Reklama

„żeby rządzący zapomnieli, że na SKR-ach jest czerwony kolor” - Jede

25/01/2001 11:16
Spółdzielnia Kółek Rolniczych w Gostyninie, z siedzibą w Leśniewicach powstała w 1973 roku, czyli 28 lat temu. Od lat 23 jej prezesem jest Bronisław Szczepaniak. Opowiada o meandrach istnienia „firmy”, jej latach tłustych i chudych. SKR nie zagubił się bowiem gdzieś w czasie i przestrzeni tranformacji ustrojowej. Leśniewice wciąż funkcjonują: kombajnują, budują i handlują.Cały SKR to: budynek socjalny, stodoła, magazyn - nawozów, środków chemicznych i części zamiennych, warsztat, a w nim stolarnia i tokarnie. Tokarnie są teraz wykorzystywane tylko do bieżących remontów maszyn, w starych dobrych czasach zarabiały na siebie – SKR produkował części do Fabryki Maszyn Żniwnych w Płocku: - Wtedy tokarnie i frezarki chodziły na trzy zmiany, 24 godziny na dobę – wspomina prezes Bronisław Szczepaniak. – Tak było do końca socjalizmu. Potem upadł przemysł i automatycznie nasze części, produkowane w ramach kooperacji, przestały być potrzebne. Na obszernym podwórzu stoi kosiarka do zbioru rzepaków i siedem kombajnów (pięć Bizonów i dwa Rekordy), z czego najstarszy ma 12 lat, a najmłodszy 2 lata. Ciągników ani przyczep (razem 40) nie widać – zarabiają na siebie w terenie. Większość traktorzystów trzyma ciągniki na własnych podwórkach. Gdy trzeba odśnieżać (SKR ma umowę z gminą i województwem na te usługi), prezes o czwartej rano odbiera telefon, potem dzwoni do traktorzystów. Taka sytuacja zdarzyła się niedawno, bo na przełomie roku. O szóstej drogi były już odśnieżone. Widać też konstrukcję wiaty na maszyny. Jej budowa została przerwana ze względu na podatki – rocznie trzeba by było za nią płacić 56 mln starych zł podatku. Na taki luksus na razie SKR-u nie stać, więc póki co inwestycja czeka na wznowienie. teraz, to my się ratujemy W czasach świetności (które wspominamy w sali spotkań) SKR w Leśniewicach zatrudniał 120 pracowników. Dziś zostało 20. Powstał na bazie Kółek Rolniczych m.in. miasta i gminy Gostynin oraz nie istniejącej już gminy Rataje Naszej rozmowie milcząco towarzyszą tablice przedstawiające dzieje i dorobek spółdzielni. Są też dyplomy z konkursów. W kąciku historycznym przedmioty codziennego użytku, które raczej już nie trafią do łask: dzieże do wyrobu masła, kołowrotek, słomiane buty, jarzmo dla wołu, cepy, tara do prania, ręczny magiel, szczotki do wyczesywania lnu. W kuchni obok stoją równo ustawione żelazka na duszę, lampy naftowe. Kącik powstał na 10-lecie Spółdzielni, eksponaty przynoszą rolnicy do dziś, na przykład moździerz z kamienia, znaleziony w polu podczas orki. Scenografia rozmowy doskonale pasuje do jej rozlicznych wątków: - Dzisiaj to my się ratujemy – mówi prezes. - Handlujemy nawozami, pisklętami, świadczymy usługi mechanizacyjne i transportowe. W tym roku z cenami było trochę lepiej, bo był nieurodzaj, także w Unii Europejskiej. Przede wszystkim wykonujemy wszystkie usługi polowe, uprawowe, jakie się tylko da. Oprócz kombajnów zbożowych mamy kombajn ziemniaczany, prasy, rozrzutniki obornika. SKR wykonuje też wszystkie usługi warsztatowo-remontowe. Własny sprzęt remontujemy w całości, na przykład, kiedy awarii ulegają kombajny, a ulegają bardzo często. W akcji żniwnej zawsze przecież coś się dzieje. Inną formą zarobkowania są usługi budowlane. W sezonie, kilka osób w najbliższym mieście – Gostyninie – buduje wszystko, co możliwe: chodniki, parkingi, boiska, trawniki. To i tak nie wszystko: - Prowadzę z rolnikiem z okolic Lucienia odkrywkową kopalnię torfu. Sprzedajemy go rolnikom, różnym firmom, które zajmują się ogrodnictwem. W Płocku torf kupuje od nas zoo, SM „Chemik”, sklep Jawor, firma Dromost ... – wylicza Szczepaniak. – Biorą też nadleśnictwa do uprawy szkółek, szkoły w Gostyninie. Kilka tysięcy metrów sześciennych w skali roku się sprzedaje. mniej zboża, więcej odłogów Najwięcej zarabia się i tak na akcji żniwnej. Wprawdzie północna część gminy to ziemi słabe, ale południowa, ta w stronę Kutna (Anielin, Skrzany Sierkówek), to ziemie klasy drugiej. Wydaje się, że wiecej kombajnów mają rolnicy, ale oni kupują przeważnie z zagranicy, wieloletnie, z kasacji. Nowy kosztuje 2 mld starych zł: - Jeżeli na naszym terenie, była SKR w Lucieniu miała trzy kombajny i świadczyła usługi, to już jej nie ma i usług nie ma. Podobnie Spółdzielnia w Skrzanach – jej nie ma i kombajnów nie ma. W zeszłym roku upadła SKR w Kleniewie – też zabrakło trzech kombajnów. Dziewięć kombajnów zabrakło, ale rolnicy nie kupili dziewięciu prywatnych, więc zapotrzebowania u nas na usługi nie brakuje – wylicza statystycznie nasz rozmówca. – Tymczasem zboże trzeba zebrać, a powrót do kosy jest raczej nierealny, poza tym chłopi nie mają już starych maszyn do omłotów. W najlepszych czasach, gdy cały teren był obsiany, koszono ok. 3 tys. ha zbóż. Dziś spadło to do około 2 tys. W części północnej (strona płocka) jest wiele odłogów. Rejony Gorzewa, Kluska czy Miałkówka opustoszały zbożowo: - Kiedyś kosiło się dwoma kombajnami w takim Kazimierzowie 7-8 dni. W tej chwili wystarczą dwa dni i jest wieś cała skoszona. Największym kłopotem dla SKR-u w Leśniewicach, jest, jak i dla wszystkich, brak „frontu robót”, bo przecież prace w polu są sezonowe. Poza tym „zżerają” podatki (pominąwszy już bardzo wysoki ZUS): - W dwudziestą rocznicę istnienia SKR-u przeliczyłem, że wziąwszy pod uwagę cały przerób, 35 % czyli 1/3 stanowiły podatki. Jeśli doliczy się wysokie koszty paliwa, to pieniędzy zostaje niewiele. Mimo to, co roku miałem zyski, choć różnej wysokości. Ten rok będzie mi ciężko zamknąć, może nawet zabraknąć pieniędzy – nie ukrywa Szczepaniak. – Największe podatki ściągane są od budynków i budowli. Przykładem niech będzie pokój, w którym siedzimy: płacę za metr kw. ziemi pod tym budynkiem, za metr kw. podłogi na parterze i metr kw. podłogi na piętrze. Urząd Gminy na ogół stosuje 15 zł za metr kw. (tyle samo płaci jubiler na Marszałkowskiej). Ile podatków wymierzy, tyle dostaje subwencji. A więc automatycznie, jeśli obniżają podatek, to zaraz i subwencję tracą. W 2000 r. zapłaciłem podatki za sumę 360 mln starych zł – przy 10 % rentowności przerobu trzeba zrobić za 3 mld 600 mln, bo przecież muszę wypracować zysk, żebym nim zapłacił podatek. napęd jest z silnika Prezes Szczepaniak nie stawia tylko na zysk: - Staram się wyciągać rękę do dwunastu Kółek Rolniczych i czternastu Kół Gospodyń Wiejskich (razem ok. 600 członków). Nie chcę nic stracić z wcześniejszej działalności. Współpracujemy z rolnikami, stosujemy ulgi w usługach dla naszych członków-udziałowców, finansujemy pokazy żywieniowe dla KGW, systematycznie korzystamy z porad ODR, organizujemy konkursy wieńcy dożynkowych, pisanek wielkanocnych ... – wylicza nasz rozmówca. Wszystkie konkursy są z nagrodami. Jakieś pieniądze na nie zawsze się przecież zaoszczędzi, najczęściej z podziału nadwyżki zysku. Wieńce trafiają na dożynki gminne do Lucienia, (część stoi jeszcze w sali spotkań). W tym roku upominki za pracę dostały nawet wszystkie przewodniczące Kół. Dożynki to zresztą czas wyjątkowy, bo oprócz wieńcy w pochodzie, ubrani w stroje ludowe mieszkańcy gminy niosą bochny chleba własnego wypieku. Kiedyś pokazywali swój dorobek na „Cepeliadzie” w Warszawie. Kiedyś był też organizowany centralnie konkurs na wiejskie kroniki. Kiedyś były pieniądze na wycieczki. Gdy w 1997 r. była powódź, wszyscy składali się na pomoc, pieniądze przekazano Krajowemu Związkowi Kółek Rolniczych. W zeszłym roku Leśniewice-Gostynin pokazały owoce swej działalności w starostwie powiatowym podczas sesji Rady Powiatu. Skąd bierze się siła do działania? - Maszyna to jest coś wielkiego, ale napęd pochodzi z silnika. Jak jest ten napęd to maszyna chodzi, jak nie ma silnika to cała maszyna staje. Na to nie ma siły – podsumowuje prezes Szczepaniak. – Chciałbym, żeby ludzie rządzący krajem zapomnieli, że na SKR-ach jest czerwony kolor, że to twór komunistyczny i trzeba go zniszczyć. Kółka rolnicze działają już od około 140 lat, powstały pod zaborem niemieckim, pierwsze na Kaszubach. Przetrwały zabory i dwie wojny, i nie chciałbym, żeby upadły z powodu obecnej tranformacji. Dlatego w Leśniewicach obchodzą wszystkie „lecia”, organizują spotkania na temat Unii (m.in. z gościem ze Szwecji, gdzie spółdzielnie pełnią funkcje przetwórni płodów rolnych), zapraszają szefa Serafina z Krajowego Związku, organizują u siebie telewizyjny program „Trudne pytania”, radzą, jak dostosować naszą spółdzielczość do nowych warunków. Silnik jest sprawny, maszyna działa. Elżbieta Grzybowska Fot. D. Ossowski Na zdjęciu: Prezes Bronisław Szczepaniak i jego „maszyna” czyli SKR w Leśniewicach-Gostyninie
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości