SONDA TYGODNIKA PŁOCKIEGO
Rachunki – płacisz czy nie płacisz?
Jan Kotarski, handlowiec:
Staram się nie zapominać o swoich rachunkach, ale czasami mam tego po prostu dosyć. Ostatnio poinformowano mnie, że muszę zapłacić większy rachunek telefoniczny, bo na czas nie zgłosiłem rezygnacji z usługi, o istnieniu której nawet nie miałem pojęcia. Jak to możliwe, że muszę zapłacić więcej, a dopiero potem pisać reklamację? Fakt, zareagowali szybko, nawet zmniejszyli mi abonament, ale ja jestem człowiekiem zapracowanym, nie zawsze o wszystkim pamiętam. Gdybym nie miał chwili i nie wysłał e-maila, to nikt by mi nie zwrócił zabranych pieniędzy. Są takie instytucje, które wykorzystują swoją pozycję siły, a jeśli dodatkowo są monopolistami na rynku, wtedy nie ma szans na wygraną.
Pani Małgosia, bankowiec:
Wstyd się przyznać i dlatego nawet nie podam swojego nazwiska, ale nie płacę abonamentu radiowo-telewizyjnego. I to nie dlatego, że stale słyszę sprzeczne informacje od naszych rządzących, że go zlikwidują albo zmienią na coś innego, bo się do tego przyzwyczaiłam. Niesamowicie denerwuje mnie to, że w publicznej telewizji nigdy żaden program nie zaczyna się na czas i jest tam pełno programów typowo komercyjnych. O reklamach nawet nie wspominam. Jeśli telewizja ma możliwość nadawania reklam o nieograniczonej długości, przesuwania godzin rozpoczęcia programu, to ich sprawa, tylko dlaczego ja mam jeszcze do tego dopłacać?
Marian Jaworski, ochroniarz:
Niewiele zarabiam, ale staram się płacić wszystkie swoje rachunki, z wyjątkiem jednego. Przyznam się i choć wiem, że to nie w porządku, to nie mam zamiaru płacić abonamentu RTV. Nie mam za wiele czasu na oglądanie telewizji, patrzę tylko na to, co mnie interesuje i to w internecie, ale płacić muszę. Z jakiej racji, jeśli telewizja zarabia na reklamach? Jeśli reklam nie będzie, to ja zrozumiem, że trzeba, ale teraz nie mam zamiaru.
Mariusz Dobrowolski, emeryt, kibic piłkarski:
Domyślam się, że chodzi głównie o abonament telewizyjny, bo inne rachunki to ludzie muszą płacić, inaczej odetną im wodę czy światło. I choć ja już nie muszę płacić, to chcę poruszyć ważną moim zdaniem sprawę. Chodzi o kontrakty naszych „gwiazd”. Informacje, które docierają do nas, widzów, o ich wysokości, są nie do przyjęcia. Od nas żąda się abonamentu, co jest moim zdaniem ogromnym nietaktem. Osoby zarabiające najniższą krajową muszą – bo mają w domu telewizor – dopłacać do wynagrodzenia ludzi i tak zarabiających na chałturach wielkie pieniądze. To niesprawiedliwe. Teraz słyszy się dyskusje, że nasi piłkarze nożni powinni być dumni, że występują w reprezentacji Polski i nie powinni brać za to pieniędzy. Może podobnie powinno być z prezenterami publicznej telewizji.
Grażyna P., emerytka:
Ludzie starszej daty są bardzo obowiązkowi: najpierw zapłacą swoje rachunki, a dopiero potem myślą o lekarstwach, jedzeniu i ubraniach. Nam często brakuje do pierwszego, już nie ma od kogo pożyczyć, bo wszyscy jesteśmy w podobnej sytuacji, ale trudno nie oddać należnych pieniędzy tym, z którymi się podpisało umowę. Szkoda, że ceny stale rosną, że bardzo rzadko dostajemy wiadomość o obniżce, a częściej o podwyżce, ale takie są czasy. Szkoda, że jest tak mało ulg dla starszych, w końcu całe życie pracowaliśmy i budowaliśmy, a teraz nie stać nas na korzystanie z udogodnień. Szkoda.
Jol.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze