osiedla z lokalami socjalnymi?

Amelia Ludwiczak
Jestem absolutnie przeciwna, by budować specjalne bloki tylko dla tych ludzi, którym nie powiodło się w życiu. Wiele czytałam na ten temat, choćby o budynku przy ul. Otolińskiej i byłam przerażona. Podobno tam są ochroniarze, ale nic nie robią. Tam mieszkała nasza koleżanka, kiedyś ją odwiedziliśmy, to było okropne przeżycie. Nikomu czegoś takiego nie życzę. Ludzie znajdują się w różnych sytuacjach, muszą przeprowadzić się do lokalu socjalnego wcale nie z powodu lenistwa czy pijaństwa. Dla nich powinno się znaleźć zupełnie inne rozwiązania, na pewno nie takie blokowiska.

Dorota Wunderlich
Uważam, że lokale socjalne są jak najbardziej potrzebne. Powinny być one przydzielane tylko tym najbardziej potrzebującym. Trzeba je budować wśród innych mieszkań, by nie tworzyć zamkniętych stref dla osób, które z różnych powodów znalazły się w trudnej sytuacji życiowej. Zresztą gdzie je osiedlić, za miastem? Tu nie chodzi tylko o mieszkanie, lecz o normalne funkcjonowanie w pewnej społeczności. Tworzenie osiedli wyłącznie z lokalami socjalnymi, gdzie będą mieszkali ludzie odseparowani od innych, może tylko spotęgować ich problemy.

Edyta Kajetaniak
Nie mam nic przeciwko temu, by mieszkania socjalne były w blokach, żeby ci ludzie żyli między nami. Akurat tak się ułożyło, że im nie wyszło w życiu. Trudno w takiej sytuacji skazywać ich dodatkowo na jakieś odosobnienie. Lepiej dać szansę, pokazać, że można żyć inaczej. Może mieszkając między ludźmi pracującymi, żyjącymi w normalnych rodzinach, oni też zmienią swoje postępowanie.

Tomasz Marzec
Nie powinno się tworzyć zbiorowisk lokali socjalnych, bo to przede wszystkim tam powstają wszelkie patologie. Uważam, że te lokale powinny być wydzielone w blokach, gdzie mieszkają „normalni” ludzie, gdzie będą mogły zaaklimatyzować się dzieci, które, być może, patrząc, że inni żyją znacznie lepiej, będą chciały wyjść z takiego marazmu.

Anna Bilińska
Nie mam żadnych wątpliwości: lokale socjalne powinny powstawać wśród pozostałych mieszkań. Nie można odsuwać tych ludzi od społeczeństwa, skazywać ich na gorsze życie tylko dlatego, że coś stanęło na przeszkodzie, by mieli pracę, normalną rodzinę. Wysyłanie ich gdzieś poza granice miasta to jawna dyskryminacja, a na to nie powinno być zgody.    Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości